startBlogMafijne praktyki UEFA wobec polskich klubów. Maccabi wciąż bezkarne

Mafijne praktyki UEFA wobec polskich klubów. Maccabi wciąż bezkarne

Po miesiącu od skandalicznych wydarzeń w Debreczynie klub z Izraela wciąż nie został ukarany. To nie pierwszy przypadek, kiedy UEFA zamiata poważne sprawy pod dywan.

Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | wrz 14, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Dokładnie 14 sierpnia całą Polskę obiegły skandaliczne obrazki ze stadionu w Debreczynie, gdzie kibice z Izraela uderzyli w Polaków kłamliwym transparentem „Mordercy od 1939” oraz zbezcześcili polską flagę. UEFA po meczu wszczęła postępowanie wobec zarówno Maccabi, jak i Rakowa. Finalnie ukarany został wyłącznie… Raków. Na nic zdały się pisma Rakowa do UEFA oraz ogromne poruszenie w Polsce, w tym polityczne. Decyzja władz UEFA jest skrajnie niezrozumiała i nietrzymająca się jakiejkolwiek logiki. Jednak to nie pierwsza taka sytuacja, kiedy europejska federacja piłkarska zwyczajnie pluje w twarz polskim klubom i okazuje swoje podwójne standardy.

Raków ukarany, Maccabi nie

Na krótko po meczu UEFA wszczęła postępowanie wobec wydarzeń w kontekście całego dwumeczu. Rakowowi zostały postawione zarzuty użycia przez kibiców środków pirotechnicznych oraz zaprezentowania przez nich transparentu nie pasującego do wydarzenia sportowego. Przypomnijmy jednak, że w Częstochowie kibice Maccabi również urządzili spektakl pirotechniczny, natomiast w ich przypadku zostało to totalnie przemilczane. Nie otrzymali żadnej kary, w tej sprawie nie wszczęto postępowania, a Raków za odpaloną pirotechnikę w Debreczynie z marszu został potraktowany karą kilkudziesięciu tysięcy euro. Podczas meczu w Częstochowie fani czerwono-niebieskich zaprezentowali transparent o treści „Izrael morduje, a świat milczy” zwracając uwagę na problem, dlaczego kluby z Izraela wciąż nie zostały wykluczone z rozgrywek, tak jak miało to miejsce z klubami rosyjskimi, ale przede wszystkim podkreślając, że państwo Izrael dokonuje zbrodni wojennej, co jest zgodne z prawdą. Natomiast transparent kibiców Maccabi Haifa w Debreczynie wykroczył poza wszelkie granice debaty publicznej i kibicowskiej wymiany zdań. Finalny werdykt UEFA sprawił jednak, że każdy kierujący się logiką człowiek złapał się za głowę. Mianowicie na Raków nałożono 40 tys. euro kary – 30 tys. za pirotechnikę oraz 10 tys. za transparent. Maccabi nie otrzymało ŻADNEJ kary. Dlaczego za oprawę pirotechniczną ukarano tylko jeden z klubów i przede wszystkim dlaczego tylko Raków ukarano za transparent, pomimo tego, że jest on niczym w porównaniu ze skandalicznym zachowaniem Izraelczyków? Ten kto śledzi poczynania polskich klubów w europucharach wie, że w UEFIE takie werdykty są na porządku dziennym.

Legię spotkała bliźniacza sytuacja

W poprzednim sezonie warszawska Legia podczas zmagań w Lidze Konferencji Europy podejmowała między innymi Dynamo Mińsk przy Łazienkowskiej, a także Omonię Nikozja w stolicy Cypru. Oba te mecze „Wojskowi” pewnie wygrali, natomiast wydarzenia z trybun, a następnie absurdalne werdykty UEFA także i w tym przypadku, przyćmiły boiskowe wydarzenia. Podczas meczu z Dynamem Mińsk Legioniści zaprezentowali na „Żylecie” takie transparenty jak: „Wolność Polakom prześladowanym przez Łukaszenkę” oraz „Łukaszenka ch*j”. Po meczu UEFA nałożyła na Legię 17,5 tys. euro kary także i w tym przypadku za transparenty niepasujące do wydarzenia sportowego. Jak widać, nie obchodziło tam nikogo, że transparenty uderzały we wrogą całej Europie dyktaturę Łukaszenki, pod którą polska mniejszość cierpi, jak nigdzie indziej na świecie. Natomiast każda okazja żeby uderzyć w polski klub jest dobra. Jeżeli tą karę ktoś jeszcze próbował tłumaczyć, to zupełnie straciła ona sens po kolejnej kolejce zmagań LKE, kiedy na trybunach w Nikozji miały miejsce haniebne sceny. Kibice Omonii dumnie prezentowali komunistyczne symbole oraz wizerunki zbrodniarzy związanych z tą ideologią oraz przede wszystkim również i oni uderzyli w polską pamięć historyczną, prezentując transparent o treści „W 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła Warszawę”. Jaka kara spotkała za to klub stołeczny z Cypru? Żadna!

UEFA nienawidzi polskich klubów

Takie sytuacje dobitnie pokazują podwójne standardy europejskiej federacji piłkarskiej oraz jej stosunek do polskich klubów. Ten objawia się za każdym razem. Dotkliwe kary za już normalną i częstą na polskich trybunach pirotechnikę oraz regularne zamykanie stadionów, co przejawia się głównie w kontekście Legii Warszawa i zamykanej „Żylety” – to obrazki, do których polski kibic zdążył się już przyzwyczaić. Również i w kontekście kary dla Rakowa za dwumecz z Maccabi jedną z gróźb jest również zakaz wyjazdowy dla kibiców Rakowa na mecze europejskie, ale na szczęście póki co w zawieszeniu na dwa lata. Jednak również i Raków tym samym znalazł się na cenzurowanym. Dlaczego przynajmniej takie same kary nie dotyczą Maccabi czy Omonii? Dlaczego dotkliwie karana jest zawsze Legia, a na skandaliczne traktowanie jej kibiców i o zgrozo również piłkarzy i działaczy w Alkmaar i w Birmingham przez służby porządkowe przymyka się oko? I przede wszystkim czy możemy mieć nadzieję, że kiedyś ten stan rzeczy się zmieni?

Otóż trudno wskazać ku temu jakiekolwiek sensowne przesłania. Od 20 kwietnia 2021 do 3 kwietnia 2025 jednym z wiceprezydentów UEFA był Zbigniew Boniek, ale nawet obecność Polaka na tak wysokim stanowisku nic w tym kontekście nie zmieniła. A może właśnie to bierna postawa polskiej legendy sprawiała, że utrzymywał to stanowisko? Tego się nie dowiemy, natomiast wiemy jedno – Unii Europejskich Związków Piłkarskich jest zwyczajnie nie po drodze z polskimi klubami. Raczej nie prędko doczekamy się sprawiedliwego traktowania.

A na samym końcu nawet ci, którzy są kryci przez UEFA, buntują się. Ci sami kibice Maccabi, którzy nazwali Polaków mordercami, wywiesili transparent o treści: „UEFA fair play ends, where big money begins”, co oznacza, że UEFA fair play kończy się tam, gdzie zaczynają się pieniądze. I nawet potężny plaskacz w wizerunek UEFA od „własnych dzieci” nie boli tej całej skorumpowanej organizacji.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo