startBlogTemat CIC znów gorący. Kuriozalne głosowanie częstochowskich radnych

Temat CIC znów gorący. Kuriozalne głosowanie częstochowskich radnych

Podczas poniedziałkowej nadzwyczajnej Sesji Rady Miasta ponownie emocje wzbudził temat CIC w Częstochowie. Radni Koalicji Obywatelskiej głosowali przeciwko własnemu stanowisku.

Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | paź 20, 2025 | Częstochowa | 5 min czytania

CIC Częstochowa

W poniedziałek 20 października odbyła się nadzwyczajna Sesja Rady Miasta. W jej trakcie nieobecny był po raz siódmy z rzędu prezydent Krzysztof Matyjaszczyk, co akurat nie jest już niestety niczym nadzwyczajnym. Jednym z punktów obrad było uchylenie stanowiska Rady Miasta z dnia 17 kwietnia 2025, kiedy to uchwalono – zmienione na wniosek klubu radnych Koalicji Obywatelskiej – stanowisko w sprawie Centrum Integracji Cudzoziemców w Częstochowie, w którego zmienionej treści podkreślono, że decyzja o powstaniu takich centrów została podjęta za rządów Prawa i Sprawiedliwości oraz, że to za tamtych rządów do Polski trafiło najwięcej imigrantów. Po kilku miesiącach jednak konieczne okazało się uchylenie tego stanowiska, przez co doszło do kuriozalnej sytuacji. Dlaczego tak się stało?

Łukasz Kot: „Jeśli nie zostanie to zmienione…”

Sprawę konieczności uchylenia tego stanowiska wyjaśnił wiceprezydent Łukasz Kot: „Rzeczywiście większość Rady Miasta chciało państwu pokazać, że rada nie zajmuje się takimi rzeczami. Mieszkańcy oczekują od radnych pracy na rzecz miasta, a nie wielkiej polityki. Stanowisko rady musi zostać uchylone, ponieważ dyskryminuje część osób i taki nagłówek nie jest dozwolony. Jeśli nie zostanie to zmienione, Częstochowa nie będzie mogła otrzymać dofinansowania unijnego konkretnie na remont linii tramwajowej na Kucelin” – tłumaczył wiceprezydent.

Następnie doszło do kuriozum, gdzie grupa tych samych radnych, czyli koalicja rządząca miastem, której głosami w kwietniu feralne stanowisko zostało ustanowione, teraz w tym samym składzie zagłosowała za jego uchyleniem. W głosowaniu nie wzięli udziału radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy wytykali rządzącym radnym hipokryzję i zwyczajną szopkę. „Będziecie sami głosować przeciwko własnemu stanowisku. Jest to kompromitacja. My jako radni Prawa i Sprawiedliwości nie weźmiemy udziału w tym głosowaniu, ponieważ to jest szopka” – mówiła radna Katarzyna Jastrzębska. „Świetnie pan zagrał na nosie swoim koalicjantom, ponieważ będą musieli złamać swój kręgosłup i będą musieli zagłosować przeciwko własnej uchwale. Świetne zagranie panie prezydencie, ponieważ radni Koalicji Obywatelskiej zostali postawieni pod ścianą” – dodał Piotr Wrona.

Paweł Ruksza: „Jest to kompromitacja”

Po zakończeniu obrad sesji udało nam się zamienić kilka słów między innymi z radnym PiS-u Pawłem Rukszą, którego zapytaliśmy o jego opinię na temat tej przedziwnej sytuacji i ewentualnej większej liczbie powodów takiego zachowania koalicji rządzącej. “Jeżeli koalicja, klub Lewicy i Koalicji Obywatelskiej narzuca treść stanowiska, zamyka dyskusję w tym zakresie i przyjmuje swoimi głosami to stanowisko, a po paru miesiącach przedstawia uchwałę, która unieważnia to stanowisko, no to jest to kompromitacja. Raz głosują tak, a później chcą to zniwelować – pokazać, że tego nie było. Argumenty przedstawione przez prezydenta Kota w tej sprawie nas zastanawiają, dlaczego takie jest działanie, bo rzeczywiście można tutaj powiedzieć, że stanowisko było złe, stanowisko było pomówieniem, półprawdami – atakujące rząd Prawa i Sprawiedliwości, z czym my się nie zgadzaliśmy. Radni Lewicy i KO wprost przenoszą politykę ogólnokrajową do samorządu terytorialnego, ale stwierdzenie pana prezydenta Kota, że nie dostaniemy pieniędzy na tramwaj na Kucelin, ponieważ to stanowisko i w tytule i w treści jest dyskryminujące kogoś, to odebrać można to tylko i wyłącznie jako naciski rządu premiera Donalda Tuska i naciski urzędu marszałkowskiego zarządu województwa na samorząd, na samorząd lokalny – nie damy wam pieniędzy, jak nie będziecie uchwalać tego co my chcemy” – przedstawił nam sprawę radny Ruksza.

Czy jest się czego obawiać?

Na koniec warto przyjrzeć się działaniu samego Centrum Integracji Cudzoziemców na terenie Częstochowy. Władze miasta od początku zapewniały, że z centrum korzystają sami w pełni legalni imigranci, w tym głównie Ukraińcy, którym takie centrum ma wyłącznie pomóc w zaaklimatyzowaniu się w Polsce. Wybrzmiało to również podczas dzisiejszej sesji. I choć centrum wraz z początkiem lipca bieżącego roku rozpoczęło swoją działalność, to wciąż budzi ono sprzeciw i protesty wielu środowisk, których w Częstochowie odbyło się już kilka. O opinię na ten temat zapytaliśmy jednego z aktywnie protestujących w czasie demonstracji – radnego Piotra Wronę.

„Należy się bardzo szczegółowo się przeglądać temu tematowi, dlatego że Centrum Integracji Cudzoziemców funkcjonuje teraz na zasadach przyjęcia mieszkańców zza naszej wschodniej granicy (Ukraińców), ale w rozporządzeniu wytycznych dla działalności CIC z marca 2024 roku jest kilkakrotnie użyte słowo legalizacja. Zatem Centrum Integracji Cudzoziemców będzie służyło do legalizacji pobytu cudzoziemców, w tym również nielegalnie przebywających i kiedy wejdzie w życie pakt migracyjny podpisany przez rząd Donalda Tuska w lipcu 2024 roku, wtedy te centra będą właśnie pośredniczyły, pomagały w legalizacji pobytu. Nawet pracownicy, którzy zostali zatrudnieni przez śląski urząd, przez marszałka województwa śląskiego – to są stanowiska administracyjne do spraw legalizacji. Nie ma naszej zgody na legalizację nielegalnych imigrantów na terenie Częstochowy” – powiedział nasz rozmówca.

Do tej pory w Częstochowie nie doszło do żadnych nieprzyjemnych sytuacji związanych z funkcjonowaniem takiego centrum, jednak pamiętajmy, że europejski pakt migracyjny wejdzie w życie 1 lipca 2026 i to właśnie tę datę prawica wskazuje jako nie dzień sądny dla określenia faktycznego celu powstania takich centrów na terenie całej Polski. 



Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo