Trefl rozjeżdża Norwida. Bolesny powrót na ziemię. Trener grzmi
Jedenasta przegrana w sezonie na zakończenie roku kalendarzowego.
Wysłane przez Kamil Bednarski | gru 21, 2025 | Częstochowa | 2 min czytania

Dużo musi się zmienić, aby nie zmieniło się nic? Jeśli część kibiców zgromadzonych tego niedzielnego wieczoru w Hali Częstochowa wierzyła, że Norwid pójdzie za ciosem po zwycięstwie nad ZAKSĄ, zapunktuje w starciu z gdańskim Treflem, pogoni wszystkie złe duchy i ukróci czarne myśli o widmie spadku z PlusLigi, podłączając się nawet do walki o miejsce w play-offach. to srogo się przeliczyła. Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa nie zdołała w ogóle nawiązać walki z zespołem z Trójmiasta i na półmetku fazy zasadniczej rozgrywek ponownie wylądowała na dnie tabeli.
Częstochowianie nie istnieli na parkiecie. Jeśli zaczęlibyśmy wymieniać wszystkie mankamenty, zacząć należałoby od tego, że błękitno-granatowi najzwyczajniej nie wyszli na ten mecz z szatni. Podopieczni trenera Mariusza Sordyla wykorzystywali każdą niepewną reakcję gospodarzy, co chwilę odjeżdżając na tablicy wyników, ostatecznie rozbijając błękitno-granatowych w partii otwarcia 25:12. Drugi i trzeci set to niewielka poprawa w grze siatkarzy spod Jasnej Góry, dalsze roszady sztabu szkoleniowego i przykra nieporadność w większości wymian w najważniejszych fragmentach. Najlepiej wydarzenia z tego dnia opisują słowa wściekłego trenera Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa.
– „Trudno powiedzieć coś po tym meczu. Nie było ataku, przyjęcia tak samo. Zagrywka również nie była na poziomie nad jakim pracujemy na treningach. Za każdym razem mówię zespołowi, że muszą walczyć od pierwszej do ostatniej piłki. Zaczynamy mecz i to nie była siatkówka, to był inny sport! Mniej niż zero. Minus zero” – grzmiał przed naszymi kamerami po ostatniej akcji pojedynku trener Ljubomir Travica. Cała rozmowa ze szkoleniowcem Norwida do obejrzenia w najbliższym odcinku SIATKÓWKI NA WYLOT na naszym kanale.



