Radny Lewicy Dariusz K. jednak z zarzutami? Nowe informacje w sprawie afery w Częstochowie
W zeszły piątek 9 stycznia w sejmowej komisji sprawiedliwości rozpatrywana była sprawa afery korupcyjnej, jaka ma miejsce w Częstochowie. Czego nowego się dowiedzieliśmy?
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | sty 13, 2026 | Częstochowa | 3 min czytania

Spis treści:
Sprawa związana z Częstochową trafiła aż do Sejmu RP, natomiast powód zdecydowanie chluby nie przynosi. Chodzi oczywiście o trwającą w mieście aferę korupcyjną, która kręci się wokół zarzutów dla byłego wiceprezydenta miasta Bartłomieja S., jednakże ostatnie posiedzenie tyczyło się najnowszych zatrzymań na częstochowskiej scenie politycznej, czyli przede wszystkim byłego już przewodniczącego częstochowskiej Rady Miasta Łukasza B., ale także i zatrzymanego wcześniej radnego z Lewicy Dariusza K. Wówczas jednak nie pojawiły się informacje o postawieniu radnemu zarzutów, a sam radny szybko wrócił do swoich obowiązków w Radzie Miasta. Więcej o samym zatrzymaniu pisaliśmy [TUTAJ]. Zaś teraz pojawiły się nowe wieści.
Mowa o dwóch zarzutach
Choć podczas posiedzenia komisji ze względu na nieobecność przedstawiciela prokuratury niestety nie dowiedzieliśmy się niczego przełomowego, to jednak odpowiadający na pytania posłów Prawa i Sprawiedliwości wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha potwierdził, że wymienione w pytaniach osoby z częstochowskiej sceny politycznej, czyli Łukasz B. oraz Dariusz K. mają postawione kolejno 5 oraz 2 zarzuty, co w przypadku Dariusza K. – który wciąż aktywnie pełni mandat radnego, będąc współprzewodniczącym częstochowskiego klubu radnych Lewicy – nie było dotychczas oczywiste. Wiceminister udzielił także informacji, że w całej sprawie, która jest związana z Bartłomiejem S., podejrzanych jest 17 osób z łącznie z ponad 30-stoma zarzutami.
Zamieszanie z podejrzanym
Wiceminister nie ujawnił o jakie zarzuty konkretnie chodzi, natomiast na łamach Dziennika Zachodniego pojawiła się informacja o zarzutach dotyczących udzielania korzyści majątkowych. Później w dalszej części jeden z członków komisji Maciej Tomczykiewicz skierował do wiceministra pytanie dotyczące śledztwa wobec jednego z częstochowskich radnych, jednak bez wymieniania nazwiska, a na samo pytanie nie uzyskał odpowiedzi podczas posiedzenia komisji. „Mam do ministerstwa i do prokuratury prośbę o wyjaśnienie takich kwestii, czy prawdą jest, że radny, który dostał zarzuty i został obłożony środkami zapobiegawczymi nie został dopuszczony do zaznajomienia się z aktami postępowania pomimo takiego wniosku już zalegającego od kilku tygodni w tej sprawie. I nie chodzi tu o sytuację gdzie prokurator odmawia dostępu do tych akt z jakichś powodów co można byłoby zaskarżyć i kwestionować, tylko sytuację, w której prokurator prowadzący śledztwo w ogóle nie rozpatruje takiego wniosku, doprowadzając do sytuacji, w której obrońca osoby podejrzanej składając zażalenie na zastosowane środki, musi się opierać na swoich domysłach, ponieważ nie ma dostępu do akt. Czy to jest normalna sytuacja, że prokurator przez wiele tygodni nie wydaje decyzji tak ważnej dla prawa do obrony w postępowaniu? Dodatkowo, czy adekwatnym zabezpieczeniem jest kwota 250 tys. złotych w sytuacji kiedy zarzut i kwota korzyści majątkowej, która jest zarzucana panu radnemu to jest zdaje się 5,5 tys. złotych i karnet na mecze Włókniarza Częstochowa, czy to jest na pewno środek adekwatny?” – pytał poseł opcji rządzącej.
Szkoda, że informacje dotyczące sytuacji w Częstochowie, które trafiły aż do komisji sejmowej są podawane w tak niejasny i zmuszający do domysłów i dokładnych analiz różnych wypowiedzi w temacie i to jak się okazuje nie tylko w Częstochowie, ale i na szczeblu sejmowym. O tym, jak wówczas ta informacja wyglądała w Częstochowie, pisaliśmy [TUTAJ].



