Kamil Głębocki o zwolnieniu Papszuna: To byłby brak szacunku
W mediach społecznościowych wylała się fala krytyki na Marka Papszuna. Część kibiców już go zwalnia. Czy słusznie?
Wysłane przez Jarosław Kłak | sie 8, 2025 | Piłka nożna | 4 min czytania

Raków Częstochowa przeżywa mały kryzys na początku rozgrywek 2025/26. W pierwszych sześciu pojedynkach sezonu przegrał aż trzy mecze, a ta ostatnia porażka – z Maccabi Haifa – przyniosła za sobą falę krytyki na szkoleniowca Medalików Marka Papszuna. W mediach społecznościowych spora część kibiców zaczęła domagać się zwolnienia trenera. Wylew frustracji w trakcie wczorajszego łączenia ze stadionu z naszym studiem pomeczowym skomentował nasz reporter Kamil Głębocki.
„Nie przypinałbym sobie łatki, że jestem obrońcą trenera Marka Papszuna, ale z całym szacunkiem… Dopiero trzy spotkania ligowe za Rakowem. Raków jeszcze nie odpadł z Ligi Konferencji, jest jeszcze drugi mecz. Jeśli Raków za tydzień wygra, to zostanie jeden dwumecz od fazy ligowej. Myślę, że trenerów powinno się zwalniać, kiedy jest naprawdę potężny kryzys, a nie wtedy kiedy mają miejsce małe zadyszki. To by źle świadczyło o wszystkich ludziach pracujących w klubie, gdyby trener został teraz zwolniony. To byłby brak szacunku za to, co ten człowiek tu wykonał. Nie po to są malowane murale w mieście, żeby przy pierwszej poważniejszej zadyszce go zwalniać. Myślę, że to źle świadczy o ludziach, którzy piszą, żeby trenera zwolnić”.
W dzień po meczu z Maccabi, a więc w piątek, przypadły urodziny trenera Marka Papszuna. Z pewnością nastroje byłyby zdecydowanie lepsze po zwycięstwie. Niemniej z tej okazji Kamil Głębocki powiedział, czego życzy szkoleniowcowi Rakowa. „Życzę trenerowi, żeby wśród kibiców było więcej wiary oraz wyjścia z tej sytuacji. Mamy okazję teraz patrzeć na trenera Papszuna, który będzie zarządzać trudną sytuacją. Widać, że trenerowi zależy i że na nim się te wyniki odbijają”.
Mecz z Maccabi
W trakcie łącznia nie zabrakło komentarza pomeczowego. „Najbardziej było mi smutno, kiedy patrzyłem na Iviego Lopeza, który siedział w pobliżu mnie i bardzo przeżywał to spotkanie. Był bardzo zmartwiony. Chciałoby się, żeby wrócił, bo bardzo go brakuje. Tak samo, jak brakowało dzisiaj Brunesa. Ciężko mieć jakiekolwiek dobre informacje do przekazania, bo jak było, każdy widział. Raków powinien w pierwszej połowie wygrywać co najmniej 2:0. Nie wygrał, a ostatecznie przegrał po golu kuriozalnym. Boli taka porażka, ale ja bym był ostrożny. Widziałem komentarze, że Raków odpadł. Ale jeszcze nie odpadł. Do tego daleka droga, bo za tydzień nowy mecz. Maccabi nic dzisiaj nie pokazało, byli słabi w moim odczuciu” – powiedział po meczu Kamil Głębocki.
O meczu wypowiedzieli się oczywiście eksperci zasiadający w naszym studiu. Artur Kita docenił dobrą pierwszą połowę w wykonaniu czerwono-niebieskich. „Ja bym pochwalił Raków za pierwszą połowę. Naprawdę fajnie się to zapowiadało. Była akcja za akcją. Działo się dużo. Wreszcie Tudor zaczął się pokazywać, miał bardzo dużo wolnego miejsca. Akcje były bardzo płynne i szybkie. Wydawało się, że Raków nabrał wiatru w żagle. Natomiast w drugiej połowie coś się zahamowało. A wystarczyło tylko, że Maccabi zamurowało bramkę i koniec”. W tym temacie kontynuował Max Kokott. „Jeżeli ktoś gra niską obroną i tę bramkę zamuruje, to Raków ,ma bardzo duże problemy od zawsze. Nie potrafi tego muru rozkruszyć i to jest bardzo duży problem. Od drużyny klasowej wymaga się tego, żeby atakiem pozycyjnym, kreatywnością i przebłyskami indywidualnymi mogła ten wynik przechylić na swoją szalę”.
Artur Kita zaznaczył, że nie spodziewał się tak słabo prezentującego się Maccabi. „Bardzo bałem się tego meczu. Nie wiedziałem, co prezentuje Maccabi Haifa, ale generalnie spodziewałem się, że to jest dużo lepsza drużyna, niż ta którą zobaczyłem w pierwszej połowie. Dlatego byłem takim optymistą przed drugą częścią meczu. To była drużyna, która nie radziła sobie na boisku”.
Cały program po meczu Rakowa z Maccabi Haifa znajduje się poniżej. Zachęcamy do obejrzenia.



