Jakie będą losy referendum w Częstochowie? Zdania są podzielone
Połowa zbiórki podpisów pod inicjatywą referendalną w Częstochowie już za pasem. Aktualnie panują zróżnicowane nastroje wśród samorządowców.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | wrz 26, 2025 | Częstochowa | 4 min czytania

Spis treści:
Zbiórka podpisów za referendum odwoławczym prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka potrwa do 18 października. Sama jego organizacja zaczęła się w sposób chaotyczny. Wszak do jego organizacji długi czas zabierała się Grupa Elanex, po czym ostatecznie stowarzyszenie zostało uprzedzone przez Dariusza Goliszka. Dodatkowo praktycznie każda opozycyjna partia w Częstochowie prezentuje odmienną wizję działań wokół niego, choć przecież wydawać by się mogło, że cel dla wszystkich jest jeden. O nastroje i dalsze plany w tym momencie oraz najbliższe plany zapytaliśmy radnego Prawa i Sprawiedliwości Piotra Wronę oraz radnego Krzysztofa Świerczyńskiego reprezentującego w Radzie Miasta ugrupowanie Mieszkańcy Częstochowy.
Wrona: „Wymagane 16 tys. podpisów zostanie zebrane”
Radnego PiS zapytaliśmy o to, jak widzi szansę powodzenia referendum oraz jaka jest opinia PiS-u na temat zbiórki podpisów pod odwołaniem Rady Miasta oraz w kwestii nielegalnych imigrantów w Częstochowie, bowiem dotychczasowe poparcie dotyczyło tylko odwołania prezydenta Matyjaszczyka. „Nie popierałbym inicjatywy referendalnej, gdybym nie wierzył, że się ona powiedzie. Referendum jest częścią samorządności szerzej powiedzianej, gdzie mieszkańcy mogą wyrazić swoje dezaprobaty lub aprobatę dla prac. Tak więc myślę, że te ponad 16 000 głosów, które należy zebrać, zostanie zebrane. Trudno mi oceniać na chwilę obecną, jaka jest ilość zebranych głosów. Nie mam takich informacji. Mam natomiast dla państwa i dla pana redaktora przekaz, który został już kilka tygodni temu jasno sprecyzowany, Prawo i Sprawiedliwość – zarząd okręgu zdecydował, że poprze referendum organizowane przez pana Dariusza Goliszka, co też co też czynimy angażując się w pomoc” – swoją optymistyczną wizję przedstawił radny.
„Zarząd okręgu Prawa i Sprawiedliwości poparł referendum dotyczące odwołania prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka. Co do komentarza – co mówiła Konfederacja – nie odnoszę się do tego. Ja mogę tylko powiedzieć, że jako członek PiS-u, jako członek Ruchu Obrony Granic zbieram już podpisy pod ogólnopolskim referendum dotyczącym nielegalnej migracji. Ja na swoich portalach społecznościowych informuję, gdzie takie podpisy zbieramy, gdzie stoją takie miejsca, gdzie państwo możecie się podpisać i serdecznie państwa do tego zachęcam. Jeszcze raz powtórzę – pod ogólnopolskim referendum, a nie lokalnym” – tak z kolei radny odpowiedział na pytanie o pozostałe zbiórki organizowane przy okazji referendum przez Konfederację.
Zatem w środowisku Prawa i Sprawiedliwości panują optymistyczne nastroje jeśli chodzi o powodzenie referendum. Wygląda również na to, że jasne jest ich stanowisko i nie poprą oni poszerzenia referendum o dwa dodatkowe pytania, pomimo krytyki ze strony Konfederacji.
Świerczyński: „Spoglądam dość sceptycznie”
Zdanie zgoła odmienne przedstawił radny Krzysztof Świerczyński, który nie podziela tego optymizmu i co więcej, za główny tego powód wskazuje głównie zaangażowanie się w referendum partii politycznych. „Ja w sprawie referendum wypowiedziałem się już w studiu NA WYLOT, mówiąc o tym, że oczywiście tego rodzaju inicjatywy powinny być oddolne – mieszkańców i trudno żebym jako aktywny polityk gdzieś tam mieszał się w tę sprawę. Uważam, że z punktu widzenia osób, którym zależałoby na takim rozwoju sytuacji i odwołaniu prezydenta, to zaangażowanie partii politycznych nie jest korzystne. Z tego punktu widzenia spoglądam na tę inicjatywę w ten sposób, patrząc dość sceptycznie co do jej powodzenia. Ale zobaczymy. Nie mamy danych, jak idzie ta zbiórka podpisów i jak to się zakończy, więc obserwujemy sytuację. Natomiast zdecydowanie przedwczesnym byłoby deklarowanie, co później. Na pewno na takie decyzje przyjdzie czas. Na razie wszystko jest w rękach mieszkańców” – przekazał nam Krzysztof Świerczyński. Zeszłoroczny kandydat na prezydenta Częstochowy nie deklaruje również żadnych planów wobec swojego ewentualnego startu w przyspieszonych wyborach.
Mimo, że zbiórka podpisów trwa już od ponad miesiąca, wciąż mamy o wiele więcej znaków zapytania, niż odpowiedzi. Mimo, że w Częstochowie wiele środowisk łączy jeden cel, czyli zmiana władzy w mieście, to jednak odmienna wizja i podejście każdej partii politycznej do sprawy nie ułatwia i w jakimś stopniu dzieli też mieszkańców, dezorientując tych bardziej neutralnych. Natomiast sytuacja na częstochowskiej scenie politycznej z pewnością jest gorąca i ten żar prędko nie wygaśnie.



