Józef Jarmuła, legenda Włókniarza, nie żyje
Legenda częstochowskiego Włókniarza zmarła w wieku 83 lat.
Wysłane przez Redakcja | cze 13, 2025 | Żużel | 2 min czytania

Fani Włókniarza liczyli na spokojniejszą dwutygodniową przerwę od startów ich ulubieńców. Niestety 12 czerwca środowisko żużlowe obiegła wiadomość o niespodziewanej śmierci Józefa Jarmuły, zawodnika biało-zielonych w latach 1974-1981. „Legenda naszego klubu, postać niezwykle charyzmatyczna, pionier swoich czasów. Sam o sobie mówił, że urodził się dla żużla za wcześnie. Człowiek utożsamiany z niesamowitą wolą walki, nieustępliwością i ambicją. Na jego mecze przychodziły rzesze ludzi. Tłumy chciały zobaczyć Jarmułę, postać, która wyprzedziła swoją epokę. Był jednym z liderów złotej drużyny Lwów z roku 1974.” – czytamy na oficjalnej stronie klubu. Wybitnego żużlowca żegna społeczność Włókniarza Częstochowa.

– Na stadion przychodziło się dla Jarmuły. Jeden z najlepszych żużlowców Włókniarza w historii. Jeszcze przed początkiem meczu wszyscy skandowali „Józek! Józek!”. Nie znał słowa „przegrana”. Pozytywny wariat. Startował ostatni, a przyjeżdżał pierwszy. Wyprzedzał każdego jak leci. Niektórzy woleli nie wchodzić z nim w kontakt na torze – mówi nam Kazimierz, kibic starszej daty i stały bywalec na spotkaniach Lwów w latach 70. i 80.

– Józefa Jarmułę zapamiętam przede wszystkim jako showmana i niezwykle dziarskiego „dziadka”. Bodajże w 2008 roku dał popis pokazowej jazdy między biegami któregoś z turniejów. Przywdział skórę, założył charakterystyczny kask, dosiadł przepięknego, błyszczącego rumaka. Po kilku minutach zwyczajnie nie dowierzaliśmy, jak ten gość wygina się na motocyklu, jak trzyma gaz. W swoim „prajmie” musiał być nieprawdopodobnym kozakiem – przekazał nam Damian Klos, były mechanik żużlowy i pasjonat speedwaya.




