Kuriozalne błędy piłkarzy Rakowa doprowadziły do porażki z ostatnią drużyną w tabeli
W ramach 16. kolejki Raków Częstochowa na Limanowskiego 83 podjął drużynę z Gliwic. Podopieczni Daniela Myśliwca znokautowali czerwono-niebieskich 3:1.
Wysłane przez Mateusz Majda | lis 23, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Spis treści:
Powroty po przerwie reprezentacyjnej dla Rakowa Częstochowa są ciężkie i niestety tak też było tym razem. Podopieczni Marka Papszuna zafundowali kibicom z Limanowskiego 83 kuriozalne widowisko, którego bohaterem głównym był Bogdan Racovitan. Po passie trzech zwycięstw z rzędu, Medaliki odniosły dotkliwą porażkę z ostatnim w tabeli PKO PB Ekstraklasy, Piastem Gliwice. Czerwono-niebieskim nic tego dnia nie wychodziło – dużo niecelnych podań, brak skuteczności oraz częste straty, co zebrane w jedną całość zaważyło na wyniku meczu.
Raków nie lubi grać po przerwie reprezentacyjnej
Stwierdzenie to pojawia się, co każdy powrót do rozgrywek ligowych i jest ono trafne. Porażka 1:3 z Piastem Gliwice idealnie pokazała, że dłuższe wolne nie sprzyja podopiecznym Marka Papszuna. Raków Częstochowa notorycznie przegrywa pierwsze spotkania po przerwie reprezentacyjnej. Tak było w przypadku meczu z Górnikiem Zabrze, kiedy na własnym stadionie czerwono-niebiescy zostali pokonani 1:0, a także w meczu z Cracovią, kiedy zespół pod wodzą Luki Elsnera zdeklasował Raków 2:0. „Robiliśmy wszystko, żeby takiego meczu po tej przerwie nie zagrać. Nie udało się” – powiedział Marek Papszun podczas konferencji prasowej po przegranym meczu z Piastem.
Początek błędów – monotonna pierwsza połowa
Pierwsza połowa należała raczej do tych nudnych, bez żadnych zwrotów akcji oraz spektakularnych zagrań. W początkowych minutach meczu Raków Częstochowa stworzył sobie przewagę w posiadaniu piłki, był częściej przy bramce przeciwnika, ale brakowało konkretów. Problemy z rozgrywaniem oraz głupie straty Medalików zaowocowały bramką dla Piasta Gliwice. W 30. minucie po fatalnym błędzie Racovitana, bramkę na 1:0 strzelił Patryk Dziczek.
Niestety nie był to koniec problemów dla podopiecznych Marka Papszuna. W 36. minucie boisko opuścił Michael Amayew. Piłkarz usiadł na ziemi – potrzebował natychmiastowej zmiany. Pod koniec pierwszej połowy Raków próbował odpowiedzieć – strzał Karola Struskiego, rajd z piłką Frana Tudora, ale wszystko bezskutecznie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla Piasta Gliwice.
Bramkarze obu drużyn w roli głównej
Na początku drugiej połowy w drużynie gospodarzy, pojawiły się zmiany. Na placu gry zameldował się Peter Barath, zastępując Marco Bulata. Już w 46. minucie mógł zmienić wynik meczu i strzelić wyrównującą bramkę. Po odbiorze piłki pod jedenastką rywali, został sam na sam z bramkarzem. Niestety uderzył przy słupku, marnując w ten sposób stuprocentową okazję. Ponownie to czerwono-niebiescy utrzymywali się dłużej przy piłce, stwarzali sobie sytuacje, które ostatecznie kończyły się bez strzałów. Lecz znów, w 56. minucie spotkania, popełnili dramatyczny błąd. Tym razem wybiciem piłki w przeciwnika, popisał się Oliwier Zych, bramkarz, który dotychczas błyszczał. „Oliwier Zych po wybitnym okresie, popełnia błąd, którego Trelowski nie popełnił ani razu, odkąd na stałe został pierwszym bramkarzem” – pisał nasz dziennikarz Kamil Głębocki na portalu X.
W 70. minucie Bogdan Racovitan sprokurował rzut karny, dotykając piłkę ręką. Cios ostateczny w stronę Rakowa Częstochowa, wymierzył Patryk Dziczek, pewnie wykonując jedenastkę. Było to jego drugie trafienie w tym spotkaniu.
Raków był bezpłciowy, bezradny, a idealnym podsumowaniem tego były niecelne podania, zagrywane na połowę przeciwnika. Brakowało determinacji, co idealnie odzwierciedla ilość fauli w drużynie Marka Papszuna. Piłkarze Marka Papszuna tylko pięć razy przerwali akcję rywali w sposób niesportowy. Bramkę honorową zdobył Jonatan Braut Brunes, po rażącym błędzie Frantiska Placha. Bramkarz Piasta Gliwice zagrał pod nogi Norwega, a ten pewnie uderzył po krótkim słupku. Spotkanie ostatecznie zakończyło się klęską Medalików 1:3.
Znakomita passa Rakowa, przerwana druzgocącą porażką
Medaliki do tego spotkania przystąpiły w roli znaczącego faworyta. Ostatni miesiąc w ich wykonaniu był pełen optymistycznych sygnałów i przybliżył ich do rywalizacji o podium w PKO PB Ekstraklasie. Czerwono-niebiescy wygrali z Lechią Gdańsk, grając od 37. minuty z czerwoną kartką, zdeklasowali Pasy w Pucharze Polski oraz pokonali Jagiellonię Białystok 2:1. Oprócz tego zagrali jak równy z równym ze Spartą Pragą, remisując w czeskiej twierdzy. W ostatnich dniach pojawiło się wiele spekulacji odnośnie przejścia Marka Papszuna do Legii Warszawa, a wiele osób było ciekawych jak z tym faktem poradzi sobie Raków. Jak mogliśmy zobaczyć, nie poradził sobie. To nie była ta sama drużyna, którą kibice na Limanowskiego 83 i sprzed telewizorów mogli oglądać w ostatnim czasie. To nie Piast Gliwice był dzisiaj wybitny, to po prostu Raków Częstochowa był słaby. Piłkarze byli bezradni, brakowało kogoś kto wziąłby grę na własne barki. Częste straty oraz brak dobrych decyzji przesądziły o porażce Rakowa.
Zapraszamy do obejrzenia naszego studia po meczu Raków – Piast, które znajduje się poniżej.




