Dobry wynik w średnim stylu. Raków wygrywa z Cracovią
W 29. kolejce PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa pokonał na własnym stadionie Cracovię 4:1 i traci już tylko punkt do miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | kwi 19, 2026 | Piłka nożna | 5 min czytania

Spis treści:
40 minut bezradności
Cracovia to drużyna, która w Ekstraklasie, mówiąc kolokwialnie, nie leży ekipie spod Jasnej Góry. Na 13 meczów w lidze Raków zdołał wygrać tylko raz. Jest to statystyka niezwykle wstydliwa, ale praktycznie każda drużyna piłkarska ma swojego nemezis i takim właśnie dla Częstochowian jest ekipa z Krakowa.
Nie bez kozery ta statystyka przed tym meczem wyglądała w ten sposób. Cracovia może nie zaczęła bardzo mocno spotkania w Częstochowie, ale na pewno była ekipą, która miała o wiele konkretniejsze argumenty. Co prawda akcje Pasów były dość mocno statyczne, ale w porównaniu do tego, co prezentowali podopieczni trenera Tomczyka, można było odnieść wrażenie, że Cracovia po raz kolejny mocno napsuje nerwów kibicom zgromadzonym przy Limanowskiego 83. Sam fakt tego, że do 37. minuty spotkania w statystykach strzałów mogliśmy zobaczyć 0:12 na korzyść gości, niemniej jednak tylko dwa strzały znalazły drogę do bramki Oliwiera Zycha.
Po poprzednim spotkaniu z Motorem Lublin trener Tomczyk usprawiedliwiał słabą grę swoich zawodników tym, że nie mieli wystarczającej liczby godzin na zregenerowanie się po zaciętym boju w Pucharze Polski z GKS-em Katowice. W niedzielnym spotkaniu z Cracovią Raków do 40. minuty wyglądał, jakby rozegrał podobne spotkanie jak to z GKS-em w środku tygodnia — ospali, apatyczni, ślamazarni i bez jakichkolwiek narzędzi do tego, żeby myśleć o pozytywnym wyniku.
Piłka nożna rządzi się jednak swoimi prawami i czasem drużyna, która ma zdecydowaną przewagę, nie jest w stanie jej przypieczętować golem, a to bardzo często potrafi się zemścić. Dokładnie tak było i w tym przypadku. Medaliki były tak konkretne, że pierwszy strzał na bramkę od razu zamienili na gola — Patryk Makuch znalazł się tam, gdzie być powinien w trakcie zamieszania w polu karnym Pasów i z okolic szóstego metra umieścił piłkę w siatce, wyprowadzając Raków na prowadzenie.
Chwilę później po wyprowadzonym kontrataku przez strzelca gola, Al-Amari sfaulował Makucha w polu karnym i sędzia Marciniak podyktował jedenastkę. Po konsultacji z sędziami VAR i obejrzeniu powtórki Szymon Marciniak wyrzucił z boiska zawodnika Cracovii. Do rzutu karnego jak zwykle podszedł Jonatan Brunes i mocnym strzałem pokonał próbującego interweniować Madejskiego. Dwa strzały Rakowa, dwa gole — 100% skuteczności, której zabrakło gościom.
Chwile nerwowości i gwoździe do trumny
Początek drugiej części spotkania wyglądał tak, jakby Raków nadal grał 11 na 11. Cracovia ruszyła od samego początku i nie potrzebowała wiele czasu, aby złapać kontakt w tym meczu. W 50. minucie po błędach w defensywie gola strzelił Dijon Kameri. Można poniekąd winić za utratę bramki Ariela Mosóra, który się poślizgnął przy próbie zablokowania strzału, ale większe pretensje w tej sytuacji powinny być kierowane w kierunku Oskara Repki, który wracając do obrony, dosłownie dreptał w kierunku pola karnego i to zza jego pleców wyskoczył Kameri, który skierował futbolówkę do siatki.
Goście widocznie złapali wiatr w żagle i to mogło bardzo zaniepokoić kibiców Rakowa, ze względu na to, że to jednak Pasy musiały gonić wynik, grały w dziesiątkę, a Raków nie był w stanie zastopować zapędów swojego rywala. Na szczęście dla Częstochowian 10 minut po stracie gola przez Medalików, po szybkiej i składnej akcji swojego drugiego gola strzelił Patryk Makuch i wszyscy sympatycy czerwono-niebieskich, jak i piłkarze oraz sztab Łukasza Tomczyka, mogli odetchnąć z ulgą.
Cracovia raz po raz próbowała jeszcze zagrozić bramce Oliwiera Zycha, ale młody golkiper Rakowa był na posterunku i nie dał się już więcej razy pokonać. Warto pochwalić bramkarza Medalików, ponieważ kilka razy popisał się dobrymi interwencjami, co pomogło utrzymywać dystans względem drużyny gości. W jednej z ostatnich akcji meczu do rzutu wolnego podszedł wchodzący w tym spotkaniu Leonardo Rocha i kapitalnym uderzeniem w samo okienko bramki Madejskiego ustalił wynik spotkania i tym samym Raków zwyciężył 4:1. Ale wynik dość mocno nie odzwierciedla tego, co mogliśmy zobaczyć na boisku.
Oczywiście nie ma co gdybać i najważniejsze są 3 punkty, które Medaliki dopisują sobie do ligowej tabeli. Niemniej jednak coś musi zmienić się w grze zawodników trenera Tomczyka. W przeciwnym wypadku mecze, w których przeciwnicy ekipy spod Jasnej Góry nie zobaczą czerwonej kartki, mogą nie być tak kolorowe w kontekście końcowego wyniku.
Patryk Makuch MVP
Nie mogło być inaczej. Patryk Makuch, grając przeciwko swojej byłej drużynie, został najlepszym zawodnikiem tego meczu. Dwa gole, wywalczony rzut karny i tytuł MVP w 100% zasłużony. Poza wyżej wymienionymi zasługami napastnik Rakowa kapitalnie ustawiał się na boisku, potrafił zastawić się z piłką i obsłużyć dobrym podaniem swoich kolegów, a także walczył o każdą możliwą piłkę i dzięki temu kilka ze stykowych pojedynków było na jego korzyść. Po raz kolejny pokazuje, że jego zaangażowanie, serce i wola walki są niezastąpione i są wartością dodaną dla całej drużyny.
W następnej kolejce Raków wybierze się nad polskie morze, gdzie swoje spotkanie rozegra z Lechią Gdańsk.
Zapraszamy do obejrzenia naszego studia po meczu Raków – Cracovia. Link znajduje się poniżej.
![Raków zagra po raz pierwszy na Nowej Bukowej [ZAPOWIEDŹ] 3 Raków](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/07/svarnas-trelowski-tudor-1.jpg)

