Dziś strzela dla Barcelony, jeszcze niedawno mógł być piłkarzem Rakowa
To mógłby być hitowy transfer, ale zakończył się jedynie pogłoskami. Fermin Lopez był bliski trafienia do Rakowa Częstochowa. Został jednak odrzucony.
Wysłane przez Mateusz Majda | paź 28, 2025 | Piłka nożna | 4 min czytania

Spis treści:
Dwa lata temu w przestrzeni medialnej pojawiły się wieści związane z rzekomymi przenosinami Fermina Lopeza do Rakowa Częstochowa. Piłkarz grający dziś dla Barcelony mógł trafić pod Jasną Górę za kwotę bliską 600 tysięcy euro. Natomiast dziś aktualna wartość rynkowa Fermina na portalu Transfermarkt wynosi 60 mln euro i przyglądając się występom 23-latka śmiało można powiedzieć, że będzie rosła dalej. Piłkarz Blaugrany jest w życiowej formie – zdobył gola przeciwko Realowi Madryt w El Clasico oraz jako pierwszy Hiszpan w barwach Dumy Katalonii, strzelił hat-tricka w Lidze Mistrzów.
Fermin Lopez był blisko Rakowa
Hiszpan zanim zaczął grać pierwsze skrzypce w drużynie Hansiego Flicka był bliski przejścia do Rakowa Częstochowa. W kwietniu 2023 roku Fermin Lopez występował w trzecioligowym Linares – wychodziło mu to naprawdę dobrze. 40 meczy, 12 goli, 4 asysty, ale to dalej nie był poziom Barcelony. Agenci Fermina w tym czasie szukali dla niego innej opcji. Jedną z nich był Raków Częstochowa – drużyna, która w kampanii 2022/2023 wygrała PKO BP Ekstraklasę. Obecny gwiazdor Blaugrany został wzięty pod lupę przez skautów Rakowa, analizowano jego grę i transfer był tylko kwestią czasu. Agenci Fermina podali już nawet kwotę, a więcej szczegółów w tej sprawie zdradzał Tomasz Włodarczyk z Meczyków: „Jego agencja CAA Stellar ustala nawet z Barceloną kwotę odstępnego. Za Hiszpana Raków musiałby zapłacić poniżej 600 tysięcy euro” – mówił.
To mógł być hit transferowy, ale jednak tak się nie stało. Fermin Lopez został odrzucony, jako piłkarz niepasujący profilem, który nie zrobiłby różnicy w polu karnym przeciwnika. Minęły dwa lata od tego zdarzenia, a Fermin podbija świat futbolu.
Raków go nie chciał. Barcelona skorzystała
Xavi Hernandez – legenda Barcelony i trener Katalonii w tamtym okresie – wziął Fermina pod swoje skrzydła. Piłkarz od razu pokazał, że zasługuje grać na wyższym poziomie, niż Ekstraklasa – jest to kosmiczny talent. Już na wstępie swojej przygody w Barcelonie pokazał, że Raków Częstochowa ma czego żałować. W pokazowym El Clasico podczas tournee po USA, pokonał Courtoisa, strzelając spektakularną bramkę.
Dzisiaj piłkarz jest w życiowej formie. Z meczu na mecz gra coraz lepiej, jest bardzo pracowity, co by na pewno docenił Marek Papszun. W niedzielnym meczu przeciwko Realowi Madryt ponownie zdobył bramkę, a oprócz tego w tym samym tygodniu pobił rekord w Lidze Mistrzów, strzelając hat-tricka Olympiakosowi. Zrobił to jako pierwszy Hiszpan w Dumie Katalonii.
Gwiazdor Blaugrany nigdy nie słyszał o Rakowie
Fermin Lopez udzielił wywiadu Piotrowi Janasowi dla portalu GOL24.pl. Pomocnik Barcelony został zapytany o potencjalny transfer do Rakowa Częstochowa, który według Tomasza Włodarczyka mógł mieć miejsce. „Przykro mi, ale nigdy nie słyszałem tej nazwy, nie potrafię się do tego odnieść. Był moment, w którym moja agencja szukała dla mnie opcji po wypożyczeniu do Linares, ale nic o graniu w Polsce nie wiem” – mówił Fermin rok temu w rozmowie z Piotrem Janasem. Nie oznacza to, że rozmowy związane z przenosinami Fermina Lopeza nie miały miejsca. Piłkarz po prostu mógł być nie zaangażowany w sprawę – załatwiali to jego agenci.
Nie ma też co spekulować na temat tego, co by było, gdyby Fermin trafił do Rakowa – czy grałby w pierwszym składzie, czy może grzałby ławę. Oczywiście mógłby stać się gwiazdą w Ekstraklasie, ale obecnie czyni to w La Lidze, grając w topowym klubie jakim jest FC Barcelona.



