Coraz głośniejszy sprzeciw wobec Izraela w świecie sportu. Temat nie jest obcy w Polsce
W sprawie występów sportowców z Izraela robi się coraz głośniej głównie w kontekście wydarzeń w Hiszpanii.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | wrz 20, 2025 | Piłka nożna | 8 min czytania

Spis treści:
Sprawa dopuszczenia do rywalizacji sportowej izraelskich sportowców budzi coraz większe kontrowersje. Izrael dokonuje masakry ludności cywilnej w Strefie Gazy, a głosy sprzeciwu wobec tolerancji dla działań Izraelczyków nasilają się w całej Europie. W ostatnim czasie głośno było o chęci rezygnacji wielu krajów z przyszłorocznej Eurowizji, jeśli ponownie zostanie do niej dopuszczony Izrael. W ostatnim czasie na własne życzenie kibiców z Izraela temat zjednoczył również i Polaków, zresztą nie po raz pierwszy. Teraz temat nasilił się jeszcze bardziej w Hiszpanii – wokół wydarzeń sportowych.
„Izrael musi zostać wykluczony z międzynarodowych zawodów sportowych”
Na przełomie sierpnia oraz września w Hiszpanii gościł jeden z największych światowych wyścigów kolarskich Vuelta Espana. Ostatni etap jednak zamiast hucznego wjazdu na metę i ceremonii medalowej, zakończył się protestem antyizraelskim, przez który owy etap nie został dokończony i nie wyłoniono jego zwycięzcy. Analogiczna sytuacja miała miejsce już wcześniej, kiedy protestujący sparaliżowali etap w Bilbao. Wszystko to ze względu na sprzeciw kibiców wobec dopuszczenia do startu drużyny izraelskiej. Ostatnie dni przyniosły z kolei bezprecedensowy głos w kontekście piłki nożnej i to z ust samego premiera Hiszpanii Pedro Sancheza. „Izrael musi zostać wykluczony z międzynarodowych zawodów sportowych, dopóki trwa jego barbarzyństwo w Strefie Gazy. Żaden naród dopuszczający się ludobójstwa nie powinien mieć możliwości wykorzystywania międzynarodowych wydarzeń sportowych do tuszowania swoich zbrodni”.
Nie są to puste słowa. Premier deklarował również, że Hiszpania WYCOFA SIĘ z przyszłorocznego mundialu, jeśli zagra na nich reprezentacja Izraela. To pierwszy tak ostry głos w Europie z ust przedstawiciela władz państwowych. Pytanie, czy za Hiszpanią pójdą inne kraje. Niemniej nie jest to pierwszy przypadek jednoczenia się kibiców. Jasny sprzeciw wobec Izraela wyrażali już nieraz polscy kibice.
Izraelskie kluby miały grać w Polsce
Od października 2023 roku cały teren Izraela został uznany jako teren objęty działaniami wojennymi, zatem stało się jasne, że kluby z Izraela, podobnie jak z Ukrainy i Białorusi swoje mecze europejskie muszą rozgrywać poza granicami kraju. W czerwcu 2024 roku gruchnęła informacja, że kluby z Izraela swoje mecze w europejskich pucharach w sezonie 2024/25 miałyby rozgrywać w Polsce, a konkretnie w Łodzi. Maccabi Haifa swoje mecze miało grać na stadionie ŁKS-u, a Hapoel Beer Szewa na stadionie Widzewa.

Na szczęście kibice, a następnie kluby stanęły na wysokości zadania. Fanatycy obu drużyn wydali oświadczenia na prowadzonych przez nich profilach, na których głośno sprzeciwili się, aby kluby z Izraela rozgrywały swoje mecze w ich „domach”. Za głosem fanów poszły oba kluby, które odcięły się od decyzji.
„Informujemy, że ŁKS Łódź nie ma żadnego związku z organizacją meczów klubu Maccabi Hajfa w europejskich pucharach na Stadionie Miejskim im. Władysława Króla. Pytania dotyczące tej sprawy należy kierować do administratora obiektu, czyli do Pana Macieja Łaskiego, prezesa zarządu Miejskiej Areny Kultury i Sportu” – mogliśmy wtedy przeczytać na stronie ŁKS-u.
„W związku z pojawiającymi się doniesieniami medialnymi, Spółka Widzew Łódź S.A. informuje, że nie ma żadnej wiedzy na temat ewentualnej gry innych klubów na stadionie przy al. Piłsudskiego 138. Operatorem obiektu jest Miejska Arena Kultury i Sportu i to do niej należy kierować wszystkie pytania w tym zakresie” – bliźniaczy komunikat wydał również Widzew.
Bardzo szybko przyniosło to efekt i łódzka Miejska Arena Kultury i Sportu ostatecznie nie zezwoliła na grę Izraelskich klubów na łódzkich stadionach.
„W odpowiedzi na informacje medialne dotyczące rozgrywania przez klub piłkarski Maccabi Hajfa meczów na Stadionie Miejskim im. Władysława Króla w Łodzi, Miejska Arena Kultury i Sportu informuje, że mecze te nie odbędą się. Nie są też planowane inne mecze izraelskich drużyn na pozostałych łódzkich obiektach.Stadion Miejski im. Władysława Króla w Łodzi, został wytypowany przez UEFA oraz PZPN, jako obiekt spełniający restrykcyjne wymogi dotyczące organizacji meczy w Europejskich Pucharach UEFA. Na drodze negocjacji, prowadzone były rozmowy o potencjalnym najmie stadionu, na potrzeby organizacji tych rozgrywek. Umowa w tej sprawie nie została jednak podpisana i do jej podpisania nie dojdzie. W tym przypadku i w przypadku każdej imprezy organizowanej w Łodzi bezpieczeństwo łodzian i odwiedzających jest dla Miasta najwyższym priorytetem” – tak brzmiało oświadczenie MAKiS.
Ostatecznie Maccabi przeniosło się na Węgry, gdzie swoje mecze rozgrywa również mistrz Izraela Maccabi Tel Aviv. Natomiast Hapoel swoje mecze rozgrywał w Bułgarii.
Kibice i dziennikarze są zgodni, ale politycy ostrożni
Rok później fani wspomnianego już Maccabi Haifa swoim haniebnym transparentem – którego treści długo nie zapomni cała Polska – zjednoczyli wszystkich polskich kibiców, a nawet polityków. W zasadzie to jeszcze przed feralnym rewanżem kibice w całej Polsce – mimo, że na co dzień wspierają inne, mało przychylne Rakowowi kluby na polskiej scenie kibicowskiej – deklarowali ponad podziałami wsparcie dla Rakowa w starciu z klubem ze zbrodniczego Izraela. Potem transparent wywołał ogromne poruszenie, które trwa do teraz. Oprócz PZPN swój sprzeciw wyrażali również politycy, w tym Prezydent RP Karol Nawrocki. Komunikat wydało również polskie MSZ, niestety jednak bardzo ostrożne i wykluczające dalsze działania.
„MSZ stanowczo potępia zachowanie części kibiców podczas meczu Maccabi Haifa – Raków Częstochowa. Dyrektor Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu w MSZ rozmawiał dziś w tej sprawie z Ambasadorem Izraela Ya’akovem Finkelsteinem. Przekazał Panu Ambasadorowi wyrazy najwyższego oburzenia z powodu skandalicznej treści wywieszonego przez izraelskich kibiców transparentu, dziękując jednocześnie za jego jednoznaczne potępienie przez Ambasadę. Także Ambasador Polski w Izraelu będzie rozmawiał o tym haniebnym incydencie z tamtejszym MSZ. Relacje polsko-izraelskie nie mogą być – i nie będą – niszczone przez ekstremistów. W przekonaniu, że ani na stadionach sportowych, ani poza nimi nie ma miejsca na przemoc i mowę nienawiści, wzywamy do stosownej reakcji na ten incydent władze UEFA” – czytaliśmy w oświadczeniu.
W oświadczeniu wątpliwości budzi jednak fragment o zawężaniu problemu do grupy „ekstremistów” i niszczeniu relacji polsko-izraelskich. Smuci brak poruszenia problemu, jakoby relacje z Izraelem miały w ogóle nie zależeć od makabrycznych wydarzeń w Palestynie, a także brak refleksji nad tym jakie jest podejście obywateli Izraela do Polski i Polaków, ponieważ transparent kibiców Maccabi zwyczajnie oddaje nastroje wielu Izraelczyków. Zawężanie tego do stereotypowego „kibolskiego hasła” jest skrajnie naiwne i marginalizuje problem. Zatem o takim zdeterminowaniu, jakie widzimy w Hiszpanii, wśród polskich polityków raczej nie ma mowy. A szkoda, bo w przeciwieństwie do Hiszpanii, izraelscy kibice uderzyli bezpośrednio w naszą pamięć narodową i nasze narodowe barwy.
Temat na szczęście wciąż jest gorący. W sprawie braku kary od UEFA dla Maccabi równo po miesiącu od wydarzeń było głośno niemal we wszystkich polskich mediach sportowych, w tym u nas w kontekście ogólnego traktowania Polski przez UEFA [WIĘCEJ PRZECZYTASZ TUTAJ]. Temat ten prędko nie zostanie odpuszczony, a bezkarność Izraela tylko pogłębia zrozumiałą niechęć.
Czy jest szansa na wykluczenie Izraela?
Choć głośny sprzeciw Hiszpanii daje jakieś nadzieje, to jednak droga do sprawiedliwości wciąż wydaje się niezwykle długa. Zarówno UEFA jak i FIFA prędzej dopuszczą Rosjan z powrotem do rywalizacji, niż wykluczą kolejne państwo. Patrząc na niemal przyjacielskie relacje rosyjskich władz ze strukturami FIFA aż do wybuchu wojny, a także wielkie pieniądze jakimi obracają rosyjskie kluby, dzień końca wojny na Ukrainie i odwrócenia uwagi opinii publicznej wydaje się być wymarzonym dla obu federacji piłkarskich. Nie ulega również wątpliwości, że kluczowa jest tutaj opinia publiczna, pod której to naporem wykluczono ze świata piłki – i nie tylko – Rosjan. Wtedy w kontekście wybuchu wojny zjednoczył się cały demokratyczny świat z politykami na czele. W sprawie Izraela zdecydowanie tego brakuje. Jedna Hiszpania świata nie zbawi. I choć bojkot Mistrzostw Świata w Ameryce Północnej przez „La Furia Roja” wstrząsnąłby światem piłki, to przecież Izrael na Mundial wcale nie musi awansować. Szansa na to jest niewielka, patrząc na układ tabeli eliminacyjnej grupy I.
Jeszcze inną kwestią jest to, że Izrael w ogóle w Europie nie leży. Występy izraelskich klubów w Europie wynikają wyłącznie z sytuacji politycznej Izraela na bliskim wschodzie i gościnności Europejczyków. Jednak, czy obecna sytuacja na bliskim wschodzie nie wskazuje na to, że Izrael na wykluczenie na własnym kontynencie zwyczajnie zasługuje? I czy ta gościnność w Europie nie powinna się zakończyć, patrząc na to jakie zachowanie reprezentują sobą izraelskie kluby i ich kibice…?




