Arka poszła na dno. Raków zwycięski w ostatnim spotkaniu sezonu
Raków Częstochowa wygrał z Arką Gdynia 3:0 w ostatniej, 34. kolejce PKO BP Ekstraklasy i tym samym zakończył sezon na 4. miejscu, które premiuje grą w eliminacjach do Ligi Konferencji UEFA.
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | maj 23, 2026 | Piłka nożna | 6 min czytania

Spis treści:
Powolny początek
23 maja, w sobotnie popołudnie, na piłkarskich boiskach w Polsce rozegrano ostatnią, 34. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. Multiliga pełną parą i rozstrzygnięcia, na które czekali kibice w całym kraju.
Raków grał o dużą stawkę – miejsce na podium. W grę wchodziło nawet wicemistrzostwo, ale nie było to zależne wyłącznie od podopiecznych Dawida Kroczka. Cel jednak był jasny – wygrana, a tym samym pozwolenie sobie na to, aby marzyć o medalu. Raków nie zaczął tego spotkania z potężnym przytupem – to raczej znów były swoiste „piłkarskie szachy”, aniżeli zmasowany atak futbolowej szarańczy. Można było dostrzec, że Medaliki nie chcą narazić się na jakiś niepotrzebny kontratak, niewygodny stały fragment czy groźne pozycyjne ataki ze strony Arkowców. Spotkanie rozkręcało się na tyle długo, że kibice zgromadzeni na stadionie przy ulicy Limanowskiego 83 mogli bardziej zająć się dopingiem niż śledzeniem tego, co dzieje się na murawie. W 24. minucie trybuny poderwały się o wiele mocniej – nie za sprawą zdobycia gola przez czerwono-niebieskich, a ze względu na Zorana Arsenicia, który przez całą swoją przygodę w Rakowie występował z numerem 24 na plecach i w tej minucie został on uhonorowany gromkimi brawami.
Na wybuch radości ze zdobytej bramki sympatycy Medalików czekali do 37. minuty, a to za sprawą dwójki Amorim–Bulat, kiedy to wahadłowy zagrał piłkę do Chorwata, a Marko przyjęciem futbolówki wystawił ją sobie idealnie do oddania strzału i precyzyjnym uderzeniem pokonał Jędrzeja Grobelnego.
To właśnie te dwa akcenty – oklaski dla Zorana i gol Marko Bulata – były najciekawszymi w pierwszej części gry, o czym może świadczyć fakt, że podczas multiligi transmitowanej przez Canal+ Sport to w tych dwóch momentach kamery przenosiły się do Częstochowy.
Raków przepełniony spokojem
Po zmianie stron Medaliki zaprezentowały się tak, jak można było się tego spodziewać po niezbyt dobrej pierwszej odsłonie – spokój, kontrola i dominacja nad zmęczonym już rywalem. Raków skrupulatnie budował swoje akcje i zarysowywał swoją przewagę z minuty na minutę. Co ciekawe, już na samym początku drugiej połowy sędzia Kwiatkowski podyktował rzut karny po faulu Gojnego na Patryku Makuchu i również pokazał obrońcy Arki drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Sytuacja sporna, a w takich momentach sędziowie VAR często interweniują – i tak było w tym przypadku. Po obejrzeniu powtórek główny arbiter zawodów anulował decyzję o rzucie karnym i cofnął również decyzję o kartce. Decyzja ta okazała się słuszna, gdyż w powtórkach można było zauważyć, że to ofensywny zawodnik Rakowa sfaulował Gojnego.
W Częstochowie 61. minuta była momentem równie wartym odnotowania – w miejsce Tomasza Pienki na boisku pojawił się Ivi Lopez, a sympatycy z trybuny B przywitali Hiszpana dedykowaną oprawą.
Raków przeważał w każdym aspekcie nad Arką, a wręcz niebiesko-żółci byli tylko i wyłącznie tłem dla dobrze usposobionego zespołu Dawida Kroczka. Co ciekawe, od momentu, kiedy na boisku pojawił się Ivi, można było odnieść wrażenie, że koledzy bardzo mocno go szukają i chcą, aby przypieczętował swój ostatni występ pod Jasną Górą. Dość mocno uwydatnione było to, kiedy podczas jednej z akcji swoim wyjściem z bramki nie popisał się Grobelny i na około 40. metrze piłkę przejął Marko Bulat, który mógł próbować lobować bramkarza Arkowców, ale zagrał do Iviego i niestety z tej akcji już nic się nie urodziło.
Kolejny wybuch radości na trybunach przy L83 miał miejsce w 71. minucie, kiedy to Jean Carlos Silva zagrał piłkę do Jonatana Brunesa, a Norweg przyjęciem tyłem do bramki ułożył sobie piłkę idealnie do strzału z woleja i pokonał bramkarza gości.
Wynik spotkania na 3:0 ustalił duet Bulat–Carlos po składnej akcji na małej przestrzeni w polu karnym. Chorwat, będąc w dryblingu, dograł futbolówkę do Brazylijczyka, a ten płaskim strzałem nie dał szans Grobelnemu.
Carlos i Bulat show
To było spotkanie tych dwóch zawodników. Obaj zaliczyli po golu i asyście i przyczynili się znacząco do zwycięstwa w tym meczu. Grali na bardzo przyzwoitym poziomie, swoimi decyzjami potrafili uzyskać przewagę na boisku, a także zarówno jeden, jak i drugi w odpowiednim momencie dawali mnóstwo spokoju w szeregach swojej drużyny. Właśnie rozgrywania takich spotkań społeczność Rakowa oczekuje od swoich podopiecznych. Cieszy bardzo dobra postawa Marko Bulata, który momentami był już skreślany przez sympatyków z Częstochowy.
Hvala Zoran, Gracias Ivi
Rozstania bywają trudne. I te dwa rozstania podczas ostatniego meczu w sezonie 2025/2026 należą do tych bardzo trudnych. Z klubem oficjalnie pożegnali się Zoran Arsenic i Ivi Lopez. Chorwat rozegrał dla Medalików 149 meczów, strzelił 3 gole i zaliczył 3 asysty. Zdobył z Rakowem mistrzostwo Polski, 2× Puchar Polski i 2× Superpuchar Polski. Zapisał się złotymi zgłoskami dla klubu z Częstochowy. Zoran, dziękujemy za wszystko, legendo.
Ivi wystąpił w 172 meczach, notując przy tym 62 trafienia oraz 39 asyst. Wywalczył mistrzostwo Polski, 2× Puchar Polski i 2× Superpuchar Polski, a także został królem strzelców Ekstraklasy w sezonie 2021/2022. Drugiego takiego zawodnika w Rakowie ze świecą szukać. Hiszpan pokazał w Częstochowie namiastkę magii, a dzięki jego geniuszowi zaszczepił w wielu kibicach miłość do Rakowa. Na zawsze w sercach kibiców, na zawsze legenda – dziękujemy!
To już koniec sezonu 2025/2026 w wykonaniu Rakowa. Sezonu trudnego, sezonu pełnego meczów, pięknych i radosnych chwil, a także tych mniej pozytywnych, ale taka właśnie jest piłka nożna – wzbudza mnóstwo emocji i za to ją kochamy. Z całego serca dziękujemy Wam za to, że jesteście z nami i mamy nadzieję, że zostaniecie na dłużej.
Zapraszamy również do obejrzenia naszego ostatniego w tym sezonie studia po meczu Raków – Arka. Link znajdziecie poniżej.






