GKM przegrał z Motorem. Mistrz wciąż niepokonany [Relacja]
Długo musieliśmy czekać na odjechanie tego spotkania, gdyż dopiero za trzecim podejściem udało nam się obejrzeć ten pojedynek. GKM Grudziądz, który po kapitalnym początku sezonu miał włączyć się nawet do walki o medale, prezentuje się coraz słabiej. Goście z Lublina natomiast przyjechali na stadion przy ul. Hallera aby przedłużyć swoją serię zwycięstw i pozostać niepokonanym.
Wysłane przez Oskar Foltyński | maj 30, 2025 | Żużel | 5 min czytania

Spis treści:
Początek na remis
Od samego początku oglądaliśmy twardą i zawziętą walkę, jednak z wysokiego „C” spotkanie udało się rozpocząć gościom. Już po pierwszej gonitwie Lublinianie wysunęli się na czteropunktowe prowadzenie za sprawą duetu Holder – Kubera, którzy prowadzili od startu do mety. Zmuszając tym samym GKM do gonienia wyniku. Bieg juniorski to popis umiejętności Kevina Małkiewicza. Junior gospodarzy był bardzo szybki na trasie, przebijał się do przodu, aż w końcu skutecznie zaatakował liderującego Przyjemskiego. Trzeci bieg serii to pokaz prędkości do której przyzwyczaił nas już Michael Jepsen Jensen. Przed równaniem świetne ściganie dali nam Przyjemski z Łobodzińskim. Najpierw Mistrz Świata Juniorów wyprzedził Kacpra Łobodzińskiego, aby potem ten kontratakował. Żużlowcy walczyli praktycznie bark w bark, a ostatecznie po lekkim kontakcie, motoru nie opanował zawodnik z Lublina. Został tym samym wykluczony z powtórki biegu. W niej, nieco gorzej ze startu wyszedł junior gospodarzy, lecz Lidsey utrzymał za swoimi plecami Cierniaka niwelując przewagę gospodarzy.
Ponowne prowadzenie
W drugiej serii startów nic się nie zmieniło. Żużlowcy wykazywali się niezwykłą jazdą, walcząc praktycznie cały czas koło w koło. W pierwszym biegu po przerwie momentalnie do przodu ruszył jedynie Kubera, który wystrzelił ze startu uciekając rywalom. W walce o jedno oczko czadu dali Cierniak oraz Miśkowiak. Zwycięsko z tego pojedynku wyszedł zawodnik gospodarzy, który zdołał wejść pod rywala. Strasznie ambitny tego dnia był Kevin Małkiewicz. Polak najpierw wyprzedził na trasie Lindgrena, a po chwili zaczął atakować Holdera. Przy próbie minięcia Australijczyka junior zajechał mu drogę na tyle, że doszło między nimi do kontaktu. Oboje upadli na tor, a z powtórki wykluczony został Małkiewicz. Żużlowcy szybko wstali z płyty o własnych siłach.
W powtórce znów na starcie najszybszy okazał się Jepsen Jensen. W pogoń za Duńczykiem ruszył Holder, który usypiał swoją jazdą lidera, wchodząc finalnie pod niego w kredzie. Jepsen Jensen nie był w stanie na ten atak już odpowiedzieć, przez co goście odskoczyli na dwa punkty przewagi. Niespodziewanie w biegu siódmym start wygrał Jaworski i to on oglądał się za Zmarzlikiem. Widać było jednak, że jest od niego zdecydowanie Wolniejszy. Najpierw zamienił się z nim pozycjami, a następnie spadł za Maxa Fricke’a. Drugi z Australijczyków – Lidsey, swoimi błędami umożliwił mu natomiast utrzymanie trzeciej lokaty. GKM tracił już tym samym cztery puntky.
Zwiększenie przewagi
Trzecia seria nie przyniosła nam zbyt wiele ścigania. Gonitwa ósma, to kolejny świetny start Jepsena Jensena. Tym razem krwi próbował napsuć mu Cierniak, jednak ten nie był na tyle szybki aby nawiązać dłuższą walkę. W następnym biegu Lidsey zastąpiony został Małkiewiczem. Junior dojechał do mety za plecami Holdera. O punkt bój stoczył Fricke i Lindgren. Szwed musiał uznać wyższość Australijczyka, kończąc jak się okazało spotkanie z dorobkiem dwóch punktów i bonusu. Na koniec trzeciej serii świetnie ze startu ruszył duet gości. Zmarzlik wraz z Przyjemskim szybko wysforowali się na prowadzenie, które utrzymali do samego końca, powiększając przewagę na osiem „oczek.
W biegu o Puchar Eleven, zupełnie bezbarwnego Wadima Tarasienko zastąpił z rezerwy taktycznej Michael Jepsen Jensen. Pierwszy łuk sprytnie rozegrał jednak duet Lubelski. Cierniak wraz z Holderem wyszli na podwójne prowadzenie, szybko natomiast niepokonany do tej pory Australiczyk stracił dwie lokaty za sprawą gospodarzy. Za przeciętnego tego dnia Lidngrena w biegu dwunastym obejrzeliśmy Przyjemskiego, a GKM ze swojej strony za Miśkowiaka desygnował Maxa Fricke’a. W pierwszej odsłonie z torem zapoznał się Przyjemski oraz Jaworski, sędzia za sprawcę przerwania wyścigu uznał pierwszego z wymienionej dwójki, wykluczając go po raz drugi w trakcie tych zawodów. Okazję tą wykorzystali gospodarze. GKM zwyciężył ten bieg podwójnie skracając odległość do Mistrzów Polski. Przed biegami nominowanymi klasycznie już najlepiej ze startu wystrzelił Jepsen Jensen, który nie oddał prowadzenia do końca wyścigu. Za jego plecami z punktami dla Lublina przyjechali Kubera oraz Zmarzlik, utrzymując cztery „oczka” zaliczki.
Kropka nad „i”
W pierwszym biegu nominowanym po raz drugi z rezerwy zwykłej na torze ujrzeliśmy Kevina Małkiewicza. Junior tworzący parę z Wadimem Tarasienko już o starcie znaleźli się za plecami rywali, którzy po starcie zamknęli temat zwycięstwa. Na koniec spotkania dostaliśmy jeszcze trochę emocji. Na początku wydawać się mogło, że drugi bieg z rzędu goście zwyciężą podwójnie, jednak równie szybko Jepsen Jensen oraz Fricke zablokowali Kubere. Duńczyk szarżował jeszcze pozycję liderującego Zmarzlika. Przez chwilę oglądaliśmy nawet prowadzenie grudziądzan, jednak Mistrz Świata zdołał odbić pierwszą lokatę w tym biegu.
Dzięki temu zwycięstwu w zaległym spotkaniu 5 kolejki, Motor pozostaje na szczycie ligowej tabeli jako zespół niepokonany, sygnalizując swoje aspiracje do obronienia tytułu sprzed roku. GKM natomiast wydaje się coraz bardziej gasnąć, gdyż zespół notuje gorsze wyniki z meczu na mecz, spadając powoli w ligowej tabeli. Szansę na odbicie się będą mieć już w niedzielę – 1 czerwca, kiedy to odjadą spotkanie ze Stalą Gorzów na domowym torze. Orlen Oil Motor Lublin podejmie za to na własnym torze Pres Grupa Deweloperska Toruń.



