Artur Gielezy nie żyje. Wnosił światło w życie innych
Wielka strata dla częstochowskiej kultury.
Wysłane przez Artur Kita | lis 29, 2025 | Częstochowa | 3 min czytania

W dniu 26 listopada w wieku zaledwie 43 lat odszedł od nas Artur Gielezy – człowiek niezwykle życzliwy, wrażliwy, pełen pasji i dobra. Trudno jest pisać o Nim w czasie przeszłym, bo w pamięci wielu ludzi wciąż jest żywy – jako przyjaciel, twórca, współpracownik i człowiek o ogromnym sercu.
Artur Gielezy urodził się w Częstochowie i stamtąd też pochodziła jego niezwykła wrażliwość oraz przywiązanie do lokalnej kultury. Z wykształcenia był magistrem inżynierem informatyki, ale jego dusza już dawno wybrała inną drogę – drogę słów, emocji, refleksji i piękna. Zawsze powtarzał, że poezja rodzi się nie tylko z uczuć, ale także ze spotkań z ludźmi i z uważności na świat. A on właśnie taki był – uważny, refleksyjny, głęboko zainteresowany drugim człowiekiem. Interesował się sportem, podróżami i pisaniem wierszy. Jego twórczość była zauważana i doceniana – aż trzykrotnie został laureatem konkursu literackiego Kolegium Nauczycielskiego w Wieluniu.
Należał do Klubu Literackiego „Złota Jesień”, Towarzystwa Galeria Literacka oraz wcześniej do Koła Literackiego Anafora. To właśnie w tych środowiskach rozwijał swoją wrażliwość, nawiązywał przyjaźnie i dzielił się swoją poezją z innymi. Artur był autorem tomików: „M…”, „Miłość”, „Schatz” oraz „Rozmyślanie przy kawie”. W jego wierszach można było odnaleźć lekkość i ciepło, ale też refleksję nad życiem, miłością i przemijaniem. Jego utwory publikowane były w lokalnej prasie – w „Życiu Częstochowy i powiatu”, w „Gazecie Wyborczej”, w „Rejonie Rozrywki”, w „Antologii wierszy poetów częstochowskich Klubu Złota Jesień”, a także w magazynie literackim „Galeria”.
W 2015 roku razem z Klubem wydał książkę „W kręgu lat, w kręgu przyjaciół”, która stała się pięknym świadectwem środowiska literackiego, które współtworzył. Był także autorem opowiadań oraz tekstów krytycznych, które ukazywały się w publikacjach literackich, takich jak „Szkice i recenzje wokół „Dojrzewania” Barbary Strzelbickiej”. Jego twórcza działalność wykraczała jednak poza papier i słowo drukowane – Artur z pasją brał udział w spektaklach teatralnych w Klubie Spółdzielczym CSM „Nasza Praca”, reżyserowanych przez Mariana Florka. Na scenie był autentyczny, naturalny i prawdziwy – tak jak w życiu.
Dla wszystkich, którzy mieli szczęście go znać, był nie tylko poetą czy informatykiem – był dobrym człowiekiem. Ciepłym, otwartym na innych, zawsze uprzejmym i pełnym pozytywnej energii. Umiał słuchać, cieszyć się drobiazgami i dzielić się radością. Miał niezwykły dar budowania relacji – takich, które trwały, które się pamięta i które pozostawiają ślad w sercu. Jego odejście jest ogromną stratą dla bliskich, przyjaciół i całej społeczności literackiej. Ale pozostawił po sobie coś bardzo trwałego – słowo. A słowo nie przemija. Pozostają jego tomiki, jego wiersze, jego udział w spektaklach, jego artykuły i wspomnienia tych, którzy spotkali go na swojej drodze. Żegnamy Artura z wdzięcznością za jego obecność i światło, które wniósł w życie innych. Niech spoczywa w pokoju. A jego poezja – niech nadal mówi.
Artur Kita @ak



