Krzysztof Kołaczyk chce odrestaurować Akademię Skry. „Stara miłość nie rdzewieje”
Krzysztof Kołaczyk z nową, ambitną misją w Skrze Częstochowa.
Wysłane przez Jarosław Kłak | maj 19, 2026 | Piłka nożna | 7 min czytania

Jeszcze na początku tego sezonu Skra Częstochowa znajdowała się w dramatycznej sytuacji, w której jej przyszłość zawisnęła na włosku. Z pomocą przyszedł Raków Częstochowa, który wsparł drugą piłkarską siłę miasta wysyłając na Loretańską ponad 10 zawodników z Akademii plus członków sztabu, w tym głównego trenera Dariusza Klaczę. Jednocześnie obecne rozgrywki były czasem zmian w strukturach zarządu – z funkcji prezesa zrezygnował wieloletni działacz Skry – Artur Szymczyk. Jego funkcję przejął Tomasz Musiał – dotychczas odpowiedzialny za akademię. No i tu zrobiło się miejsce dla nowego działacza i został nim nie kto inny jak Krzysztof Kołaczyk.
Kołaczyk to osoba zasłużona dla częstochowskiej piłki – to między innymi on ratował Raków w jego najbardziej kryzysowym momencie, tworząc podwaliny przed nową erą Michała Świerczewskiego. Mimo tego, że już nie planował wracać do pracy w piłce, to jednak wyzwanie, jakie pojawiło się w Skrze, skusiło Kołaczyka.
- „Jeszcze półtora roku temu zarzekałem się, że po 10 latach w Rakowie i 5 w Wiśle, co by nie mówić z sukcesami, to nigdy więcej do środowiska piłkarskiego nie wejdę. Był moment, że trochę się na piłkę pogniewałem, ale miłość do piłki nożnej okazała się silniejsza” – powiedział Kołaczyk w rozmowie dla klubowej strony ks-skra.pl.
Krzysztof Kołaczyk w kwietniu został prezesem Fundacji Skra Częstochowa z misją odrestaurowania Akademii Skry Częstochowa, za którą odpowiada owa fundacja. Piłkarski wychowanek Rakowa Częstochowa swojego czasu uchodził za wielki talent piłkarski i w momencie, gdy jako młody chłopak opuszczał Częstochowę, o jego kartę zawodniczą walczył Widzew Łódź i Górnik Zabrze. Ostatecznie w 1986 roku trafił do Zabrza, gdzie od samego początku ludzie w klubie nadali mu ksywę „Luba” od klubowej legendy Włodzimierza Lubańskiego. Niestety Kołaczyka dopadły poważne kłopoty zdrowotne i w młodym wieku poważna piłka mu odjechała. Niemniej pozostał w piłce i dziś dalej chce budować młodych zawodników – to jest misja, która przyciągnęła go do tego jakże problematycznego i skomplikowanego projektu pod tytułem Skra Częstochowa.
- „Pod Fundację podlegają wyłącznie struktury młodzieżowe. Po tym półtora roku mojego odpoczynku od piłki, to mnie zainteresowało. Stara miłość nie rdzewieje. Trochę zgłodniałem. Po drugie, miałem też takie przemyślenia, że dużo dla piłki nożnej w Polsce zrobiłem, więc dlaczego mam się wycofać? Jeśli mogę pomóc młodzieży coś wprowadzić, dać im nadzieje na rozwój i spełnianie swoich marzeń, to czemu mam tego nie robić? Doszedłem do wniosku, że muszę rzucić na bok użalanie się nad sobą czy obrażanie się na piłkę, bo nie dyscyplina jest temu winna. Uważam, że doprowadziłem projekty do końca z dużym sukcesem, więc dlaczego mam jeszcze raz się tego nie podjąć. Zwłaszcza, że mówimy tu o Akademii, o młodzieży i dzieciakach pragnących spełniać swoje marzenia. Tak, jestem gotowy się temu po raz kolejny poświęcić” – mówił Kołaczyk w ostatniej rozmowie dla klubowej strony.
Okej – wraz z przyjściem Kołaczyka do klubu możemy powiedzieć, że młodzi piłkarze z akademii w końcu znajdują się w dobrych rękach. Natomiast dalej pod znakiem zapytania stoi przyszłość pierwszej drużyny Skry. A jak sam Kołaczyk podkreśla, musi być ona nieodłącznym elementem w jego wizji na rozwój klubu i akademii.
- „Nie wyobrażam sobie funkcjonowania Akademii, rozwoju zawodników i trenerów, bez pierwszej drużyny. To wejście do tego zespołu ma być docelowe” – stawia sprawę jasno częstochowski działacz.
Co ze współpracą na linii Raków-Skra? Czy zostanie ona podtrzymana? To kluczowe pytanie w kontekście przyszłości Skry. Z perspektywy Rakowa, dużo z pewnością zależy od tego, czy druga drużyna Medalików awansuje do Betclic III Ligi, a po ostatniej porażce z ROW-em Rybnik wiemy, że to zadanie zostało nieco utrudnione i najprawdopodobniej jedyną drogą do tego będą baraże. Zaznaczmy, że w dzisiejszych warunkach w Polsce, utrzymanie drużyny na poziomie trzecioligowym kosztuje mniej więcej 3 miliony złotych.
- „Jak wiemy, na ten sezon jest współpraca z Rakowem. Jesteśmy w przededniu rozmów, co dalej. […] Czekamy na rozmowy z Rakowem i dopiero to nam otworzy kolejne pomysły, co z pierwszą drużyną. Obecność lub nie Rakowa to dla nas podstawowa rzecz. Po tym spotkaniu będziemy wiedzieć, w którą stronę idziemy” – mówił Kołaczyk przed kilkoma dniami dla ks-skra.pl.
W jakiej kondycji jest Fundacja Skra Częstochowa? Krzysztof Kołaczyk przekazał, że nie ma katastrofy, lecz poważnym problemem w ostatnim czasie była niepewna przyszłość klubu, co siało spory niepokój wśród zawodników, ich rodziców i pracowników.
- „Jestem w trakcie odkrywania wszystkich kart, ale wygląda na to, że Fundacja jest dość zdrowa i niemiłych niespodzianek nie ma. Pod Fundację podlega też Szkoła Mistrzostwa Sportowego Nobilito, w której mamy wielu uczniów, choć są klasy, w których jest niedobór. Widzę też, że są braki w niektórych drużynach. Część zawodników poodchodziło, szukali innego pomysłu na siebie. Dostrzegam także, że trenerzy potrzebują bodźca do dalszej pracy. Nie dziwię im się, bo trochę żyją w niewiedzy, co będzie dalej, co z pierwszą drużyną. Ostatnie 2-3 lata dla Skry nie były łatwe. Wyczuwam u nich obawę, ale wierzę głęboko, że moje przyjście da im nadzieje, że chcemy czegoś innego, że mam pomysły” – ocenił Kołaczyk.
W którą stronę będzie podążać Akademia Skry Częstochowa? Jaki plan na akademię ma Krzysztof Kołaczyk?
- „W krótkoterminowym okresie trzech lat mamy zamiar uleczyć i ułożyć struktury w Akademii, a także zastanowić się jak ma wyglądać byt pierwszej drużyny w tym najbliższym czasie. W kolejnych 2-3 latach powinniśmy być zainteresowani budową silnej III ligi na bazie wyłącznie wychowanków Akademii, ewentualnie z drobnymi wyjątkami. Długoterminowy plan zakłada, że pierwsza drużyna będzie bardzo mocną trampoliną dla zawodników do wyższych klas rozgrywkowych. Myślę, że po 5-6 latach jesteśmy w stanie sprawić, że będą do nas przyjeżdżali skauci z różnych klubów, bo będą wiedzieli, że Skra to wylęgarnia talentów, które przecierają się w III lidze. Wierzę, że ten plan ma rację bytu i się powiedzie. O II lidze na razie nie chcę mówić, kto wie…” – podsumował.
Cała rozmowa z Krzysztofem Kołaczykiem znajduje się na stronie klubowej ks-skra.pl i można w całości ją przeczytać [TUTAJ].
A więcej o jego życiorysie, niespełnionym talencie piłkarskim i czasie ratowania Rakowa Częstochowa można posłuchać w ROZMOWIE NA WYLOT z marca poprzedniego roku, na naszym kanale, poniżej.






