startBlogŁukasz Tomczyk o Rochy, Amorimie i sprzedaży Baratha

Łukasz Tomczyk o Rochy, Amorimie i sprzedaży Baratha

W trakcie zgrupowania szkoleniowiec Medalików odpowiedział na pytania redaktora Kamila Głębockiego.

Wysłane przez Jarosław Kłak | sty 18, 2026 | Piłka nożna | 5 min czytania

Przed Rakowem jeszcze tydzień zgrupowania w Belek, a więc przygotowania do rundy wiosennej wchodzą w kluczową fazę. Po pierwszych kilkunastu dniach nowy trener Łukasz Tomczyk zdążył już poznać bliżej drużynę, a także zmierzyć się z paroma sprawami, powodującymi niemałe zamieszanie.

Warunki obozowe

Jak trener ocenia warunki pracy w Belek, w których czerwono-niebiescy mają okazję się przygotowywać? „Warunki do pracy mamy bardzo dobre. Teraz dopisuje pogoda, bo ten początek był z pogodą trudny. Ale nie ma co narzekać. Można gdzieś wyjść, poprzebywać w naturze, na świeżym powietrzu, żeby się zregenerować. Można dobrze zjeść, bo warunki jeśli chodzi o jedzenie są bardzo dobre. Dobre boiska do pracy, nastawienie zawodników. Warunki temu sprzyjają” – przekazał.

„To grupa pracująca, nastawiona. Myślę, że jest taki trzon zespołu, który chce cały czas wygrywać, rywalizować, chce się rozwijać. Dajemy im informacje i trening, myślę, że powoli to zaczyna zapalać. Na pewno będzie potrzeba czasu w lidze, natomiast uważam, że jako sztab rozkręcaliśmy się i każdy dzień działa na naszą korzyść” – dodał w nawiązaniu do współpracy z nową szatnią, nowym zespołem.

Powrót Rochy. „Trochę się na nim ta sytuacja odbiła”

Niespodziewanie w ostatniej chwili Zagłębie Lubin zrezygnowało z wykupienia Leonardo Rochy. To spowodowało, że Portugalczyk zmienił hotel w Belek i dołączył do drużyny Medalików. Jak całą sytuację widzi Łukasz Tomczyk? „Leo trenuje. Brał udział w grach 11v11 treningowych. Brał udział w odprawie, w prewencji i wszystkich zajęciach, które mieliśmy na boisku i siłowni. Cały czas są rozmowy pod kątem jego bycia lub niebycia u nas. Cały czas sprawa się toczy, ale ja jako trener muszę mieć plan na każdego zawodnika, który jest w kadrze. Zdarzyła się sytuacja, która się zdarzyła i musisz reagować szybko, mieć pomysł taktyczny i mentalny na tego zawodnika, żeby mu jakoś pomóc, żeby szybko się wdrożył. Widać było, że trochę się na nim ta sytuacja odbiła. […] Na dzisiaj ma trudną rywalizację, zobaczymy jak zagra w sparingu. Nikt na tym etapie sezonu nie obieca mu czegoś ekstra” – powiedział szkoleniowiec.

Co z Adriano Amorimem? „Moją rolą nadrzędną jest…”

Sporo kontrowersyjnych opinii wywoływała sytuacja Adriano Amorima. Brazylijczyk bowiem od początku przygotowań nie trenuje z drużyną z tego powodu, że jego partnerka ma problemy z wyjazdem do Polski. Wśród kibiców nie brakowało głosów niezadowolenia. Jaką optykę na tę sprawę posiada trener Łukasz Tomczyk? „To dobry zawodnik, wiem, że też młody. Młodzi ludzie robią różne rzeczy, sam wiem po sobie, że można popełnić jakiś błąd. Ja jestem od tego, żeby to wyprostować, naprowadzić na odpowiednie tory, wykorzystać jak najlepiej tego zawodnika, dlatego, że jestem z Częstochowy i bardzo mi zależy na tym, żeby Raków wygrywał. Powiedziałem też zawodnikom, że ja tutaj nie przyszedłem po to, że jest Ekstraklasa, rozwój, pieniądze, cokolwiek, tylko że ja tutaj się wychowałem i będę się musiał wyprowadzić z tego miasta, jeśli nie osiągnę tu wyniku sportowego, bo ja mam taki charakter i nie będę mógł spojrzeć komuś w oczy. Moją rolą nadrzędną jest złapanie Amorima, kiedy do nas przyjedzie, naprowadzenie go, wyprostowanie tej sytuacji, zbudowanie mentalne, danie zasad i wykorzystanie go jak najbardziej dla Rakowa w grze. Adriano dołączy do nas jeszcze na obozie” – podsumował trener.

Sprzedaż Baratha. „Nie ma się co tu czarować”

Różnorodność w opiniach dotknęła także kwestię transferu Petera Baratha i jego odejścia do Sigmy Ołomuniec. Trener Tomczyk jest zdania, że taki transfer jest rzeczą naturalną i nie ma się co tu dziwić. Raków w pół roku zaliczył sprzedaż węgierskiego zawodnika za kwotę czterokrotnie większą niż ta, którą zapłacono za niego latem. „Są też względy ekonomiczne. Raków na dzień dzisiejszy – pod kątem miasta, stadionu, sponsoringu, akademii – potrzebuje też wpływów. To jest normalne, nie ma się co tu czarować. Jeśli jest możliwość zrobienia transferu, z którego Raków zarobi naprawdę dobre pieniądze, to też trzeba z tego korzystać. Mamy dużo zawodników na tej pozycji, którzy mogą grać. Trzeba mieć różne wpływy do klubu, żeby ten klub się utrzymał, rozwijał, bo wydał dużo w poprzednim oknie transferowym. Tak też działa piłka na całym świecie, czasami nie ma ludzi niezastąpionych i musisz kogoś poszukać, rozwinąć i dawać jakość. U nas na pewno będzie to tak wyglądało, że będą trafiali zawodnicy pod projekt, do rozwoju” – uważa trener Łukasz Tomczyk.

Cała rozmowa znajduje się poniżej.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo