Koniec kultowego BadDoga. „Aktywujemy coś nowego”
„Jest mi przykro”.
Wysłane przez Kamil Bednarski | lis 4, 2025 | Częstochowa | 4 min czytania

Z końcem października z częstochowskiej mapy gastronomicznej zniknął kolejny punkt. Tysiące ludzi dziennie mijało budkę przy „Markecie Na Czerwonym” na rogu Alei Wolności i ulicy Jerzego Waszyngtona w drodze do szkoły, na uczelnię, do pracy czy na zakupy. No właśnie, zazwyczaj mijało i omijało. Utrzymujące się dłuższy czas niezadowalające dochody i rosnące koszty utrzymania zmusiły szefa BadDoga do zwinięcia interesu. „Złe chmury nad BadDogiem. Ostatnie dni, ostatnia chwila, abyś wpadł i zjadł najlepszego hot doga w mieście. Nie zwlekaj. Tylko do końca miesiąca” – brzmiał komunikat na oficjalnym profilu. W rozmowie z nami, właściciel lokalu Damian Klatka odsłania kulisy swojej decyzji i zdradza dalsze plany.
BadDog w oczach tych mieszkańców, którzy często prowadzili swoje życie w centrum Częstochowy, na stałe wpisał się w krajobraz Śródmieścia i to mimo wcale nie tak długiego okresu funkcjonowania. „Wróciłem do Polski po czternastoletniej emigracji, gdyż tęskniłem za Częstochową, za rodziną, za znajomymi, za klimatem Polski. Za granicę wyjechałem w 2008 roku. Holandia, Belgia, troszkę Francji. Od zawsze chciałem mieć budkę z jakimś fast-foodem i kiedy wróciłem do Częstochowy, nie było po prostu takich kraftowych hot dogów. Uznałem, że to będzie idealny pomysł – wejść w coś, czego nie ma, być pierwszym z tym. I ciach, szybka decyzja. Wolny lokal znalazłem, przechodząc tamtędy. Stał pusty, bez jakiejkolwiek działalności” – mówi dla naszego portalu, wspominając czasy „świetności” przedsięwzięcia. „W drugim i trzecim roku działalności, w weekendy, w piątek i sobotę, sprzedawało się ponad sto hot dogów w dwa dni. W tygodniu bywało różnie, ale te trzydzieści dziennie było prawie zawsze. Rekord padł w dniu, kiedy Jarosław Kaczyński przybył do Częstochowy na spotkanie ze swoją kliką w Akademii Długosza — wtedy sprzedałem aż 96 sztuk jednego dnia. To były dobre czasy, dużo się zarobiło, obrót był naprawdę zadowalający” – przekazuje Klatka.
Budka przy „Markecie na Czerwonym” wiosną zasłynęła z pierwszych „ufo-burgerów”, a latem „ufo-lodów” w Częstochowie. Mimo rozbudowanej strategii, nie udało się na stałe odwrócić malejącego trendu obrotów. Rok 2025 to równia pochyła dla BadDoga. Dzienna sprzedaż wynosiła 10-15 sztuk. Właściciel punktu mierzył się z potężnymi stratami, a nadzieję na lepszą przyszłość budował w aktywnym marketingu, który nie przyniósł zamierzonego skutku. „Lubię, jak jest głośno. Dużo filmików, hot doga, UFO. Uważam, że ludzie muszą znać produkt i mnie jako właściciela. Że staram się wypromować, mówić non stop o tym. Chyba zwykły zabieg, choć ja to się nie wstydzę. Skoro coś jest dobre, to nie ma się czego wstydzić. Ogólnie jest mi przykro, że po tylu reklamach i aktywności na Facebooku, TikToku, i jeszcze z oceną 4.9 na Google, miałem tak mało ludzi” – wyznaje Klatka. „Częstochowa? Miasto fajne, tylko że małe. Przyjazne dla gastronomii, ale głównie w Alejach. Ja byłem jakieś sto metrów od Alei, czyli już w miejscu, gdzie coraz mniej osób do mnie docierało. A przecież miałem uniwersytet tuż pod nosem. Problem w tym, że ludzie, przynajmniej w moim przypadku, wolą wspierać globalne sieci – na przykład McDonalda. Oczywiście, zdarzały się dni, że studenci, czy przechodnie do mnie zaglądali, ale nie były to jakieś wyjątkowe utargi. Regularnie odwiedzali mnie radni z Urzędu Miasta. Naprawdę im smakowało. Ale każdy musi zarobić: ZUS, US, księgowa, wynajem, opłaty, towar… Nie ma znaczenia, kto jakie ma poglądy — biznes powinien działać dla ludzi głodnych, po prostu. Niestety, przy ciągłym reklamowaniu kebabów przez znanych influencerów, takie małe punkty jak mój będą powoli padały” – słyszymy.
Szef byłego BadDoga na koniec pociesza degustatorów ulicznego jedzenia i zapowiada powstanie nowego projektu „Mr Hot – kiełbasowy zakątek”. „Już działam. Ja się ogólnie nie poddaję. Dziś byłem na rozmowie z właścicielami „Marketu na Czerwonym” i wygląda na to, że dopóki płacę za budkę, mogę robić, co chcę. Więc oficjalnie zapraszam już w tym tygodniu — na pieczoną kiełbasę. Wydaje mi się, że wystartujemy w piątek, od 18 do 23. Aktywuję coś nowego, pod innym szyldem, nową nazwą” – ujawnia rąbek tajemnicy Damian Klatka.


