Mało znana, a powinna być dumą. Czym jest Amerykańska Częstochowa?
W USA znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej zwane w samej Ameryce potocznie jako American Częstochowa, o czym niestety wie naprawdę mało mieszkańców Częstochowy.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | lis 5, 2025 | Częstochowa | 4 min czytania

Spis treści:
W amerykańskiej niewielkiej miejscowości Doylestown, którą zamieszkuje kilka tysięcy osób (w roku 2000 było to 8,2 tys. mieszkańców) – w stanie Pensylwania, znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, które jest niezwykle ważnym ośrodkiem dla Polonii zamieszkującej Stany Zjednoczone. Znajduje się tam największy polski cmentarz w całym USA. Jaka jest historia Amerykańskiej Częstochowy?
Rozkwit z okazji 1000-lecia chrztu Polski
Historia tego miejsca sięga lat 50-tych ubiegłego wieku, kiedy to w 1953 roku władze archidiecezji Filadelfia, a następnie władze samej Stolicy Apostolskiej wydały zgodę na budowę nowego klasztoru z Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej. Wkrótce potem paulin, ojciec Michał M. Zembrzuski, zakupił obszar ziemi w pobliżu Doylestown z zamiarem budowy kaplicy poświęconej Matce Boskiej Częstochowskiej, w celu zbliżenia Polonii do swoich polskich korzeni katolickich. 26 czerwca 1955 roku została otwarta tymczasowa kaplica Matki Bożej Częstochowskiej. Początkowo wyglądała ona bardzo ubogo, została urządzona w dawnej pofarmerskiej stodole. Wtedy jednak do ojca Michała Zembrzuskiego miał powiedzieć arcybiskup Filadelfii Kardynał O’Hara: „Wszystkie wielkie rzeczy powstają z małych. Nasze zbawienie poczęło się w stajni Betlejemu”. Jak się okazało, były to prorocze słowa, ponieważ przed zbliżającymi się obchodami 1000-lecia Polski, kaplicę przebudowano na sanktuarium.
16 października 1966 roku, będące jeszcze w stanie surowym sanktuarium poświęcił arcybiskup (później Kardynał) polskiego pochodzenia John Krol. Obchody te przyciągnęły około 140 tys. amerykańskiej Polonii, a na uroczystości obecny był również ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych Lyndon B. Johnson. Był to pierwszy przypadek wzięcia udziału przez samego prezydenta USA w uroczystościach polonijnych oraz pierwszy przypadek ogólnie, kiedy prezydent USA uczestniczył w uroczystości poświęcenia kościoła. Na te wydarzenie zaproszony został również Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński, ale nie dostał on jednak paszportu od polskich władz. Jego nieobecność na uroczystościach zaznaczona została pustym fotelem, na którym umieszczano biało-czerwone kwiaty i cierniową koronę. Dla Polonii oraz Amerykanów obraz ten stał się symbolem zniewolenia i prześladowań kościoła w Polsce. Kazanie w języku polskim i angielskim wygłosił bp Władysław Rubin – delegat Prymasa Polski.
Centralnym miejscem świątyni jest kościół zaprojektowany przez polonijnego architekta Jerzego Szeptyckiego, z repliką obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, namalowaną w 1955 roku, przez częstochowskiego malarza, Bolesława Rutkowskiego. Jego wnętrze jest zaprojektowane na wzór częstochowskiego klasztoru Jasnogórskiego. W pobliżu sanktuarium znajduje się również największy w USA cmentarz polonijny, na którym pochowanych zostało blisko 5000 osób, w tym wielu zasłużonych Polaków, np. wojskowych. Na cmentarzu znajdują się również pomniki poświęcone pamięci ofiar zbrodni katyńskiej, katastrofy smoleńskiej oraz chociażby postaci Ignacego Paderewskiego.
Jest to mało znany fakt
Niestety w samej Polsce oraz przede wszystkim w samej Częstochowie wiedza o tym obiekcie jest niewielka i większość Polaków, w tym mieszkańców Częstochowy zwyczajnie o tym nie słyszało. Na terenie Częstochowy wiedza taka mogłaby zostać rozpowszechniona chociażby poprzez nawiązanie relacji partnerskich miasta Częstochowy z Doylestown, czy dzięki kampanii promocyjnej miasta rozpowszechnianej w różny sposób – chociażby poprzez tablicę informacyjną – wiedzę o tym miejscu wśród mieszkańców Częstochowy oraz osób ją odwiedzających. Świadomość o istnieniu Amerykańskiej Częstochowy, która jest ważnym dla Polonii ośrodkiem ściśle związanym z historią Jasnej Góry, może być dla częstochowian oczywistym powodem do poczucia pewnej dumy ze swojego miasta. Takie fakty z pewnością mogą być pewnym bodźcem, który pomoże zakrzepić w ludziach lokalny patriotyzm, którego tak brakuje w dzisiejszych czasach.



