Od teraz już tylko poważna piłka. Raków zagra z Termalicą
Po trzech latach Raków zagra w Niecieczy. Czas zacząć nadganiać rywali po straconych punktach z Wisłą Płock i Radomiakiem.
Wysłane przez Bartłomiej Zug | sie 17, 2025 | Piłka nożna | 10 min czytania
![Raków chce piąć się w tabeli, przystanek Szczecin [ZAPOWIEDŹ]](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/08/rakow-czestochowa-druzyna-w-debreczynie.jpg)
Spis treści:
Po zwycięstwie nad pewną drużyną z Bliskiego Wschodu (obecnie nawet nie zasługuje, aby wymieniać jej nazwę) w III rundzie eliminacji UEFA Conference League, Raków Częstochowa udaje się do Niecieczy na mecz z Bruk-Bet Termalicą. Wszyscy mają nadzieję, czy wręcz przekonanie, że na poziomie PKO BP Ekstraklasy, w cywilizowanym kraju i coraz lepszej lidze, będzie można zobaczyć dobrą piłkę nożną i wyłącznie emocje sportowe. Mecz popularnych Słoni z Medalikami rozpocznie się o 20:15.
Granie co trzy dni
Piąta kolejka PKO BP Ekstraklasy to dopiero druga seria gier, w której zobaczymy wszystkie dziewięć spotkań – żaden mecz nie będzie przekładany. Częstochowianie po zwycięstwie w Debreczynie nie wracali do domu, ale najpierw zaliczyli lot do Krakowa, a potem drogę do Tarnowa. Stamtąd przed samym spotkaniem udadzą się do pobliskiej gminy Żabno – do wsi Nieciecza, gdzie zmierzą się z miejscową Termalicą. Już sama droga wypełnia znaczną część czasu z całego mikrocyklu przygotowań przed ligową potyczką. Nie da się ukryć, że to karkołomne zadanie, jeśli chodzi o regenerację piłkarzy, selekcję zawodników zdrowych i w formie, ale i nakreślenie odpowiedniej taktyki. Nad tym oczywiście nie od dziś pracują trenerzy, analitycy, lekarz, fizjoterapeuci i pracownicy innych działów w klubie. To uroki legendarnego wciąż w Polsce „grania co trzy dni”, czyli czasu, w którym zawodnicy prawie nie trenują, a to głównie mecze są dla nich okazją do poprawiania formy i walki o pierwszy skład. Raków ma już zresztą w tej materii doświadczenia z poprzednich lat. Tak „napakowany” czas lub inaczej brak czasu nie może być i jak dotąd nie jest wymówką w klubie, nawet wtedy, kiedy zdarzyły się sportowe potknięcia, jak w meczach z Wisłą Płock i Radomiakiem Radom. Wicemistrz kraju, drużyna z szeroką kadrą i klasowymi piłkarzami, rozbudowanym sztabem szkoleniowym gra po to, żeby mieć już tylko takie problemy bogactwa – za dużo meczów.
Przypomnijmy zabawną, ale jednak idealną w tym momencie wypowiedź Zorana Arsenica sprzed pierwszego meczu pucharowego w tym sezonie z MŠK Žilina: „Podejście jest takie, że chcemy być w tej fazie ligowej. Chcemy grać co trzy dni, żebyśmy jak najmniej trenowali i żebyśmy jak najwięcej grali, bo to jest cel każdego z nas”.
Żeby spełniać marzenia, trzeba łączyć puchary i ligę. Nie ma innej drogi. Starcie z beniaminkiem ma być kolejnym małym krokiem do tego celu.
Kto nieobecny?
Dużym wyzwaniem jest dla każdego trenera złożenie składu w obliczu licznych kontuzji i nieobecności zawodników. W Rakowie od blisko dwóch sezonów co jakiś czas mówi się o szpitalu. Na początku tej kampanii trener Papszun mówił: „Za nami cztery tygodnie okresu przygotowawczego. Czy wykorzystaliśmy ten czas optymalnie? Niestety nie, bo nie mieliśmy do dyspozycji pełnej kadry. Na dziś mamy gotowych 12-13 zawodników z pola. Oni będą musieli wziąć na siebie ciężar i odpowiedzialność za grę w pierwszych spotkaniach. Wierzę, że szybko dołączą piłkarze, którzy byli niedysponowani, w kolejności: Otieno, Amorim, Racovitan, Jean Carlos, Ivi Lopez i Koczerhin. To sześciu bardzo ważnych dla nas zawodników”.
Na dziś wiadomo, że do grania wrócili Kenijczyk, Brazylijczyk i Rumun. Szczególnie powrót Racovitana po ponad rocznej przerwie to duże wzmocnienie i swoisty dodatkowy transfer. Z kolei Jean Carlos i Ivi Lopez są z drużyną i zaczynają zajęcia, ale ciężko postawić wszystkie pieniądze, że wejdą do składu w ciągu najbliższych dni. Zaś Vladislav Kochergin jeszcze długo nie powróci do zajęć z piłką, co chyba nikogo nie dziwi. Jakby tego było mało, doszła jeszcze sprawa z wątpliwym „złym samopoczuciem” gwiazdora – Jonatana Brunesa, który na dzień dzisiejszy trenuje z rezerwami. To skutek reakcji klubu na nieodpowiedzialne zachowanie Norwega. Jak dotąd Brunes nie wyraził żadnej skruchy, czy chęci powrotu. Nie ma zatem szans na jego udział w najbliższym meczu. A może i wszystkich meczach Rakowa, ale tego nie wiadomo.
Czy trener nie śpi przez Makucha?
O ile okazało się, że jest życie bez Brunesa, przynajmniej w krótkiej perspektywie, w meczu na Węgrzech, to co powiedzieć o innym nieobecnym. Do niedawna wielu kibiców chętnie posadziłoby Patryka Makucha na ławce rezerwowych. Powód jest najprostszy – brak strzelanych bramek. Natomiast pierwszym obrońcą zawodnika, jego sportowej wartości i przydatności dla drużyny jest Marek Papszun. Na potwierdzenie można wskazać słowa trenera po ostatnim meczu, który z jednej strony był dla napastnika udany, a z drugiej strony tragiczny w skutkach: „Przykro mi jest ze względu na uraz Patryka Makucha. Walczył niesamowicie, grał bardzo dobrze. Po faulach na nim były dwie czerwone kartki w tych eliminacjach. […] Mocno się przyczynił do awansu do trzeciej rundy i teraz do czwartej. Naprawdę jest mi przykro, bo uraz wygląda na bardzo poważny”.
Według informacji naszego dziennikarza Kamila Głębockiego, w przypadku napastnika istnieje możliwość dość poważnej kontuzji barku. Klub jeszcze nie wydał komunikatu. Niemniej Makuch nie pomoże drużynie w fazie play-off UEFA Conference League, a i tym bardziej w meczu z Termalicą. Na pewno zatem na kilka tygodni ze składu wypadł ulubiony żołnierz Marka Papszuna, ostatnio pewniak do pierwszego składu.
Leonardo Rocha time?
W obliczu tak wielu nieobecności w drużynie Medalików naturalnym wydaje się być gra Leonardo Rochy na pozycji nr 9 w najbliższym meczu. Narazie w nielicznych występach nie rozkochał w sobie kibiców spod Jasnej Góry. Brakuje goli i asyst, ale każdorazowe jego wejście na boisko pokazuje dużą inteligencję w grze i spore umiejętności techniczne. Pytanie, czy partnerzy dostarczą napastnikowi odpowiedni serwis i czy trenerzy dostosują nieco sposób grania pod rosłego zawodnika?
Szansa na grę dla Rochy jest teraz znacznie większa. Może się jednak okazać, że trener Papszun wyczaruje jednak coś innego i dla przykładu na szpicy zagra rozpędzony Lamine Diaby-Fadiga. Jeszcze innym rozwiązaniem może być też gra bez tzw. lisa pola karnego. Przy Limanowskiego 83 zdarzały się takie historie, gdy napastnikiem był nieco cofnięty na boisku Ivi Lopez. O ile defensywa powoli zaczyna być stabilna i solidna, środek pola z meczu na mecz jest coraz pewniejszy i konkurencyjny (po powrocie Pétera Barátha), to w ataku piętrzą się problemy. Raków potrzebuje nowych bohaterów, przynajmniej dopóki poprzedni nie wrócą do zdrowia.
Termalika – beniaminek w formie
Bruk-Bet Termalika Nieciecza po trzech sezonach wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Drużyna zmagania rozpoczęła bardzo dobrze, zdobywając siedem punktów w czterech meczach. Drużyna trenera Marcina Brosza jest już na piątym miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Sam szkoleniowiec jednak na konferencji prasowej przed meczem z Rakowem studził nastroje. Przyznał, że przeciwnik ma inne cele na ten sezon i trzeba będzie zagrać bardzo dobrze, żeby pokonać częstochowian. „Koncentrujemy się na sobie, na swojej dyspozycji. To jest kluczowe […]. To, że zespół z Częstochowy reprezentuje nas na arenie międzynarodowej, a jego cele są klarowne – walka o mistrzostwo, to tym bardziej zdajemy sobie sprawę, z jak dobrym zespołem będziemy się mierzyć. Na pewno to jest taki dodatkowy bodziec […], ale kluczem jest przygotowanie do każdego kolejnego meczu. Jesteśmy w stanie powalczyć o trzy punkty”.
Drużyna Termaliki to mieszanka doświadczenia i młodości. Na uwagę zasługują chociażby będący w strzeleckiej formie Krzysztof Kubica, zawsze trudny do gry dla obrońców „MR Przewrotka” – Kamil Zapolnik, czy zmierzający po miano gwiazdy Morgan Fassbender. Z napastnikami dość dobrze współpracował jak dotąd Igor Strzałek, a swoje miejsce w bramce wywalczył dobrą grą Miłosz Mleczko. W obronie Termaliki znajomą postacią jest występujący kiedyś w Rakowie (w 36. meczach) Arkadiusz Kasperkiewicz. Jako były piłkarz, a przede wszystkim trener Górnika Zabrze, Marcin Brosz ma też dość dobre zdanie, jeśli chodzi o byłych zawodników zabrzan. Może dlatego w kadrze Bruk-Betu na ten sezon znaleźli się Rafał Kurzawa i Jesús Jiménez, czyli gracze do odbudowania, ale z ogromnym doświadczeniem. Zresztą Hiszpan przypomniał właśnie, że chce być ważną postacią drużyny Bruk-Betu, strzelając bramkę w kontrolnym meczu rozegranym w tym tygodniu. Słoniom nie brakuje zatem dobrych, doświadczonych, ale i kilku młodych piłkarzy. Między innymi o ważnych zawodnikach, warsztacie trenera Brosza oraz mocnych i słabych stronach beniaminka w studiu przedmeczowym na kanale NA WYLOT rozmawiali nasi eksperci. „Jest to drużyna nieobliczalna” – zauważył Iwo Mandrysz. „Bardzo dobrze zorganizowana w obronie. To tendencja ekip prowadzonych przez trenera Brosza, więc wydaje mi się, że tutaj jest bardzo duża siła. Beniaminek musi być dobrze zorganizowany w obronie, bo inaczej od razu wróci tam skąd przyszedł” – dodał Max Kokott.
Swoje przewidywanie na możliwy scenariusz meczu nakreślił też w łączeniu ze studiem Kamil Głębocki: „Termalica wie, że sposób na Raków może być jeden – zabiegać, spróbować to zrobić, bo Raków może być zmęczony. I też obrona niska. Nie spodziewam się, że Termalica wyjdzie wysoko i trochę się tego meczu obawiam. Myślę, że to będzie ciężki mecz dla Rakowa”. Pytanie, co z tego wszystkiego „ugotuje” trener Marcin Brosz, który niejedno w karierze wygrał i z pewnością będzie chciał zaskoczyć faworyta, czyli Raków.
Która historia się wylosuje?
Patrząc na historię bliższą, czyli ligową formę tylko z tego sezonu, sytuacja wygląda tak, że to Raków jest w małym kryzysie, a Bruk-Bet jest na fali (dwa zwycięstwa, remis i tylko jedna porażka). Za piłkarzami z Niecieczy jest także wygrany sparing z drugoligowcem w środku tygodnia i co ważne, świadomość, że Raków można pokonać. Nie tak dawno, bo na końcu czerwca, w okresie przygotowawczym, pewnie zwyciężyli 3:1 z Medalikami w meczu sparingowym. Druga strona medalu jest taka, że w bezpośrednich meczach o stawkę, a było ich sześć, to częstochowianie zawsze zwyciężali. Ciekawe zatem, które zakończenie tej historii się wylosuje. Raków jest faworytem, ale w lidze w tym sezonie mocno poranionym i potrzebującym przełamania. Za to Termalica, która ma dobrego trenera i piłkarzy, a także zagra na własnym stadionie, na świeżo wymienionej murawie i przy dopingu swoich fanów, może sprawić niespodziankę.
I tu można wrócić do początku tekstu. Jak to dobrze, że jest PKO BP Ekstraklasa, bo nie będzie żadnych skandali, chamstwa i prowokacji. Najprawdopodobniej w obu przypadkach zwycięży piłka nożna. Może gdyby Mikołaj Rej żył dzisiaj, napisałby: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie europejską, tylko swoją ligę mają”.
Więcej o meczu, historii starć i o ciekawostkach porozmawialiśmy na naszym kanale w studiu przedmeczowym poniżej. Zachęcamy do obejrzenia.



