Tomasz Pieńko na fali wznoszącej. „Co mecz to konkret”
Reprezentacja U-21 wygrywa, a Pieńko znów asystuje. Powołanie do kadry Urbana kwestią czasu?
Wysłane przez Iwo Kępiński | paź 11, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Spis treści:
Reprezentacja Polski do lat 21 kontynuuje swoją świetną passę w eliminacjach do mistrzostw Europy, zwyciężając z rówieśnikami z Czarnogóry wynikiem 2:0. Po raz kolejny, kluczowym zawodnikiem był ofensywny pomocnik Rakowa – Tomasz Pieńko, kapitan reprezentacji prowadzonej przez Jerzego Brzęczka. Młody zawodnik czerwono-niebieskich zaliczył efektowną asystę przy golu Oskara Pietuszewskiego. Tego, który znajdujące się w ostatnim czasie na ustach całej piłkarskiej polski.
Wynik rozstrzygnięty w pierwszej połowie
Agresja i pressing Polaków dały efekty już w 4. minucie spotkania. Wówczas Marcel Reguła odebrał rywalowi piłkę świetnym doskokiem, oddał piłkę do Urbańskiego, który odegrał ją Kozubalowi. Ten świetnym strzałem sprzed pola karnego na wysokości kostek zdołał pokonać bramkarza rywali strzelając bramkę od słupka. Kilkanaście minut później świetnym crossem popisał się ponownie zawodnik Lecha Poznań. Piłka ta trafiła to Tomasza Pieńki, który gdy wydawało się, że holował piłkę za długo, zagrał „no look pass” do Oskara Pietuszewskiego. Ten bez większego problemu wykończył akcję z zimną krwią.
Nieco gorzej wyglądała gra po przerwie, szczególnie po zmianach. Jednak jeszcze przed nimi, dobrą okazję w 47. minucie miał ponownie Pieńko, któremu w przytoczonej sytuacji zabrakło pazerności. Zamiast próby minięcia bramkarza, usiłował podać do kolegi z drużyny, co skończyło się wyjęciem piłki przez bramkarza rywali. Czy to źle? Niekoniecznie. „Pieniu” świetnie pokazuje, że jest godzien opaski kapitana i w pierwszej kolejności stawia dobro reprezentacji, ponad cyferki przy własnym nazwisku. Z nieco odmiennym nastawieniem na boisko wszedł Jan Faberski, który choć narobił sporo wiatru na prawej stronie, to często brakowało mu chłodnej głowy i altruizmu pod bramką przeciwnika. Strzelał z ciężkich pozycji, zamiast oddawać piłkę lepiej ustawionym partnerom.
Nie sposób nie wspomnieć o 17-letnim Oskarze Pietuszewski, którego temat powołania do głównej reprezentacji był wymieniany w ostatnich dniach w każdym sportowym medium. Młody zawodnik popisał się wczoraj kolejnym trafieniem, już czwartym w tych eliminacjach! Pietuszewski w zadziwiająco łatwy sposób mijał rywali, których bez trudu gubił swoją zwinnością i umiejętnością zmiany tempa. Niemniej, nie tylko o nim można mówić w kontekście dorosłej reprezentacji.
Pieńko puka do drzwi pierwszej reprezentacji
Wielu wątpiło w sens transferu Pieńki do Rakowa. Były zawodnik Miedziowych mimo zacnej ilości rozegranych spotkań w Zagłębiu Lubin, nigdy nie stał się tam liderem z prawdziwego zdarzenia. Stąd transfer do wicemistrza polski był dużym zaskoczeniem, bo oczekiwania kibiców w Częstochowie były dużo większe. Obecnie Tomasz Pieńko ucisza krytyków w sposób ponadprzeciętny. Na swoim koncie ma już jedną bramkę w eliminacjach do Ligi Konferencji oraz kolejną w starciu fazy ligowej przeciwko rumuńskiej Craiovej. W PKO BP Ekstraklasie zanotował w tym sezonie dwie asysty, a w eliminacjach U-21 mistrzostw Europy aż pięć! Składu we wspomnianej reprezentacji nie traci, a w dodatku Jerzy Brzęczek mianował go kapitanem.
Dlatego też można na poważnie rozpocząć dyskusję nad powołaniem Tomasza do pierwszej reprezentacji. Tym bardziej mając na uwadze jej problemy na pozycji numer dziesięć. Od lat zawodzi Sebastian Szymański, a w spotkaniu z Nową Zelandią przeciętnie spisał się także Kacper Kozłowski. Więc czemu by nie dać szansy komuś innemu, tym bardziej będącemu na fali wznoszącej Pieńce? Na ten moment selekcjoner Jan Urban młodych zawodników zbytnio nie powołuje, co można zrozumieć. Miejsca na wpadki po kompromitacji w Helsinkach już zwyczajnie nie ma. Ale gdy sytuacja już się ustatkuje, Pieńko być może będzie mógł być jednym z beneficjentów ręki Jana Urbana do młodszych zawodników.
„Patrząc na to, jak gra Pieńko i co wnosi zarówno do gry w kadrze, jak i w Rakowie, wydanie na niego 1,7 mln na razie się broni. Co mecz to konkret” – napisał o dziesiątce Rakowa na portalu X nasz dziennikarz Kamil Głębocki.
Prawdziwy test naszą reprezentację U-21 czeka już w najbliższy wtorek, podczas spotkania z rówieśnikami ze Szwecji. Potencjalne trzy punkty bardzo przybliżą zespół do co najmniej drugiego miejsca w grupie, które zapewnia baraże o awans na Mistrzostwa Europy. Ponadto zwycięstwo ze Szwedami może spowodować zamknięcie sprawy ich awansu (choć nie matematyczne). A to z uwagi na fakt, że zdążyli przegrać już z Czarnogórą, czy Włochami. Pieńko i spółka w takim scenariuszu cel będą mieli jeden – pokonać Włochów w dwumeczu, bo pierwsze miejsce w grupie daje automatyczny awans na Mistrzostwa Europy do lat 21.
.



