Adriano Amorim odniósł się do plotek. „Trzeba być bardzo naiwnym”
Piłkarz Rakowa skomentował informacje Tomasza Włodarczyka.
Wysłane przez Jarosław Kłak | sty 26, 2026 | Piłka nożna | 3 min czytania

Spis treści:
Adriano Amorim z dosyć sporym opóźnieniem rozpoczął zimowy okres przygotowawczy, dołączając do drużyny dopiero w drugiej fazie obozu w Belek. Tak naprawdę przez cały ten czas kibice i społeczność piłkarska żyła w przekonaniu, że powodem, przez który Brazylijczyk nie wrócił ze swojego ojczystego kraju, są problemy jego partnerki z wjazdem do Polski, o czym informował dziennikarz Meczyków Tomasz Włodarczyk. Wywoływało to sporo szumu i trochę nieprzychylnych opinii. Niemniej prawda raczej jest zupełnie inna.
„Nie wiedziałem, że ten artykuł istnieje”
Sam zawodnik najprawdopodobniej dopiero teraz dowiedział się o tym, jak głośno było w polskich mediach o nim i jego partnerce. W poniedziałek na Instagramie opublikował relację, w której zdementował doniesienia Tomasza Włodarczyka, a także napisał, co zatrzymało go w Brazylii.
- „Nie wiedziałem, że ten artykuł istnieje. Ktokolwiek go napisał, jest bardzo złośliwy i nie ma pojęcia o życiu innych ludzi. Byłem w Brazylii z powodu problemów zdrowotnych mojej matki, ale tylko ja i klub o tym wiemy. Osoby postronne próbujące zgadnąć, co się stało, tworzą takie rzeczy. Trzeba być bardzo naiwnym, żeby w to wierzyć” – napisał Adriano Amorim.
Czy wszystko się zgadza?
Przypomnijmy jednak wypowiedź Łukasza Tomczyka z wywiadu z Kamilem Głębockim dla Kanału Sportowego. Trener mówił o możliwym błędzie oraz o tym, że jest od tego, żeby Amorimowi pomóc to wyprostować. A więc rodzi się pytanie, czy to o czym napisał Amorim to rzeczywiście prawda, czy też szczegółowa informacja ominęła sztab szkoleniowy i samego trenera Tomczyka.
- „To dobry zawodnik, wiem, że też młody. Młodzi ludzie robią różne rzeczy, sam wiem po sobie, że można popełnić jakiś błąd. Ja jestem od tego, żeby to wyprostować, naprowadzić na odpowiednie tory, wykorzystać jak najlepiej tego zawodnika, dlatego, że jestem z Częstochowy i bardzo mi zależy na tym, żeby Raków wygrywał. Powiedziałem też zawodnikom, że ja tutaj nie przyszedłem po to, że jest Ekstraklasa, rozwój, pieniądze, cokolwiek, tylko że ja tutaj się wychowałem i będę się musiał wyprowadzić z tego miasta, jeśli nie osiągnę tu wyniku sportowego, bo ja mam taki charakter i nie będę mógł spojrzeć komuś w oczy. Moją rolą nadrzędną jest złapanie Amorima, kiedy do nas przyjedzie, naprowadzenie go, wyprostowanie tej sytuacji, zbudowanie mentalne, danie zasad i wykorzystanie go jak najbardziej dla Rakowa w grze. Adriano dołączy do nas jeszcze na obozie” – mówił Łukasz Tomczyk.




