startBlogRaków bezlitosny w Pucharze Polski. Totalna kontrola Medalików

Raków bezlitosny w Pucharze Polski. Totalna kontrola Medalików

Raków Częstochowa pokonał Cracovię na zondacrypto Arenie 3:0 w 1/16 finału Pucharu Polski i pewnie awansował do kolejnej rundy.

Wysłane przez Jakub Zacharjasz | paź 30, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Misja: Rewanż

Niespełna dwa tygodnie temu obie ekipy spotkały się w ramach 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Wtedy w Krakowie przy ulicy Kałuży Cracovia zdeklasowała drużynę Marka Papszuna, wygrywając z ekipą spod Jasnej Góry 2:0. Co najbardziej szokujące, Pasy — kolokwialnie mówiąc — schowały wszystkie atuty Medalików głęboko do kieszeni, neutralizując każdy pozytywny aspekt gry Rakowa. W meczu Pucharu Polski cel był zatem jasny – zmazać plamę z tamtego spotkania, pewnie pokonać przeciwnika i awansować do następnej rundy. Jak jednak nie od dziś wiadomo, drużyna z Krakowa nie jest wymarzonym przeciwnikiem dla trenera Papszuna. Tutaj jednak chodziło o jedno spotkanie – o być albo nie być w walce o europejskie puchary w następnym sezonie. 

W porównaniu do meczu ligowego trener Marek Papszun zdecydował się wymienić pięciu zawodników, co – biorąc pod uwagę grę co kilka dni – było w pełni zrozumiałe.

Respekt od pierwszej minuty

Oba zespoły podeszły do siebie z ogromnym szacunkiem i przez pierwsze 10 minut gry byliśmy świadkami wzajemnego wyczuwania się przeciwników. Jednak to Raków miał coś do udowodnienia i z minuty na minutę coraz bardziej zarysowywał swoją przewagę na boisku. Dobre skoki pressingowe, wywieranie presji, dokładne podania i głód gry – to wszystko idealnie opisywało poczynania Medalików. Na efekty tak intensywnego grania nie musieliśmy długo czekać, bo już w 13. minucie po zagraniu Frana Tudora, który wywalczył górną piłkę po wybiciu przez obrońców Cracovii z pola karnego, futbolówkę delikatnie zgrał Patryk Makuch, a Jonatan Brunes sytuacyjnym strzałem pokonał Henrika Ravasa. Trybuny w Częstochowie eksplodowały, a na tablicy wyników widniało 1:0.

Drużyna Marka Papszuna poczuła krew i po zdobyciu gola nie ściągała nogi z gazu. W porównaniu do meczu w Krakowie byliśmy świadkami zupełnie innego spotkania, a kibice zgromadzeni przy L83 właśnie takiej reakcji oczekiwali. Przewaga Medalików rosła z minuty na minutę i kolejne bramki wydawały się być tylko kwestią czasu. W głównej mierze działo się tak za sprawą Karola Struskiego i Oskara Repki, którzy zdominowali środek pola. Polski duet wybił z głowy konstruowanie akcji zawodnikom Cracovii. W 40. minucie Raków podwyższył prowadzenie za sprawą duetu Bulat–Brunes. Chorwat dośrodkowaniem z rzutu wolnego kapitalnie obsłużył zdobywcę pierwszego gola. Norweg idealnie odnalazł się na dwunastym metrze od bramki i sprytnym, mocnym strzałem głową po raz drugi pokonał Ravasa. 

Pełna kontrola

W drugiej części spotkania Cracovia tylko połowicznie wyszła z nastawieniem odrabiania strat. Przez pierwsze kilka minut goście z Krakowa próbowali dłużej utrzymać się przy piłce, ale bez większego pożytku. Czerwono-niebiescy dość szybko znów weszli na swoje obroty i kontynuowali marsz ku 1/8 finału Pucharu Polski. Największe zagrożenie ze strony Pasów miało miejsce po strzale Michała Rakoczego z rzutu wolnego, po którym piłka wylądowała na słupku bramki Oliwiera Zycha. Cracovia była tego wieczoru totalnie bezbarwna – nie miała żadnego argumentu, by w jakikolwiek sposób zagrozić świetnie dysponowanej drużynie trenera Papszuna. Świetnie obrazowały to statystyki: goście z Krakowa nie oddali ani jednego celnego strzału przez cały mecz. Cracovia była cieniem drużyny sprzed niespełna dwóch tygodni – co było zasługą sztabu, trenera i całego zespołu Rakowa.

Lamine Diaby-Fadiga – supersub

Francuz sprowadzony latem z Jagiellonii Białystok w tym sezonie jest niebywale skuteczny – w 19 meczach wszystkich rozgrywek zdobył 7 goli, z czego aż 5 po wejściu z ławki rezerwowych. Marek Papszun ma w rękawie nie asa, a jokera, który po wejściu na boisko potrafi dać coś ekstra. Właśnie tym czymś „ekstra” był trzeci gol dla Rakowa w meczu z Cracovią. W 81. minucie spotkania obrońca Pasów, Bosko Sutalo, poślizgnął się przy podaniu od kolegi, a Diaby-Fadiga pomknął w stronę bramki Ravasa i – po przedryblowaniu Sutalo, który zdążył wrócić – oddał precyzyjny strzał z okolic 23. metra, ustalając wynik spotkania.

Fran „Walec” Tudor

Warto również wspomnieć o bardzo dobrym występie kapitana Medalików, Frana Tudora. W trakcie meczu z Cracovią był wszędzie, gdzie tylko się dało – kreował sytuacje, był świetny w destrukcji, a jego zagrania sprawiały problemy zawodnikom gości. To po jego przeszywającym podaniu do Karola Struskiego, a następnie wygranej przebitce, piłka koniec końców trafiła pod nogi Jonatana Brunesa przy golu na 1:0. Niestety tuż przed przerwą kapitan Rakowa doznał groźnie wyglądającej kontuzji i na drugą połowę już nie wyszedł. 

Zemsta Papszuna

Trener Medalików zatriumfował. Marek Papszun wraz ze swoim sztabem idealnie rozpracowali Cracovię i nie pozostawili złudzeń trenerowi Luce Elsnerowi. Czasu na reakcję po przegranym meczu ligowym w Krakowie nie było wiele, ale został on wykorzystany w stu procentach – co było doskonale widać w środowy wieczór na stadionie przy Limanowskiego 83. Możliwe wręcz, że byliśmy świadkami jednego z najlepszych (a może nawet najlepszego?) meczów Rakowa Częstochowa w tym sezonie. Czekamy na więcej. Już w niedzielę ekipa spod Jasnej Góry pojedzie do Białegostoku, by rywalizować z Jagiellonią w meczu 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy. 

Zapraszamy do obejrzenia naszego studia po meczu Raków – Cracovia, które znajduje się poniżej. 

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo