Oskar Repka „dzikiem już jest”. Raków z poważnym wzmocnieniem
„Oskar Repka musi być przygotowany na szkołę życia, która wielu zawodników w przeszłości przerosła” – powiedział ekspert Canal+ Sport Remigiusz Kula dla NA WYLOT.
Wysłane przez Jarosław Kłak | lip 7, 2025 | Piłka nożna | 12 min czytania

Spis treści:
Choć na oceny przyjdzie jeszcze pora, to trzeba przyznać, że Raków Częstochowa imponująco rozwiązał problem z pomocnikami. Najpierw Medaliki pozyskały Karola Struskiego, a teraz ich szeregi wzmocnił Oskar Repka, który trafił pod Jasną Górę z GKS-u Katowice. 26-latek w poprzednim sezonie PKO BP Ekstraklasy był jednym z liderów Gieksiarzy, którzy jako beniaminek ukończyli sezon na ósmym miejscu. Swoją znakomitą grą – szczególnie na finiszu rozgrywek – przykuł uwagę Rakowa i do kolejnego sezonu przygotowuje się już z czerwono-niebieskimi. Mimo, że Oskar zdążył zaprezentować się kibicom w sparingu z Podbrezovą, a nawet strzelić gola, to jednak warto przedstawić nowy nabytek, który ma potencjał stać się prawdziwym dzikiem w składzie trenera Marka Papszuna. W tym pomogli nam Remigiusz Kula (Canal+ Sport) oraz Kacper Janoszka (Dziennik Sport).
Droga do lidera Gieksy
Oskar Repka jest wychowankiem Zawiszy Bydgoszcz, w której spędził niemal cały okres juniorski. W 2016 roku jako 17-latek przeniósł się na dwa lata do akademii niemieckiego Karsluher. Następnie jako wolny zawodnik trafił do Arki Gdynia. W jej barwach jednak nie wystąpił ani razu. Został od razu wypożyczony do Chrobrego Głogów, gdzie stawiał swoje pierwsze kroki na poziomie seniorskim. Od sezonu 2019/20 na poziomie II Ligi reprezentował Pogoń Siedlce. W końcu Repka trafił do Katowic, gdzie przy Bukowej w cztery lata zbudował solidną markę zarówno w klubie jak i wśród kibiców. O podsumowanie jego przygody w Gieksie poprosiliśmy dziennikarza z Górnego Śląska – Kacpra Janoszkę. „Do GKS-u Repka dołączył od razu po awansie drużyny do I Ligi. Opuścił drugoligową Pogoń Siedlce i dość szybko stał się zawodnikiem podstawowej jedenastki. Najważniejsze jest jednak to, że z roku na rok rozwijał się i znacząco pomógł GKS-owi w awansie do Ekstraklasy. Zadebiutował w niej dość późno, jako 25-latek, ale nie miało to żadnego znaczenia, bo był jednym z wyróżniających piłkarzy GKS-u poprzedniego sezonu. O tym zresztą świadczy powołanie do reprezentacji Polski na czerwcowe zgrupowanie. Pobyt Repki na Górnym Śląsku należy ocenić na ogromny plus dla klubu, ale też dla samego piłkarza. W Katowicach się rozwinął, pokazał się szerokiej publiczności na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i teraz dostał szansę gry w jednym z najlepszych klubów w Polsce i nie jest to dzieło przypadku, a wynik wytrwałej pracy”.
Charakterystyka piłkarska
Medalików wzmocnił jakościowy pomocnik, któremu swojego czasu zdarzało się grywać w linii obrony. Jednak nie tylko w zadaniach obronnych Oskar Repka spisuje się bardzo dobrze. Pomocnik potrafi dać o sobie znać również w fazie ofensywnej, czy to w działaniach z piłką, czy jako atakujący przy stałych fragmentach gry. Więcej o tym ponownie powiedział Kacper Janoszka. „Początkowo długo miałem wrażenie, że jest to zawodnik od brudnej roboty defensywnego pomocnika. Zresztą czasami miał sporo zadań obronnych, bo w GKS-ie w I Lidze bywały mecze, w których tworzył trójkę defensorów. Na tej pozycji grał często jako młody zawodnik. Odnosiłem wrażenie, że to dzięki jego pracy w obronie, błyszczeć mogli najpierw Antoni Kozubal, a później Mateusz Kowalczyk, czyli ci, którzy razem z nim tworzyli w ostatnich sezonach drugą linię GKS-u. To jednak nie jest typowy zawodnik, który zainteresowany jest wyłącznie przeszkadzaniem rywalom w tworzeniu akcji. Jednym podaniem potrafi rozpocząć akcję ofensywną zespołu. Ma świetny przegląd pola. Potrafi znaleźć niekonwencjonalne rozwiązanie przy budowaniu akcji. To naprawdę solidny środkowy pomocnik posiadający cechy, które sprawiają, że w wielu sytuacjach meczowych czuje się komfortowo. W ostatnich pojedynkach poprzedniego sezonu błysnął skutecznością w ofensywie, strzelając gola za golem i to też nie wzięło się znikąd. Potrafi odnaleźć się w polu karnym i celnie uderzyć głową, a pomagają mu w tym nieprzeciętne warunki fizyczne”.
Raków rozkręca rynek Ekstraklasy
Na przestrzeni kilku ostatnich okien transferowych da się zauważyć, że rynek wewnętrzy w Ekstraklasie zdecydowanie odżył. Ważną rolę w tym odgrywają właśnie częstochowianie, którzy sięgnęli po kolejnego zawodnika z rodzimej ligi. Czołowe polskie kluby, takie jak Raków powoli biorą przykład z Czech, gdzie Slavia Praga i Viktoria Pilzno skupują wyróżniających się zawodników z mniejszych klubów, czym zwyczajnie wspierają krajowy rynek. Transfer Oskara Repki jest więc dobrą wiadomością nie tylko dla Rakowa i zawodnika, ale też Gieksy, która zarobiła dobre pieniądze i dla całej Ekstraklasy. Skupiając się jednak konkretnie na Rakowie, to warto dodać, że jest to kolejny transfer Medalików, który w przyszłości może również przynieść niezły sukces sprzedażowy, tym bardziej, że obie strony podpisały długi pięcioletni kontrakt. O szczegółową ocenę tego ruchu poprosiliśmy Remigiusza Kulę z Canal+ Sport. „Trudno powiedzieć na ile to transfer wymuszony sytuacją kadrową, awaryjny, a na ile mówimy tu o zawodniku, który w pełni satysfakcjonuje zespół z Częstochowy. Niemniej jednak do Rakowa przychodzi piłkarz w bardzo dobrym wieku, z możliwością znacznego rozwoju, co jest istotne zarówno z punktu widzenia wkładu do gry ekipy trenera Papszuna, jak i potencjału sprzedażowego, który może zdecydowanie wzrosnąć. Patrząc na polski rynek, na to kogo można ściągnąć i za jakie pieniądze, wydaje się, że Raków wybrał odpowiedniego gracza, który tylko w poprzednim sezonie zrobił znaczne postępy, które zaowocowały powołaniem do reprezentacji Polski. Inna sprawa czy była to nominacja zasłużona, ale przejść obojętnie obok tego faktu nie można. Na pewno Repka na poziomie Ekstraklasy był zawodnikiem, który mógł się podobać, który wspólnie z Mateuszem Kowalczykiem stworzył duet pomocników, przeciwko któremu grało się rywalom nieprzyjemnie. Była tam waleczność, nieustępliwość, charakter, praca, by przeciwnik nie miał dużo miejsca do gry, ale też umiejętność kontratakowania, uczestniczenia na wysokim poziomie w fazach przejściowych z obrony do ataku. To, że utalentowany Polak w takim wieku zostaje w Ekstraklasie, a zmienia klub na taki, którego możliwości są większe, to dobra wiadomość dla całej ligi. Kolejny przykład chociażby Mateusza Skrzypczaka pokazuje, że lepsze kluby z Ekstraklasy mogą być równie atrakcyjne dla gracza, co wyjazd za granicę. A czasem pozostanie w naszej lidze, to wybór po prostu lepszy, dający większe szanse na powodzenie. Ożywiony rynek wewnętrzny w Ekstraklasie to niewątpliwie coś, na czym wszystkim w środowisku powinno zależeć – pieniądze zostają w kraju, pokazujemy ścieżkę rozwoju dla naszych młodych zawodników, mając lepszy wgląd w ich umiejętności i tempo progresu, mniej ryzykujemy wyrzuceniem środków finansowych w błoto oraz sprawiamy, że rynek jest ciekawszy, bardziej urozmaicony, a to również wpływa na postrzeganie polskiego rynku transferowego zagranicą”.
Czy Repka i Struski zastąpią duet Kochi-Berggren?
Mimo tego, iż dziura w pomocy, która powstała po poważnej kontuzji Vladislava Kochergina oraz po odejściach Bena Ledermana, Petera Baratha, czy też za chwilę Gustava Berggrena, została załatana dwoma pomocnikami na wysokim poziomie, to jednak dalej nie będzie to duet szwedzko-ukraiński. Ci dwaj zawodnicy w minionym sezonie grali znakomicie i przez wielu byli nazywani najlepszą parą pomocników w Ekstraklasie. Zastąpienie ich 1:1 jest raczej niemożliwe. Fakt jest jednak taki, że Struski z Repką wejdą w buty Kochergina i Berggrena nawet jeśli te okażą się ciut za duże. Jak sobie poradzą zdaniem Remigiusza Kuli? „Raków trenera Papszuna to nie piekarnia, w której finalny produkt powstaje z dnia na dzień. Nie jest żadną tajemnicą, że procesy adaptacyjne w zespole z Częstochowy trwają zdecydowanie dłużej niż w większości klubów w Ekstraklasie. Są jednak okoliczności, by sądzić, że tym razem może być lepiej – to znaczy szybciej, niż zwykle. Karol Struski to pomocnik, który z powodzeniem radził sobie w Arisie Limassol w ostatnich latach, a wcześniej godnie prezentował się na poziomie Ekstraklasy, więc ligę polską zna i nie będzie potrzebował słynnego czasu, by się jej nauczyć. Mówimy też o zawodniku 24-letnim, a zatem młodym, któremu przyswajanie systemu i stylu gry Rakowa, powinno przychodzić stosunkowo łatwo. Wydaje się naturalnym zastępcą dla Kochergina, mogąc dynamizować grę Rakowa. Z kolei Oskar Repka ma być zawodnikiem, który zapełni lukę po Gustavie Berggrenie – piłkarzu, który zdominował środek pola w zeszłym sezonie i był jednoosobową maszyną pressingową trenera Papszuna. Nie sądzę, że Repka w pierwszej części sezonu da Rakowowi tyle ile Szwed. Zresztą to zawodnicy, którzy mają inne zalety i wady. Berggren, poza wspomnianym pressingiem, swoją intensywnością, był też po prostu lepszy piłkarsko – poza zabezpieczaniem i asekurowaniem, świetnie radził sobie z wyprowadzeniem piłki, z jej rozprowadzeniem, był kreatorem gry. Repka to zawodnik, którego silne strony polegają przede wszystkim na działaniach defensywnych. Jest w stanie środek pola trzymać w ryzach, ustabilizować go i uspokoić, ale niekoniecznie rozruszać. Ma natomiast niewątpliwy atut w postaci gry głową, potrafi wypracować sobie w polu karnym rywala pozycję strzelecką i wygrać pojedynek powietrzny, w czym na pewno Szwed mu ustępuje. Polak natomiast ma ogromne zaległości względem Berggrena jeśli idzie o poruszanie się po boisku i mobilność, a są to elementy, których poprawa wymaga czasu i to wcale nie tak mało. Wiele będzie zależało od tego jak Struski i Repka będą ze sobą współpracować, ich mocne i słabe strony dość dobrze się uzupełniają, ale trudno mi sobie wyobrazić, że dorównają jednemu z najlepszych duetów w środku pola z poprzedniego sezonu”.
Oskar Repka „musi być przygotowany na szkołę życia”
Wychowanek Zawiszy Bydgoszcz zdaje się być zawodnikiem, który spodoba się trenerowi Papszunowi. Jego styl gry oraz boiskowy charakter to coś, czego oczekuje szkoleniowiec Rakowa Częstochowa. Zapytaliśmy więc eksperta Canal+ Sport, czy Oskar Repka ma potencjał na stanie się boiskowym dzikiem w drużynie Medalików. „U Marka Papszuna sprawa jest prosta – albo jesteś moim żołnierzem, albo znajdę kogoś za ciebie. Kalkulacji nie ma. Kristoffer Klaesson, Sonny Kittel, Vasilios Sourlis – ci zawodnicy szybko się o tym przekonali, a przecież to tylko kilka stosunkowo świeżych przykładów. Oskar Repka musi być przygotowany na szkołę życia, która wielu zawodników w przeszłości przerosła. To duże wyzwanie, ale sporo jest argumentów, że urodzony w Bydgoszczy pomocnik mu podoła. Po pierwsze Repka dzikiem już jest. Jego możliwości fizyczne są ogromne, co oczywiście dajemy mu znaczne atuty w grze kontaktowej z rywalem, ale też na pewno nie ułatwia sprawy pod kątem wspomnianej już przeze mnie mobilności. Druga sprawa to postaci trenerów – Góraka i Papszuna. Widzę w nich szkoleniowców, którzy są bardzo konkretni, u których nie ma przelewek, którzy dają ci bardzo precyzyjne instrukcje, czego od ciebie oczekują, mają charakter, nie znoszą odpuszczania. Repka w reżimie trenera Góraka poradził sobie znakomicie, więc są duże szanse, że sprosta nowym zadaniom od trenera Papszuna. Po trzecie – charakter samego Repki – jest walczakiem, nie tylko z wyglądu. W jego wypowiedziach czuć rozwagę i dojrzałość. Wie, że kluczem do wszystkiego jest ciężka praca i profesjonalizm. Myślę, że szybko przypadnie do gustu trenerowi, pytanie tylko jak szybko przyswoi sobie wszystkie kwestie taktyczne i ile będzie trwało jego przestawienie się na grę w Rakowie – powiedział Remigiusz Kula.
Jak duża strata dla Gieksy?
Z Katowic odszedł piłkarz, który był zdecydowanie jednym z liderów drużyny, a do tego zawodnikiem bardzo cenionym przez kibiców. O komentarz dotyczący tego poprosiliśmy jeszcze Kacpra Janoszkę z Dziennika Sport. „Myślę, że Repka stał się tak dobrym pomocnikiem dzięki swojej pracy i umiejętnościom, ale także dzięki systemowi gry GKS-u Katowice. Działało to więc w dwie strony – Repka dawał coś zespołowi, a zespół dawał Repce. I na pewno jego brak będzie widoczny, bo to piłkarz, który w ostatnich latach tworzył trzon drużyny. Gdyby nie czerwone kartki grałby, zapewne we wszystkich meczach w ostatnich sezonach. Jednak GKS nie jest oparty wyłącznie na indywidualnościach, a na pomyśle na grę trenera Rafała Góraka i jego sztabu. Jeśli jeden piłkarz odchodzi z GKS-u, w jego miejsce pojawia się inny, który ma do wykonania te same zadania na boisku. Latem do Katowic przeniósł się Kacper Łukasiak, ponadto w zespole jest też Sebastian Milewski, więc – biorąc pod uwagę to, że nie ma ludzi niezastąpionych – w teorii GKS nie powinien znacząco się osłabić, co oczywiście absolutnie nie umniejsza umiejętnościom Repki.
Artur Płatek: Jego wdrożenie będzie bardzo szybkie
Transfer Oskara Repki do Rakowa Częstochowa dla klubowej strony rakow.com skomentował również Doradca Zarządu ds. Sportowych Artur Płatek: „Szukaliśmy zawodnika, który bardzo szybko wejdzie w działającą strukturę Rakowa. To zawodnik, który funkcjonował w podobnych warunkach w okresie gry dla GKS-u Katowice. Myślę, że jego wdrożenie będzie bardzo szybkie. Poza tym jest to Polak – chłopak, którego obserwuję od dłuższego czasu i widzę poczynione przez niego postępy. Jest zawodnikiem na bardzo dobrym poziomie mentalnym. Myślę, że proporcje Polacy-obcokrajowcy są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Cieszę się osobiście, że taki piłkarz do nas dołącza. Znamy jego silne strony i nad jakimi trzeba popracować, żeby stał się regularnym reprezentantem kraju”.
Oskar Repka podpisał z Rakowem kontrakt ważny do 30 czerwca 2030 roku, a kwota transferu, która zasiliła konto Gieksy, wynosi około 700 tysięcy euro.




