Zych w bramce Rakowa na dłużej? „Manifestowałem to przez długi czas”
Oliwier Zych w rozmowie z TVP SPORT zdradził, jakie towarzyszyły mu emocje przed zapracowaniem na debiut w Rakowie.
Wysłane przez Iwo Kępiński | lis 6, 2025 | Piłka nożna | 4 min czytania

Spis treści:
Dopiero 26 października w koszulce czerwono-niebieskich zadebiutował w oficjalnym meczu wypożyczony z Aston Villi Oliwier Zych. Dał radę to mało powiedziane. Dał wiarę w to, że Lechię da się pokonać nawet, gdy grasz jednego mniej. Zaimponował na tyle, że znalazł się także w pierwszym składzie trzy dni później, na mecz z Cracovią. Bilans historyczny? Mierny. Ale to nic dla urodzonego w Gdańsku golkipera, który był tego dnia pewną ostoją w bramce Medalików. Co prawda, okazji do widowiskowych interwencji nie miał, bo zespół tego dnia rozjechał Cracovię jak walec. Trzeba jednak pamiętać, że defensorzy grają pewniej i odważniej, gdy wiedzą, że za plecami mają gościa, któremu mogą ufać w stu procentach. Tak też było tym razem.
W ostatnią niedzielę Oliwier Zych przeszedł najśmielsze oczekiwania, w zacny sposób ratując skórę Medalików, mierząc się z m.in. Oskarem Pietuszewskim. Statuetki za zawodnika meczu nie uzyskał tylko z uwagi na jeszcze lepszego tego wieczora Oskara Repkę – zdobywcę dwóch bramek w Białymstoku.
Ciężki początek
Debiutu w koszulce Rakowa Oliwier Zych doczekał się dopiero po ponad trzech miesiącach czasu. Mimo szansy występu w dziewiętnastu spotkaniach, Zych nie wyszedł w pierwszej jedenastce choć w jednym z nich. Kluczowym okazało się dopiero to dwudzieste – z Lechią Gdańsk. Tak długi czas bez gry musiał poskutkować pewnymi refleksjami w głowie Zycha. O tą kwestię poniekąd zahaczył dziennikarz TVP Sport Kacper Tomczyk w rozmowie z wypożyczonym do Rakowa golkiperem, pytając go o to, czy był moment, w którym brakowało mu już cierpliwości. „Tak. Szczerze mówiąc, manifestowałem to przez długi czas, a teraz lekko nie dowierzam, że zagrałem już trzy mecze i trzy razy wygraliśmy” – stwierdził. Doprecyzowując, powiedział również: „Wizualizowałem to, że w końcu dostanę szansę i muszę być gotowy, bo jednak drugi bramkarz nie wiadomo kiedy, nie wiadomo gdzie może dostać tę szansę. Przyszła ona po trzech miesiącach, ale ważne, że przyszła, więc się cieszę.”
Wykup Zycha nierealny
Po świetnych ostatnich występach Oliwiera Zycha nie sposób choć nie pomyśleć o kwestii wykupienia młodego Polaka z angielskiego klubu. Szanse? Niewielkie – tym bardziej, że Raków nie posiada opcji wykupu. A ustalenie jej w najbliższe lato? Będzie o to ciężko z uwagi na oczekiwania finansowe Aston Villi. Czas rozstrzygnie kwestię wykupu Zycha, ale od początku Częstochowa miała być tylko przystankiem w karierze 21-latka. Tak prawdopodobnie będzie, a zdanie samego Oliwiera może być mało znaczące w tej kwestii, bo jego karta zawodnicza pozostaje na najbliższe lata w rękach klubu innego Polaka – Matty’ego Casha.
Co zrobi Raków?
Zych w Rakowie zostaje do lata, a zapominać przecież nie można o Kacprze Trelowskim, wycenianym na jednego z najdroższych zawodników Ekstraklasy. Czy Zych wiosną musi być w przysłowiowe „plecy” z uwagi na fakt, że klub z Częstochowy zarobić może tylko na Trelowskim, a na nim już nie? Niekoniecznie. Raków od lat pokazywał, że chce stawiać w jego opinii na najlepszych, czemu dał upust już w pierwszym sezonie po zniesieniu obowiązku gry młodzieżowcem jako jedyny, nie przejmując się karą za brak regulaminowych trzech tysięcy minut dla zawodników z polskim obywatelstwem do lat 21. Wszystko wskazuje na uczciwą, sportową rywalizację o miano bramkarza numer jeden. Tym co najmniej do przerwy reprezentacyjnej wydaje się, że będzie Oliwier Zych. A tuż po przerwie? O tym zadecyduje Marek Papszun wraz z trenerem bramkarzy, Maciejem Sikorskim.



