Górnik zatapia Śląsk. Wrocławianie w ten weekend mogą pożegnać się z Ekstraklasą
W drugim, a zarazem ostatnim meczu piątkowego wieczoru odwiedziliśmy Górny Śląsk, a dokładnie Zabrze, gdzie miejscowy Górnik podejmował Śląsk Wrocław. Zabrzanie mogli podejść do tego spotkania na względnym luzie – pewne utrzymanie i raczej brak perspektyw na coś więcej. Natomiast Śląsk walczył o życie i – niestety dla kibiców z Wrocławia – poniósł klęskę.
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | maj 9, 2025 | Piłka nożna | 3 min czytania

Spis treści:
20 minut jak w Premier League
Początek meczu, a w zasadzie pierwsze 15 minut, należały do Śląska. Wrocławianie próbowali grać szybko piłką w ataku i wysokim pressingiem w obronie. Był pomysł w tej grze i Śląsk chciał go realizować. Jednak to Górnik wyprowadził pierwszy cios, kiedy w 15. minucie bardzo dobrze rozegrali rzut rożny – Długosz do Podolskiego, Podolski do Janžy, a ten mocnym, precyzyjnym strzałem zza pola karnego pokonał Rafała Leszczyńskiego i w Zabrzu mieliśmy 1:0.
Po tej bramce byliśmy świadkami bardzo intensywnej gry – z jednej, jak i z drugiej strony. Oba zespoły chciały atakować, boczni obrońcy lepiej radzili sobie w ofensywie niż w defensywie, dzięki czemu otwierały się przestrzenie na boisku. Śląsk próbował grać podaniami prostopadłymi – właśnie w takich zagraniach upatrywał swoich szans.
Najlepsze okazje na zdobycie gola dla Wojskowych mieli kolejno: w 31. minucie Assad Al Hamlawi – po zagraniu Yehora Matsenki, który kapitalnie dograł piłkę do Palestyńczyka, ale ten pomylił się i nie był w stanie zmieścić jej w światło bramki po uderzeniu głową. Niespełna kwadrans później jeszcze lepszym zagraniem popisał się Piotr Samiec-Talar, który podcinką znalazł w polu karnym Arnau Ortiza, ale ten nie trafił czysto w piłkę i jego strzał powędrował obok. No właśnie – przy 11 strzałach, które oddał Śląsk Wrocław żaden nie był w światło bramki. Z taką skutecznością trudno chociażby zmusić do błędu bramkarza gospodarzy.
Paliwa starczyło tylko na pierwszą połowę
Po intensywnych minutach w pierwszej połowie było widać, że z zawodników zeszło powietrze. Początkowe minuty drugiej części były ospałe – można było przymknąć oko w fotelu. Nagle – jedna sytuacja: Mateusz Żukowski, uruchomiony jednym podaniem, znalazł się sam na sam z Majchrowiczem, ale skrzydłowy grający w Śląsku przy próbie dryblingu zachował się gorzej niż zawodnik B-klasy i bramkarz Górnika z łatwością przechwycił piłkę.
Pierwszy groźny strzał po przerwie zobaczyliśmy dopiero po 15 minutach – i to w wykonaniu Górnika, choć to Wojskowi powinni starać się odmienić losy spotkania. Śląsk cierpiał – momentami nie był w stanie wyjść z własnej połowy. W 73. minucie na 30–35. metrze bezpańska piłka padła łupem WKS-u, a Piotr Samiec-Talar w sytuacji sam na sam minął Majchrowicza, ale wypuścił się za bardzo do boku i trafił w słupek. Chwilę później – gwóźdź do trumny. Górnik zadał ostateczny cios: Ismail dograł piłkę do Sarapaty, a ten płaskim strzałem pokonał Leszczyńskiego. Śląsk był bardzo nieskuteczny – oddał 15 strzałów, z czego tylko jeden był celny. Górnik był dziś konsekwentny i w pełni zasłużył na zwycięstwo w tym meczu.
Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)
Bramki: Janža 15’, Sarapata 77’
Górnik Zabrze: Filip Majchrowicz – Matúš Kmeť (46’ Paweł Olkowski), Kryspin Szcześniak, Rafał Janicki, Erik Janža – Lukáš Ambros (64’ Kamil Lukoszek), Dominik Sarapata (86’ Sondre Liseth), Patrik Hellebrand, Taofeek Ismaheel – Lukas Podolski (86’ Sinan Bakış), Luka Zahovič (80’ Ousmane Sow)
Śląsk Wrocław: Rafał Leszczyński – Jehor Macenko (65’ Tommaso Guercio), Serafin Szota, Aleks Petkow, Marc Llinares – Mateusz Żukowski (79’ Jehor Szarabura), Jakub Jezierski (71’ Burak İnce), Piotr Samiec-Talar, José Pozo, Arnau Ortiz (79’ Henrik Udahl) – Assad Al-Hamlawi
Żółte kartki: Kmeť, Jezierski
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
Frekwencja: 13 428




