Czy Kacper Woryna jest liderem z prawdziwego zdarzenia? Osąd kapitana
Czy związek rybniczanina i Włókniarza ma prawo dalej trwać? Co w przypadku, gdy się zakończy?
Wysłane przez Iwo Kępiński | lip 29, 2025 | Żużel | 8 min czytania

Spis treści:
Już od pięciu sezonów Kacper Woryna reprezentuje biało-zielone barwy. Jest to okres pełen nadziei i rozczarowań, który zaowocował jednym brązowym medalem. W jakich okolicznościach Woryna przychodził do Krono-Plast Włókniarza Częstochowa?
Emocjonalne rozstanie
W 2020 roku Kacper Woryna wraz z ekipą ROW-u Rybnik wchodził do PGE Ekstraligi z pełnym optymizmem, sięgającym utrzymania w najlepszej lidze żużlowej w Polsce. Ekipa ROW-u jednak dość mocno zawiodła, a jednym z głównych winnych spadku był sam Woryna, którego stać wówczas było na zaledwie średnią punktową w postaci 1,514 punktu na bieg. Był to wynik znacznie poniżej oczekiwań. Mimo to w Rybniku wciąż chcieli obudowywać drużynę wokół Kacpra. Na taki krok nie zdecydował się jednak sam rybniczanin, który podobnie jak wielu innych opuścił klub podczas okna transferowego. Wówczas pożegnał się w emocjonalnym wpisie na platformie Facebook: „Dziś chciałem Was oficjalnie poinformować o mojej przyszłości, by uciąć wszelkie dyskusje, spekulacje na temat mojego pozostania lub nie w drużynie z Rybnika. Pragnę nieustannie się rozwijać oraz poszerzać moje umiejętności, dlatego wraz z moim teamem podjęliśmy niełatwą decyzję o opuszczeniu drużyny ROW-u Rybnik. […] Żadne rozstanie nie jest łatwe. Przychodzi mi to z wielkim bólem, lecz czas na zmiany”.
Następne lata w Włókniarzu
Pierwszy rok był bardzo nieudany. Sezon 2021 nie poszedł Worynie po myśli, jak każdemu innemu seniorowi w Częstochowie poza Leonem Madsenem. Drużyna zakończyła zmagania już po rundzie zasadniczej, zajmując piątą lokatę, a sam Kacper zanotował średnią na poziomie 1,593 punktu na bieg. Prezes Świącik mógł pluć sobie w brodę, bo szansa na walkę o najwyższe cele była jak najbardziej możliwa. Wówczas brylowała świetna para juniorska w duecie Jakub Miśkowiak i Mateusz Świdnicki.
Przełomowym momentem były rozgrywki w 2022 roku, kiedy Woryna zakończył sezon ze średnią 2,020 punktu na bieg. Do dzisiaj jest to jego najlepszy wynik w jego karierze. Był to w dużej mierze efekt rocznej współpracy z Rafałem Lewickim, na co dzień współpracującym z Artiomem Łagutą, który w tym samym roku był zawieszony w startach z uwagi na wojnę Rosji z Ukrainą. Niestety, Kacper bardzo zawiódł w półfinałowym dwumeczu z Stalą Gorzów, w którym w dziesięciu startach zebrał zaledwie dziewięć punktów plus dwa bonusy. Wynik ten przesądził o tym, że w finale to Stal zmierzy się z Motorem Lublin – nie Włókniarz. Niemniej po świetnym sezonie Woryna miał do udowodnienia, że może utrzymać swój poziom także bez Lewickiego. Niestety, próby spełzły na niczym. Rozgrywki 2023 były dla 28-latka fatalne i jednocześnie był to dla niego najgorszy sezon odkąd dołączył do drużyny z Częstochowy. Skład budowany do walki o medale poległ w dwumeczu o trzecie miejsce. Znów zabrakło punktów Kacpra Woryny, który zdobył tylko pięć punktów w ośmiu startach. W całych rozgrywkach jego średnia wyniosła 1,554 punktu na bieg.
W poprzednim sezonie Kacper Woryna mógł pochwalić się całkiem przyzwoitą średnią 1,829 punktu na bieg. Niech to jednak nie zmyli, bo żużlowiec biało-zielonych wyraźnie zaspał w pierwszej części sezonu, a imponujące zdobycze punktowe zanotował w ostatnich spotkaniach sezonu, gdy Włókniarz o nic już nie walczył. W środku drużyny nie było już żadnego „flow”, co świetnie pokazała kompromitacja w ostatniej kolejce, w której częstochowianie udali się do Grudziądza. Tam przegrali aż trzydziestoma punktami, a spakowani do innych ośrodków byli już Leon Madsen czy Mikkel Michelsen.
W grudniu, a więc jeszcze przed obecnym sezonem, ciekawą wypowiedź dla naszego portalu zaserwował Kacper Woryna w trakcie Świątecznego Grania z Kubą w Hali Częstochowa. Jednak chyba, używając kolokwializm, niezbyt dobrze się zestarzała.
Obecne rozgrywki
Rok 2025 miał być tym, który odbuduje Kacpra. Miał dać mu świetną przestrzeń do zbudowania autorytetu wśród kolegów z drużyny i kibiców klubu, czego dowodem była nadana mu opaska kapitańska. Jednak znów to kolejny sezon, który nie potoczył się po jego myśli. Początek kampanii miał słaby. Kacper lepiej zaczął prezentować się w drugiej części sezonu, co kibicom Włókniarza w perspektywie walki o play-off nie zmienia nic, bo klub nie jest w stanie walczyć o ligowe punkty bez Piotra Pawlickiego i Madsa Hansena. Jednak jeśli myśleć o pozytywach, to zakładając obecną formę Kacpra i Jasona Doyla oraz powroty do pełnej dyspozycji wspomnianego już Pawlickiego i Hansena, to ciężko wyobrazić sobie w Częstochowie widmo spadku. Natomiast w przypadku Woryny co roku nie tylko rozchodzi się o ogólną średnią punktową, a także to, że na własnym torze od 2021 roku nie jest w stanie zbudować średniej biegowej na poziomie 2,000. No i najważniejsze – wszystkich wokół klubu irytuje styl polskiego żużlowca, który w tym sezonie według statystyk gurustats.pl oddał pozycję na dystansie aż 25 razy, co czyni go liderem w tej niewdzięcznej klasyfikacji, biorąc pod uwagę całą ligę! Szybkości Kacprowi odmówić nie można, ale jego łatwość w zatracaniu punktów mnoży stwierdzenia pokroju, że jeździ jak junior. Jego główną piętą achillesową są łuki, w które często wchodzi zbyt ostro, co w ostatecznym rozrachunku skutkuje wytracaniem prędkości.
Natomiast, czy mimo wszystko po tym całym okresie we Włókniarzu ktoś w klubie ma wątpliwości co do dalszej współpracy? Otóż nie. Zarządcy biało-zielonych jasno mówią o tym, że chcą, by Woryna w sezonie 2026 wciąż reprezentował kevlar Włókniarza. Problemem jest jednak to, że z aktualnych doniesień ze środowiska wynika, że Kacper Woryna jest bardzo blisko porozumienia się z Orlen Oil Motorem Lublin. Co to oznacza w kontekście budowania składu przez Włókniarz Częstochowa?
Włókniarz na giełdzie transferowej
Aktualnie nikt nie jest w stanie wytypować składu drużyny biało-zielonych w następnych rozgrywkach. Ba, obecnie trudnością jest wymienienie choć dwóch zawodników. Pewniakiem wydaje się Jason Doyle, który z wynikającego braku ofert od innych drużyn w PGE Ekstralidze, skazany będzie na podpisanie kontraktu z Włókniarzem. Słowo „skazany” nie oznacza czegoś złego, bo Australijczyk w Częstochowie posiada świetne warunki do zdobywania punktów. Pewne jest odejście Wiktora Lamparta, zaś niepewna jest przyszłość Madsa Hansena, Kacpra Woryny i Piotra Pawlickiego. Ogromnym problemem jest potencjalna wizja odejścia dwóch ostatnich, bo obecnie Polaków na rynku po prostu nie ma, a regulamin rozgrywek zmusza do posiadania co najmniej dwóch seniorów z polskim paszportem. Najbardziej wskazanym ruchem na rynku z polskich zawodników obecnie wydaje się podpisanie na pozycję U-24 Jakuba Krawczyka, czyli obecnego zawodnika juniorów BETARD Sparty Wrocław. Jednak według doniesień Mateusza Puki z WP SportowychFaktów, na ten moment jest on najbliżej podpisania umowy z Bayersystem GKM-em Grudziądz. Innym polskim zawodnikiem przymierzanym do Włókniarza jest Tobiasz Musielak z Cellfast Wilków Krosno, który jak podaje Karol Bierzyński na platformie „X” jest bardzo blisko przedłużenia umowy ze swoją obecną drużyną. Informacja ta bardzo zawęża potencjalne ruchy Polaków do klubu. Obecnie jedynymi opcjami wydają się być Wadim Tarasienko, Oskar Fajfer oraz Paweł Przedpełski.
Jeśli chodzi o zagranicznych zawodników, to tu opcji jest więcej. Mówi się o tym, że Anders Thomsen niekoniecznie zainteresowany jest przejściem do Włókniarza, a rozmowami podbijał stawkę kontraktu w Gorzowie. Przymierzany do Włókniarza Luke Becker, jak informuje znów Karol Bierzyński, ma zostać nowym zawodnikiem Wilków Krosno. Innymi opcjami, które mogłyby zasilić biało-zielone barwy wydają się być Jaimon Lidsey czy Max Fricke.
Jeśli wierzyć dziennikarskim doniesieniom, Włókniarz posiada ogromne kłopoty w złożeniu składu na sezon 2026. Trzeba jednak pamiętać o tym, że Michał Świącik już nie raz zaskakiwał fanów speedwaya, co pokazał również rok temu, gdy w ostatniej chwili zdołał zakontraktować duet Jason Doyle – Piotr Pawlicki. To okazało się strzałem w dziesiątkę. O tym, kto oficjalnie będzie reprezentował Włókniarz dowiemy się w pierwszej połowie listopada, kiedy kluby będą zobligowane do podzielenia się z fanami nowymi nabytkami.




