Ilu częstochowskich uczniów zostało wypisanych z edukacji zdrowotnej? Radny poinformował
Zdecydowana większość uczniów częstochowskich szkół nie będzie uczęszczać na lekcje edukacji zdrowotnej.
Wysłane przez Jarosław Kłak | paź 14, 2025 | Częstochowa | 4 min czytania

Spis treści:
W ostatnich miesiącach temat edukacji zdrowotnej – nowego przedmiotu wprowadzonego do polskich szkół – budził wiele kontrowersji i został całkowicie spolaryzowany w polityce i społeczeństwie. Jedni byli zdania, że edukacja zdrowotna będzie szczególnie pomocna w edukowaniu dzieci i młodzieży w zakresie systemu wartości, zdrowia fizycznego, psychicznego i seksualnego, czy też na przykład odżywiania. Drudzy zaś uważali, że pewien zakres materiału jest ideologizacją i zbyt dalekim wchodzeniem w kompetencje rodziców w wychowywaniu dzieci.
Polaryzacja edukacji zdrowotnej
„Pod niewinnie brzmiącą nazwą tego przedmiotu próbuje się przemycać do polskich szkół ideologię i politykę, a na to nie może być zgody. Szkoła to przede wszystkim miejsce nauki, ale także przestrzeń budowania szacunku do kultury, tradycji i wartości chrześcijańskich, z których wyrasta nasza cywilizacja. W pierwszej kolejności to my, rodzice, mamy prawo do decyzji w sprawie edukacji naszych dzieci i to jest ten moment, kiedy z tego prawa warto skorzystać” – pisał we wrześniu na portalu X prezydent Karol Nawrocki.
Na słowa prezydenta odpowiedziała między innymi minister edukacji Barbara Nowacka: „Panie prezydencie, zanim się wypisze, zawetuje, podpisze lub oburzy, naprawdę, warto czytać dokumenty! W tym przypadku konkretnie – należałoby przeczytać podstawę programową do edukacji zdrowotnej. Szczególnie Pan powinien dbać o zdrowie dzieci i zaufanie społeczne do nauczycieli, którzy mądrze i wrażliwie przekazują wiedzę. A wiedza, w tym na temat przeciwdziałania uzależnieniom, profilaktyki, ruchu, zdrowia psychicznego oraz budowania relacji, szacunku do drugiej osoby – o tym jest też ten przedmiot – przyda się każdemu” – można było przeczytać na portalu X.
Większość uczniów wypisana
Ostatecznie nowy przedmiot wprowadzony przez MEN został sprowadzony do kategorii nieobowiązkowego. To umożliwiło furtkę do wypisywania uczniów i uczennic przez ich rodziców ze wspomnianych zajęć. Ci mieli taką możliwość do 25 września. Ile łącznie uczniów wypisało się z edukacji zdrowotnej w częstochowskich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych? Dzień po upłynięciu terminu składania rezygnacji interpelację do prezydenta Częstochowy złożył radny Prawa i Sprawiedliwości Piotr Wrona, który zapytał, jaki procent ogółu będzie uczęszczać na zajęcia. Po kilku tygodniach uzyskał odpowiedź, że liczba oscyluje w okolicach 35% (6 tys. uczniów).
Pabiś: Wynik należy uznać za zadowalający
Na interpelację Piotra Wrony odpowiedział wiceprezydent Częstochowy Łukasz Pabiś: „Zgodnie z zebranymi deklaracjami w Częstochowie na lekcje edukacji zdrowotnej w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych uczęszcza blisko 6 tys. osób, co stanowi ok. 35% ogółu. Wynik ten uznać należy za zadowalający, szczególnie biorąc pod uwagę ile mitów i kłamstw na temat treści nauczanych na tym przedmiocie zostało w ostatnim czasie powielonych przez niektórych polityków i duchownych. Jestem głęboko przekonany, że rodzice i sami uczniowie, kiedy przekonają się, że na edukacji zdrowotnej nauczyciele będą uczyć m. in. jak podejmować świadome decyzje zdrowotne, promować zdrowy styl życia i rozwijać umiejętności komunikacji, empatii i troski o siebie i otoczenie, a nie prowadzić <<brutalną edukację seksualną>>, to wielu z nich zmieni swoje decyzje i w kolejnych latach liczba uczniów uczęszczających na ten przedmiot wzrośnie. Nauczyciele, którzy w poszczególnych szkołach uczyć będą nowego przedmiotu to doświadczeni i doskonale wykształceni pedagodzy, w większości nauczyciele biologii, przyrody, wychowania fizycznego, a także pełniący obowiązki pedagoga szkolnego. Wyłącznie w jednej szkole zajęcia prowadzone będą przez nauczyciela, któremu jednocześnie przydzielono prowadzenie zajęć z religii” – czytamy w odpowiedzi Łukasza Pabisia.
Odpowiedź na interpelację okazała się być niewystarczająca dla radnego Piotra Wrony, który ponowił swoje pytanie do wiceprezydenta Łukasza Pabisia. Był bowiem nieusatysfakcjonowany tym, że podana liczba jest niedokładana i została zaokrąglona. „Myślę, że w XXI (wieku – dop. red.) podanie takich danych jest wysoce niestosowne i lekceważące, mówiące również o Panu, czy mam rozumieć, że nie wie Pan, ile ma pan dzieci w szkołach? Jak może Pan dbać o edukacje, wychowanie i opiekę nad dziećmi, gdy Pan nie wie, ile ma dzieci w podległych sobie placówkach?” – zwrócił się radny PiS-u do wiceprezydenta.



