startBlogRzecznik Jasnej Góry: Liczba satysfakcjonująca, bo większa niż w poprzednich latach [WYWIAD]

Rzecznik Jasnej Góry: Liczba satysfakcjonująca, bo większa niż w poprzednich latach [WYWIAD]

„W zeszłym roku to było 100 tysięcy pielgrzymów, w tym roku mamy 105 tysięcy, więc tam prawie ponad 4 tysiące różnicy było już teraz” – przekazał rzecznik Jasnej Góry o. Michał Bortnik.

Wysłane przez Bartłomiej Zug | sie 31, 2025 | Częstochowa | 16 min czytania

Okres wakacyjny to czas wzmożonych wizyt wiernych w duchowej stolicy Polski, jaką jest Częstochowa. Rzecznik Jasnej Góry mówi nam, że statystyki przybyłych wyglądają w tym roku lepiej niż wcześniej. O sierpniowym sezonie pieszych pielgrzymek rozmawiamy z paulinem o. Michałem Bortnikiem, który kieruje również biurem prasowym sanktuarium.

Szczęść Boże, witam Ojcze.

Jak ten gorący czas, sezon pielgrzymkowy, wyglądał tutaj na Jasnej Górze? Jakie są takie pierwsze oceny sezonu 15 i 26 sierpnia?

Szczęść Boże,

możemy powiedzieć teoretycznie przynajmniej, że szczyty pielgrzymkowe mamy za sobą. Ale tak naprawdę czas pielgrzymowania pieszego jeszcze się nie skończył, bo mniej więcej do połowy września będą jeszcze przychodziły grupy piesze. Zwykło się mawiać, że Żywiec zamyka tę kolumnę pielgrzymkową, ale nie, gdyż aż do połowy września jeszcze ze Śląska będą przybywały pielgrzymki piesze. Często mówimy o sezonie pielgrzymkowym na Jasnej Górze, tak jakby ten sezon rzeczywiście zamykał się tylko od maja do sierpnia i były to tylko pielgrzymki rowerowe i piesze. A zapominamy tak naprawdę, że pielgrzymowanie na Jasną Górę trwa cały rok. Przypomnijmy w tym roku mieliśmy prawie 35 do 40 tysięcy dzieci komunijnych, co czwarty maturzysta w zeszłym roku szkolnym nawiedził Jasną Górę, a więc to nie są tylko te trzy miesiące pielgrzymowania na Jasną Górę. Każdy weekend praktycznie w ciągu roku to są pielgrzymki różnych stanów, różnych zawodów, przyjeżdżają przecież wodociągi i ludzie pracy, i różne inne zawody mają tutaj swoją pielgrzymkę.

Ale ten czas sierpniowy jest najbardziej rozpoznawalny i widoczny w mieście, bo też gro tych grup pielgrzymkowych przemierza najważniejszą Aleję Najświętszej Marii Panny w drodze na Jasną Górę. To czasem powoduje jakieś może małe trudności w życiu miasta, ale z drugiej strony nadaje kolorytu i jest znakiem rozpoznawalnym Częstochowy.

Na pewno i to letnie piesze pielgrzymowanie chyba jest jednak najgłośniejsze powiedzmy i serca współczuje tym, którzy mieszkają przy Alei Najświętszej Marii Panny. Chociażby dlatego, że niektóre pielgrzymki już o 5 rano kroczą i jeżeli wypada ten dzień akurat w weekend, to sobie możemy wyobrazić, jak się człowiek czuje przed budzikiem, kiedy usłyszy pielgrzymkę za oknami. Ale odsuwając żarty na stronę, mimo wszystko muszę przyznać, ostatnio czytałem czy słyszałem gdzieś o rankingu na najbardziej przyjazne miasto dla kierowców i Częstochowa jest w czołówce, jeżeli nie w pierwszej trójce w ogóle. Więc tutaj jest to niesamowitą rzeczą, mimo wszystko, mimo tych pielgrzymek, które wydawałoby się blokują całe miasto, jednak [Częstochowa] jest bardzo przyjazna dla kierowców. Pokazuje to, że częstochowianie nauczyli się żyć w symbiozie z pielgrzymami. Zresztą przecież Częstochowa przez te wszystkie wieki, kiedy się rozwijała, rozwijała się obok Jasnej Góry. I ta symbioza, możemy powiedzieć, że trwa już od wieków.

To jest znak rozpoznawalny naszego miasta. Niektórzy mówią tak – Miasto Świętej Wieży. I jak powiemy Częstochowa gdzieś w kraju albo za granicą, to chyba pierwsze skojarzenie [z Jasną Górą].

Tak, zresztą chyba miasto nie ukrywa tego i nie wstydzi się Jasnej Góry, a Jasna Góra nie wstydzi się miasta. I tutaj nie zapominajmy, że ta symbioza trwa i współpraca trwa, bo inaczej by się chyba nie dało przeciwko sobie działać. Przecież dzięki temu, że przychodzą pielgrzymi na Jasną Górę, są ludzie w Częstochowie, są turyści w Częstochowie dzięki Jasnej Górze. Ale też dotarcie na Jasną Górę udostępnia, ułatwia miasto i służby miejskie, które kierują ruchem pielgrzymek. I tutaj też wielki ukłon w stronę tych właśnie służb miejskich, które kierują ruchem, bo to zawsze tak płynnie się odbywa. Miasto przygotowuje też ujęcia wody pitnej i toalety, no i w ostatnim czasie modny temat wywozu śmieci, a więc też sprzątanie po pielgrzymach. A z drugiej strony nie zapominajmy też o tym, że pielgrzymi przechodzący przez miasto na Jasną Górę, nawet jeżeli nie zatrzymują się gdzieś, no to mimo wszystko, idąc nawet na pociąg czy do autobusu, zakupią butelkę wody czy inne rzeczy i miasto czy mieszkańcy na tym zyskują.

Do warunków współpracy i naszych przemyśleń jeszcze chciałbym za chwilę wrócić, ale najpierw powiedzmy, jakie to liczby, bo troszeczkę statystycznie możemy to już podsumować. Wiem, że Ojciec i Biuro Prasowe [Jasnej Góry] macie takie dane. Proszę powiedzieć jak one są zbierane? Jak wyglądał sierpień w liczbach na Jasnej Górze, jaki to jest rząd wielkości i czy to jest liczba satysfakcjonująca patrząc na lata ubiegłe?

Liczba na pewno satysfakcjonująca, bo większa niż w poprzednich latach, a wzrost zawsze cieszy.

Te, które my publikujemy, zawsze podkreślam, że to są dane przekazane nam przez organizatorów pielgrzymek, a więc to są liczby osób, które przyszły w pieszych pielgrzymkach czy przyjechały w rowerowych. Nie dodajemy do tego tych, którzy przyjeżdżają ich witać, którzy przyjeżdżają po to, aby ich pozdrowić czy odebrać i zawieźć z powrotem do domu. Także [chcąc zobaczyć] te liczby rzeczywiste, to musielibyśmy to, co my podajemy, pomnożyć czasem nawet 2-3 razy. I kiedy pomyślimy, że np. 13-14 sierpnia na Jasną Górę weszło 35,5 tysiąca pątników, czy 25. sierpnia to było ponad 11 tysięcy pątników, to już sobie możemy wyobrazić tę rzekę płynącą przez miasto z różnych stron. Bo też 25. sierpnia to są jednak pielgrzymki napływające z każdej strony miasta. To jest archidiecezja łódzka, to jest nasza archidiecezja częstochowska, a więc niemalże promieniście schodzą [pielgrzymi] do miasta. Przed 15 sierpnia to jest bardziej uporządkowane do dwóch, trzech tras i jednak miasto może jest właśnie mniej zablokowane.

Czy ja dobrze rozumiem, w połowie miesiąca tylko przez 2 dni 35 tysięcy, a potem przed 26 sierpnia 11 tysięcy? W Częstochowie nie ma takiej areny sportowej, która by pomieściła tak dużą liczbę osób.

Tak, tutaj możemy powiedzieć, że od 16 do 26 sierpnia w samych tylko pieszych pielgrzymkach przyszło blisko 30 tysięcy ludzi, pątników. I to same tylko piesze, a tak naprawdę to w rowerowych pielgrzymkach do tego trzeba dodać jeszcze kolejne półtora tysiąca osób, pielgrzymki biegowe i rolkowa nawet jedna pielgrzymka, a więc te liczby rosną.

A kiedy spojrzymy już od maja, czyli od początku pielgrzymkowego sezonu do 26 sierpnia, to już było 105 tysięcy osób we wszystkich pielgrzymkach, a więc to już jest rzeczywiście potężna liczba i ciągle powtarzam, tylko tych zgłoszonych. Jeżeli chcemy do tego dodać tych, którzy przyjeżdżają, ich witać, no to logiczne byłoby, że przynajmniej jeden albo dwa razy trzeba by powiększyć tą liczbę. I kiedy doliczymy jeszcze tych, którzy ich odbierają, a więc rodziny, to możemy nawet czasem trzykrotnie to pomnożyć.

My rozumiemy obciążenie dla miasta, dla mieszkańców. Dlatego na każdym kroku podkreślam tą naszą wdzięczność, że jednak mieszkańcy Częstochowy nie reagują na pielgrzymów tak jak ostatnio żartowano, że jak były Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, to mieszkańcy wyjechali na wczasy, żeby udostępnić miasto pielgrzymom. Ale właśnie w Częstochowie mieszkańcy podejmują tych pielgrzymów i wszyscy pielgrzymi to podkreślają, że nigdzie nie spotkali się ze złośliwością, a raczej z radością i życzliwością.

Specyfiką pielgrzymowania polskiego jest to, że ważna jest droga na Jasną Górę i ważny jest czas tych rekolekcji. Pielgrzymi po dotarciu na Jasną Górę często tutaj są przez jakiś czas i wracają. Jeszcze tego samego dnia wielu wraca do domów. Czy prawdą jest jednak, że są grupy, które się tutaj zatrzymują? Zwłaszcza przy okazji tego 26. sierpnia było to widać i wtedy ci ludzie zostają przez jakiś czas w mieście, korzystają z dobrodziejstw Jasnej Góry i miasta.

Tak, to głównie właśnie 26 sierpnia i pielgrzymek archidiecezji łódzkiej, które przychodzą już 24 a 27 [sierpnia] dopiero wracają, również pieszo.

A więc ci ludzie pozostają w mieście, bo trudno powiedzieć, że na Jasnej Górze. Sama Jasna Góra nie jest w stanie pomieścić tyle osób. Kiedy popatrzymy, że na sumie od odpustowej 26. sierpnia w tym roku było tak do 70 tysięcy osób. Więc ci ludzie muszą jakoś dotrzeć na tę Jasną Górę. To nie jest tak, że dojeżdżają do granic miasta Częstochowy, wjeżdżają w specjalny tunel i wyjeżdżają pod Jasną Górą. Oni przechodzą, przejeżdżają, oni są w tym mieście, są w Częstochowie.

To nie jest tak, że Jasna Góra jest ogrodzona wysokim murem i nie wypuszczamy nikogo. Oni wychodzą, są w mieście, robią zakupy, idą do restauracji, a więc myślę, że jednak ta symbioza jest słuszna i znaczna.

Oni gdzieś nocują też, dom pielgrzyma jest oczywiście do ich dyspozycji, ale też nocują u gospodarzy i pewnie korzystają też z infrastruktury, która tutaj jakaś jest?

Parkingi przecież też, trudno żeby wszyscy zaparkowali u nas na parkingach. Są również pola namiotowe, z których korzystają pielgrzymi. Można by tak wymieniać. I to co mówiłem, miasto szykuje ujęcia wody pitnej czy toalety na tych trasach wyznaczonych dla pielgrzymów, ale również ustawiając policję, czy Straż Miejską do tego, żeby kierowali ruchem. To jest właśnie to, co wszystkich nas dotyczy i za to jesteśmy wdzięczni, zawsze za to dziękujemy.

I za to, że ta współpraca z miastem jednak jest, może się czasem wydawać, że gdzieś jej brakuje, ale zawsze jest wzajemna informacja o ilości pielgrzymów, o planowanych wydarzeniach. Jest ta możliwość kontaktu. Zawsze są też spotkania sztabu kryzysowego przed sezonem pielgrzymkowym albo przed jakimiś ważniejszymi wydarzeniami. I to jest sztab, w którym uczestniczą zawsze i przedstawiciele klasztoru i przedstawiciele miasta.

A jak Ojciec oceni to, że pielgrzymów jest więcej? I teraz już powiedzmy o samym pielgrzymowaniu. Czym ono jest dla wiernych, dla nas, dla Kościoła w Polsce? Jak należy na to patrzeć, że to nie przemija, że to wciąż trwa? I jak spojrzymy na główną liczbę, to ona jest większa niż w latach poprzednich. Jak to odczytywać?

W zeszłym roku to było 100 tysięcy pielgrzymów, w tym roku mamy 105 tysięcy, więc tam prawie ponad 4 tysiące różnicy było już teraz, na 26 sierpnia. A ciągle jeszcze pielgrzymki płyną.

Myślę, że to co było niesamowite w tym roku, to olbrzymia ilość młodych małżeństw z wózkami, z dziećmi, młodych rodzin i olbrzymia ilość młodzieży. To wszyscy przewodnicy podkreślali, że to pielgrzymowanie jak gdyby w tym roku jeszcze bardziej rozkwitło, jeszcze bardziej było radosne. Myślę, że tutaj okazał się geniusz również papieża Franciszka, który dał nam taki temat na rok jubileuszowy – „Pielgrzymi nadziei”, bo ewidentnie ci pielgrzymi nieśli tą nadzieję przez całą Polskę i przynieśli ją również tu do Częstochowy.

Ciekawa rzecz, że przecież pielgrzymki ze Śląska przychodzą każdego roku w lipcu. A w tym roku wiele osób mnie zaczepiało w mieście czy przychodząc na Jasną Górę i pytało: co się stało, że w tym roku w lipcu jest tylu pielgrzymów, czy coś się przesunęło? Ja mówiłem, że oni zawsze byli. Ale mieszkańcy odpowiadali, że nigdy nie było ich aż tak widać. Także ta nadzieja jednak wybuchała w tym roku i to wskazuje, czy pozwala myśleć, że pielgrzymki raczej nie chylą się ku końcowi, ale bardziej mają przyszłość.

A jak ktoś z Częstochowian albo słuchających nas nie szedł nigdy w pielgrzymce, jaka jest wartość pielgrzymki? Ojciec uczestniczył w pielgrzymce? Dlaczego warto?

[śmiech]

Muszę się przyznać, że w życiu nie uczestniczyłem w pieszej pielgrzymce. Tak to jakoś wyszło. Oczywiście takiej poważnej. Gdzieś tam u siebie w parafii, jako młody chłopak chodziłem w takich jednodniowych pielgrzymkach, ale o wartość pielgrzymowania, to myślę, najbardziej by było zasadne pytać pątników. Bo różne nadzieje, różne intencje nimi kierują i niosą różne intencje.

To inaczej. Ojciec jest po drugiej stronie i słucha pielgrzymów. Jako ten przyjmujący ich tutaj, więc coś z ich twarzy ze słów może Ojciec wyczytać.

Są ludzie, którzy mówią, że chcieli za coś podziękować Panu Bogu i z drugiego końca Polski jechali do Szczecina, czy do Łukęcina, czy do Pustkowa nad morze, żeby iść w tej najdłuższej pielgrzymce, która przypomnijmy pokonuje ponad 650 kilometrów. Widocznie taką mieli potrzebę, widocznie stwierdzili, że tylko to może wynagrodzić to, co otrzymali, albo tylko to może jakby wspomóc ich proszenie.

Oczywiście nie jest to sprowadzanie do tego, że im więcej dni idziemy, tym szybciej Pan Bóg wysłucha naszej intencji, bo to tak nie działa. Widocznie jednak jest coś w tym pielgrzymowaniu, co ludzi ciągle pociąga i co skłania ich do tego, żeby iść. Dla jednych to jest pokuta, dla innych to jest wydarzenie niesamowitego odczucia radości i wspólnoty. I ci wcale nie odczuwają ducha pokuty, mimo że na przykład tzw. „kaszubski ekspres” – pielgrzymka kaszubska, posuwa się 30 kilometrów dziennie z prędkością 6-7 kilometrów na godzinę. Jeden taki dosyć wysoki pielgrzym śmiał się, że żona to musi truchtać momentami.

Ale jest to doświadczenie żywego Kościoła, jest to doświadczenie wspólnoty wiary, że nie jesteśmy sami i ta wiara potrafi czynić cuda, przenosić góry i dźwigać. Jeden drugiego ciężary noście. Myślę, że na pielgrzymce najlepiej się tego doświadcza i jednak spełnia się to życie we wspólnocie, że nie jestem sam. Na parafiach czasem trudno to odczuć, nawet wśród sąsiadów. Wiemy, że dzisiaj w blokach mieszkamy, nie znamy się nawet, a tutaj jeden drugiemu pomaga, bo wszyscy zwracają się do siebie – bracie, siostro i żyjemy właśnie jak jedna wielka rodzina.

Wspomniał Ojciec na początku, że to pielgrzymowanie piesze jeszcze trwa do połowy września, a przez cały rok różne pielgrzymki tutaj przyjeżdżają, i te branżowe, i goście ważni, i pielgrzymi indywidualni. Cały czas życie tętni na Jasnej Górze. Wyobraźmy sobie, że żyjemy w świecie, w którym możemy wszystkie marzenia spełnić. Czego byśmy sobie, a więc mieszkańcom Częstochowy, życzyli we wzajemnym funkcjonowaniu Jasnej Góry i miasta? Może, żebyśmy byli dla siebie życzliwsi, bo dobro wraca?

Ja podkreślam na każdym kroku i gdzie tylko mogę, że to nie jest tak, że nie ma tej życzliwości. Jest życzliwość i mieszkańców Częstochowy i miasta – urzędu czy władz miasta do klasztoru i do przybywających pielgrzymów. I absolutnie tutaj nie ma co mówić [inaczej]. Oczywiście większej zawsze sobie możemy życzyć, ale jest ta i za to dziękujemy.

Wspomnijmy również o tym, że Jasna Góra to nie tylko pielgrzymi, to również turyści. Kiedy zapytamy Jasnogórskie Centrum Informacji, ile grup turystycznych przybyło na Jasną Górę, to też są setki, to są tysiące turystów, którzy tutaj przybywają, z których też miasto ma jakiś dochód, jakąś korzyść. Te grupy, często zagraniczne jednak przyjeżdżają już na dwa dni, zatrzymują się w hotelach. I to nie jest tak, że Jasna Góra zatrzymuje tych turystów tylko dla siebie, mówiąc nigdzie indziej nie idźcie, tylko Jasna Góra i jedźcie już w kierunku Warszawy albo Krakowa, bo tu nic więcej nie ma.

Jak najbardziej dzielimy się wszelką informacją, jaką tylko posiadamy, na temat wydarzeń w mieście, na temat kin, teatru, jaką tylko informację mamy i otrzymujemy od strony miasta bądź organizatorów różnych imprez. Podajemy ją dalej z radością, dzieląc się tym, że Częstochowa to nie tylko Jasna Góra, ale można więcej rzeczy zobaczyć w mieście. Może teraz nie będę punktował, ale powiem, że to piękne miasto, może nie na każdym zakręcie. Ale kiedy spojrzymy jednak na centrum miasta, to jest to niezwykłe miasto i ma swój urok.

Mi się przypomniały słowa św. Jana Pawła II, często wyrywane z kontekstu, że Częstochowa to dobre miasto, ale one były powiedziane właśnie w kontekście jasnogórskiego sanktuarium. Ciekawe, że papież właśnie o tym mówił, pamiętając o Matce Bożej, która tutaj ściąga tak wielu do miasta.

Na pewno i bardzo chętnie powtarzamy to za Janem Pawłem II, że Częstochowa to dobre miasto, bo gdyby tak nie było, to podejrzewam, że nie udałoby się przeprowadzić tylu tysięcy pielgrzymów bezpiecznie przez miasto. I wszyscy raczej mówiliby o tym, że coś ich dotknęło negatywnie w mieście, czy ktoś ich dotknął, a tutaj jednak ciągle podkreślają życzliwość. Nawet służb, m.in. policjantów, którzy może czasem muszą kierować ruchem, muszą kogoś zatrzymać, skierować na właściwy tor. Bardzo im za to dziękujemy, że są, że potrafią jednak stanąć na wysokości zadania. Częstochowa to jest naprawdę dobre miasto, pod każdym względem.

Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.

Bardzo dziękuję i zapraszam na Jasną Górę.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo