Marek Papszun: Raków jest bardzo małym klubem…
Marek Papszun spełnił w końcu swoje marzenie. Nieoficjalnie zadebiutował dziś jako trener Legii Warszawa. Drużyna ze stolicy pokonała w sparingowym meczu Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:2. Na pomeczowym briefingu selekcjoner Wojskowych odniósł się między innymi do różnic pomiędzy pracą w Częstochowie i w Warszawie.
Wysłane przez Dariusz Mrowiec | sty 9, 2026 | Piłka nożna | 4 min czytania

Spis treści:
Spełnione marzenie
Saga z przenosinami Marka Papszuna do Legii Warszawa kilka tygodni temu w końcu dobiegła końca. Dziś był szkoleniowiec Medalików mógł w końcu poprowadzić swój wymarzony klub po raz pierwszy. Rywalem była 1-ligowa rewelacja rozgrywek, czyli Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Po golach Radovana Pankova, Antonio Colaka i Jakuba Żewłakowa Legioniści zwyciężyli 3:2. W czasie meczu najwięcej uwag trener kierował do zawodników w kwestii ich ustawienia na boisku i pressowania rywali, do czego miał wiele zastrzeżeń. Nie szczędził przy tym męskich słów swoim piłkarzom.
Na briefingu pomeczowym Marek Papszun odpowiedział na wiele pytań dotyczących gry zespołu, ewentualnych transferów i atmosfery w klubie. Na sam początek okazał pozytywne zaskoczenie dobrą energią wśród zawodników i ich nastawieniu do pracy. Odnosząc się do wielu komentarzy, które przekazywał przez cały mecz swoim zawodnikom zwrócił uwagę, że drużyna trenuje z nim od kilku dni więc jest to zupełnie naturalne, że jeszcze wszystko nie funkcjonuje tak jak trzeba.
Zapytany o ewentualne transfery powiedział, że drużyna szuka wzmocnień na wszystkie pozycje, a jednym z priorytetów jest pozyskanie napastnika, bo w przypadku gry na dwie dziewiątki Legia obecnie nie ma żadnego pola manewru. Jedynymi napastnikami w kadrze na ten moment są bowiem Antonio Ćolak i Mileta Rajović. Kapitanem drużyny pozostał Artur Jędrzejczyk gdyż w ocenie Marka Papszuna kłopoty Legii nie wynikały z problemów w szatni, a postawy zespołu na boisku. Zapytany o cele zespołu powiedział, że nie patrzy tak daleko w przyszłość, ale jego ambicją było i jest zawsze wygrywanie. Dodał, że optymizm w klubie jest duży, ale drużyna musi mieć świadomość pracy jaką trzeba wykonać, by dźwignąć się wyżej niż to miejsce, które da Legii utrzymanie.
Dwa światy
Zapytany przez dziennikarzy o odczucia pierwszych kilkunastu dni pobytu w klubie z Warszawy i o porównanie tych warunków z pracą w Rakowie Częstochowa odpowiedział: „To są dwa zupełnie inne środowiska. Raków jest bardzo małym klubem i stąd zupełnie innym, niż Legia Warszawa i też z inną infrastrukturą, z inną ilością ludzi, więc to są dwa światy. Dwa różne światy, ale jeżeli chodzi o Legię Warszawa to jestem bardzo miło zaskoczony podejściem wszystkich tutaj w klubie. Przede wszystkim tych ludzi, którzy są dookoła drużyny i jakieś straszenie mnie tutaj różnymi rzeczami, czy nieodpowiedzialnością pewnych osób w ogóle nie miało i nie ma przełożenia na rzeczywistość. Myślę, że działa to w dwie strony (śmiech MP)”.
Oczywiście pod względem infrastruktury Raków nie jest przy Legii nawet bardzo małym klubem, a wręcz mikrusem. W całej strukturze klubu z Warszawy pracuje też kilkukrotnie więcej osób niż w Rakowie. To wszystko prawda. Tylko z wypowiedzi Marka Papszuna wynika, że Raków to ogólnie mały klub, o czym świadczy słowo „też”. Słowa o infrastrukturze i liczbie pracowników miały tylko dodatkowo podkreślić różnicę tych „dwóch światów”.
Raków Częstochowa zanotował w poprzednim sezonie prawie 143 mln złotych przychodu, plasując się pod tym względem na trzecim miejscu w Ekstraklasie. Pod względem czysto sportowym jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich zespołów w ostatnich kilku latach z mistrzostwem Polski i dwoma Pucharami Polski, do czego Marek Papszun dołożył olbrzymi wkład. Nie warto deprecjonować „skali wielkości” bądź „małości” klubu z Częstochowy. Władze Częstochowy po prostu nie nadążyły za rozwojem klubu i infrastruktura klubu jest jaka jest – czyli bardzo słaba. Na szczęście „wielkość” klubu w końcowej tabeli Ekstraklasy nie ma znaczenia i ostatecznie drużyna z Niecieczy z niespełna tysiącem mieszkańców zawsze może skończyć rozgrywki na wyższym miejscu niż Legia i strącić ją w otchłań 1. Ligi.


![Antoni Burkiewicz: Cieszę się, że mam wsparcie kibiców [WYWIAD]](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/06/antoni-burkiewicz.jpg)

