Amorim i Amayew błyszczą. Raków ze zmianą na plus
Zdecydowanymi beneficjentami kontuzji Otieno i Carlosa jest nowa para wahadłowych – Adriano Amorim oraz Michael Ameyaw.
Wysłane przez Mateusz Majda | paź 9, 2025 | Piłka nożna | 8 min czytania

Spis treści:
Nadszedł czas zmian
W ostatnim czasie coraz głośnej mówi się o wahadłowych w drużynie Rakowa. Powodów tej sytuacji jest wiele – nieustające kontuzje piłkarzy, słabsza gra niektórych zawodników, a także rosnąca forma innych i tu śmiało można wymienić Michaela Amayewa oraz Adriano Amorima. W ostatnich trzech meczach, to właśnie ta dwójka grała pierwsze skrzypce w drużynie Marka Papszuna, wchodząc perfekcyjnie w buty Jean Carlosa, Ericka Otieno oraz żywej legendy czerwono-niebieskich, a więc Frana Tudora.
Jeszcze kilka meczów wcześniej nikt z nas nie przypuszczałby, że Chorwat oraz były piłkarz szkółki Realu Madryt, Jean Carlos, będą mieli godnych zmienników – piłkarzy, którzy w tym sezonie prezentują się o niebo lepiej. Michael Amayew oraz Adriano Amorim są w wybitnej formie, o czym świadczą oceny pomeczowe, a także statystyki. Obaj są bardzo skuteczni w dryblingu – Amayew w ostatnim swoim meczu przeciwko Motorwi Lublin zaliczył 5/8 wygranych pojedynków, podczas gdy Adriano Amorim w meczu z Universitatea Craiova wygrał 6/7 dryblingów. Wyniki te mogą budzić zachwyt, a oprócz tego, co najważniejsze, obaj zawodnicy pomagają zespołowi w fazie ataku.
Carlos i Otieno nie są gwarantem stabilności
Przyjrzyjmy się w pierwszej kolejności Jean Carlosowi. Brazylijczyk, który profesjonalną karierę rozpoczął w drużynie Realu Madryt U-17, do Rakowa Częstochowa trafił w 2022 roku za kwotę 400 tysięcy euro. Piłkarz od samego początku odznaczał się świetną techniką, a do tego wyróżniał się skutecznością w wymijaniu rywali. Medaliki dzięki świetnej grze wahadłowego, zyskiwały dużo w fazie ataku. Idealnie odzwierciedlały to jego liczby z sezonu 2024/2025. Brazylijczyk wówczas strzelił pięć goli i zaliczył jedną asystę. Niemniej można zauważyć, że w ostatnim czasie Carlosa jest mniej na boisku, a powodem tego są ciągłe kontuzje. Mimo, że zawodnik wiele wnosi do zespołu, to nie jest on pewny. Dzisiaj może być zdrowy, a kolejnego dnia niezdolny do gry.
Drugim piłkarzem, którego weźmiemy pod lupę, jest najszybszy piłkarz w Ekstraklasie – Erick Otieno. Lewy wahadłowy przybył do Rakowa prosto ze szwedzkiej Allvensken – ligi, gdzie grał cztery lata. Piłkarz szybko zaaklimatyzował się w drużynie Marka Papszuna. Tak samo, jak Jean Carlos, uskrzydlał ataki Medalików, a jego częste wrzutki sprawiły, że kibice nadali mu przydomek „Erick Puma Wrzutieno”. Największym problemem Kenijczyka jest jednak brak skuteczności i duża niedokładność. Zdarza się, że Otieno wykonuje powyżej pięciu wrzutek w spotkaniu, ale żadna z nich nie dociera do głowy napastnika. Marek Papszun widzi też jego grę z nieco innej perspektywy – piłkarz jest bardzo zaangażowany i spełnia wszystkie założenia taktyczne. Można zauważyć, że trener Rakowa od pewnego czasu przestał spoglądać na liczby swoich zawodników. Erick Otieno w 51 spotkaniach zdobył zaledwie jedną bramkę i zaliczył pięć asyst. Takie statystyki nie pomagają czerwono-niebieskim w wygrywaniu spotkań.
Jak dobrze wiemy, Kenijczyk już wielu minut nie zagra w tej kampanii. Powodem jest zerwanie ścięgna Achillesa, które wykluczy go na dłuższy czas. Jean Carlos i Erick Otieno borykają się z dużymi problemami zdrowotnymi. Należy pamiętać, że to dalej solidni piłkarze i po powrocie po kontuzji będą głodni rywalizacji na pozycji wahadła, ale będą mogli mieć utrudnione zadanie z racji narodzenia się nowych pomysłów na wykorzystywanie Amorima i Ameyawa na wahadłach.
Adriano Amorim odnalazł brazylijski paszport
Adriano Amorim w ostatnim czasie jest objawieniem. Piłkarz ożywia zespół Rakowa, a oglądając go widzimy elementy „Joga Bonito”, czyli tego, w czym brazylijscy piłkarze są najlepsi. Na początku jedynym, co mogliśmy zauważyć u Amorima, było zaangażowanie. Piłkarz biegał za całą drużynę. Jednak nie oszukujmy się, samym bieganiem nie da się wygrać meczu. W ostatnim czasie wygląda to o niebo lepiej. Braki w drużynie Rakowa, spowodowane kontuzjami: Jean Carlosa, Ericka Otieno oraz szefa defensywy, Zorana Arsenicia, sprawiły że Marek Papszun przesunął Adriano Amorima na wahadło. A Brazylijczyk idealnie odnalazł się na tej pozycji. Daje Medalikom to, czego im brakowało. Piłkarz podejmuje się dryblingów, a co najważniejsze są one skuteczne. W meczu z Universitateą Craiova wygrał sześć z siedmiu. Zauważmy, że w momencie, gdy Marek Papszun skłonił się do przesunięcia Amorima oraz Amayewa na wahadło, to Raków zaczął wygrywać mecze. Jedyne, czego Brazylijczykowi brakuje, to skuteczności. Trzeba liczyć, że w najbliższym czasie to się zmieni i piłkarz będzie mógł celebrować zdobycie gola. Jeśli poprawi ten aspekt, to stanie się kompletnym zawodnikiem i będzie miał olbrzymi wpływ na grę Rakowa. Aktualnie jest on w świetnej dyspozycji i dzięki takim występom, jak przeciwko Widzewowi Łódź oraz liderowi rumuńskiej ligi, może być pewny miejsca w pierwszej jedenastce.
Odrodzenie Amayewa
Piłkarz, grający na pozycji 10, rozpoczynając przygodę w Rakowie Częstochowa, w czterech spotkaniach, zanotował dwie asysty. Michael Amayew odznaczał się dobrą techniką oraz był bardzo zwinny. Dzięki temu został doceniony przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski i powołany do kadry. Po występie z Portugalią ludzie dostrzegli w nim dużą nadzieję. Niestety piłkarz miał pecha – kontuzja wykluczyła go z gry na długi okres i zahamowała jego rozwój. Sam Amayew wspominał sytuację z marca tego roku, że gdy już był gotowy do powrotu na boisko, to w najgorszym momencie doznał kontuzji. Przez długi okres rzadko widzieliśmy go na boisku, a jego występy były mocno przeciętne. Aktualnie możemy mówić o odrodzeniu Michaela Amayewa. Piłkarz od trzech meczy zajmuje miejsce Frana Tudora, który z powodu kontuzji Arsenicia został przesunięty na półprawego obrońcę. Można zauważyć, że idealnie wszedł w jego buty, a nawet prezentuje się o kilka klas wyżej. Mecz z Widzewem Łódź był perfekcyjny w jego wykonaniu. Zwieńczeniem tego była asysta, która przyniosła gola na wagę zwycięstwa. Michael Amayew dodaje świeżości czerwono-niebieskim, chętnie wchodzi w pojedynki jeden na jeden, przez co stwarza wiele sytuacji.
Tudor lepiej gra na pozycji obrońcy?
W tym sezonie Chorwat był cieniem piłkarza, którego dotychczas mieliśmy przyjemność oglądać. Popełniał wiele błędów oraz nie angażował się w akcje ofensywne. W spotkaniu z Górnikiem Zabrze był źle ustawiony, z tego powodu Zoran Arsenić po swoim fatalnym błędzie nie miał asekuracji. Jeśli mowa o Arseniciu, to właśnie jego kontuzja spowodowała, że Tudor został przesunięty na półprawego obrońcę. Chorwat już kilka razy grał na tej pozycji i świetnie sobie radził. Tak również było tym razem. W ostatnich meczach prezentował się bardzo dobrze, szybko wyprowadzał piłkę i grał z dużym spokojem. Można śmiało stwierdzić, że tak samo jak w przypadku Michaela Amayewa oraz Amorima, ostatnie spotkania Chorwata należały do jego najlepszych w tym sezonie.
Ibrahim Seck dalej zagadką
21 letni Senegalczyk 29 stycznia 2025 roku przeszedł do Rakowa Częstochowa z US Goree. Piłkarz w tamtym klubie grał na pozycji napastnika. Jak dobrze wiemy, Marek Papszun miał na niego inny plan. W pierwszym meczu kolejki z GKS-em Katowice Ibrahim Seck wszedł w miejsce Karola Struskiego, grającego na środku pomocy. Kolejne spotkanie, w którym otrzymał minuty, było przeciwko Wiśle Płock. Ibrahim Seck wyszedł w pierwszym składzie z Oskarem Repką. Był on niewidoczny, przez co po 55 minutach opuścił plac gry. Po tym występie, mogliśmy zobaczyć Senegalczyka tylko na ławce rezerwowych, albo na trybunach. Sytuacja zmieniła się w meczu z Motorem Lublin. Brak czołowych piłkarzy, a konkretnie pauzującego za kartki Adriano Amorima sprawiło, że Seck pojawił się w pierwszej jedenastce. Młody zawodnik rozegrał 88 minut i jego występ był na pewno dużym zaskoczeniem. W drugiej połowie był on jednym z najbardziej widocznych piłkarzy na boisku oraz był bliski strzelenia swojej premierowej bramki w zespole czerwono-niebieskich. Należy pamiętać, że Ibrahim Seck to młody zawodnik i cały czas się rozwija, co kilkukrotnie podkreślał sam Marek Papszun.
Kto zajmie wahadła w Rakowie
Marek Papszun może być zadowolony z piłkarzy, którzy grają na tej pozycji. Każdy z nich wyróżnia się czymś innym oraz każdy z nich prezentuje inny styl gry. Aktualnie po świetnych występach Michaela Ameyawa i Adriano Amorima chyba nie będzie zaskoczeniem stwierdzenie, że to właśnie ta dwójka powinna zająć tę pozycję. Obaj piłkarze kreują dużą ilość akcji oraz robią to czego brakowało przez długi czas w drużynie z Częstochowy, napędzają ataki. Oczywiście nie możemy zapominać, jak świetnymi piłkarzami są Jean Carlos, Fran Tudor oraz kontuzjowany Erick Otieno, jednak to właśnie w tym momencie gra na tej pozycji należy się najbardziej wspomnianej wcześniej dwójce.




