Sparta za trzy. Włókniarz wraca do Częstochowy na tarczy
Osłabione Lwy ciągnęły wynik we dwójkę.
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | lip 3, 2025 | Żużel | 3 min czytania

Spis treści:
W ramach zaległego meczu 7. kolejki PGE Ekstraligi Betard Sparta Wrocław podejmowała na własnym stadionie Krono-Plast Włókniarz Częstochowa. Spartanie pokonali gości 55:35 i zgarnęli pełną pulę.
Mocny początek Sparty
Osłabiony Włókniarz przyjechał na rewanżowe, zaległe spotkanie do Wrocławia bez dwóch kluczowych zawodników – lidera Piotra Pawlickiego oraz Madsa Hansena. Częstochowskie Lwy przystępowały do tego meczu z 15-punktową zaliczką z pierwszego spotkania, co pozwalało wierzyć, że zdobycie punktu bonusowego jest jak najbardziej w zasięgu.
Gospodarze zaczęli bardzo mocno – 3 z 4 pierwszych biegów zakończyli zwycięstwami drużynowymi, z czego dwa podwójnie. Na pochwały w pierwszej serii startów zasłużył Jason Doyle, który wykręcił najlepszy czas w jedynym wygranym przez Włókniarz biegu tej części spotkania. Zastępujący Madsa Hansena Philip Hellström-Bängs nie zaprezentował się na miarę oczekiwań i swój pierwszy start zakończył na ostatniej pozycji.
Cios za cios
Oba zespoły wyszły z założenia: albo wóz, albo przewóz. Druga seria startów była iście bokserską wymianą ciosów. Najpierw gospodarze – 5:1, potem goście – 1:5, a zakończenie serii to ponowny cios Spartan – znów 5:1. Jason Doyle po raz kolejny udowodnił, że jest dziś najszybszym zawodnikiem Włókniarza, i to na jego radach koledzy z drużyny powinni opierać ustawienia swoich motocykli.
Poza Doylem reszta zespołu Włókniarza nie wyglądała najlepiej. Jeden przebłysk Kacpra Woryny, kiedy startował jako ZZ-tka, to za mało na tak rozpędzoną Spartę.
Trzecia seria dla Lwów, niesamowity Doyle
W trzeciej serii startów doczekaliśmy się pierwszych remisów w tym spotkaniu. Wszystko dzięki kapitalnemu Jasonowi Doyle’owi, który przywiózł dwie „trójki” – najpierw startując jako rezerwa taktyczna za bezradnego dziś Hellströma-Bängsa, a następnie wygrywając swój nominalny bieg z Bradym Kurtzem. Australijczyk po 10 odjechanych biegach miał już na swoim koncie aż 14 punktów!
Swoje bardzo istotne oczka dorzucili również Kacper Woryna i Franciszek Karczewski, wygrywając w 10. biegu z Danielem Bewleyem oraz Artiomem Łagutą. Zawodnicy Włókniarza byli bliscy podwójnego zwycięstwa, ale młodzieżowiec Lwów nie wytrzymał presji ze strony Bewleya.
Dwa ciosy Sparty, Doyle walczy
Przed biegami nominowanymi jedna kwestia była już pewna – Betard Sparta Wrocław zapewniła sobie zwycięstwo. Co innego, jeśli chodziło o punkt bonusowy. Gospodarze co prawda objęli prowadzenie w dwumeczu przed najważniejszymi gonitwami, ale Włókniarz nadal miał szansę wyjechać z Wrocławia z jednym dużym punktem.
Gwóźdź do trumny Włókniarza
Niestety, ale brak Piotra Pawlickiego i Madsa Hansena dał się częstochowianom mocno we znaki. Poza Kacprem Woryną i kapitalnym Jasonem Doylem, w drużynie spod Jasnej Góry nie było komu zdobywać punktów. Efekt? Bieg 14 i dwie rezerwy – do boju zostali wysłani Franciszek Karczewski i Szymon Ludwiczak. Para młodzieżowców nie była w stanie postawić się doświadczonym zawodnikom Sparty i kwestia bonusu została rozstrzygnięta na korzyść wrocławian.
Galaktyczny Doyle na zakończenie
Na koniec emocji we Wrocławiu mogliśmy podziwiać galaktycznego dziś Jasona Doyla, który zwyciężył po raz kolejny, a w całym meczu uznał wyższość rywala tylko raz, w pierwszym biegu. Łącznie Australijczyk zdobył 20 punktów, co przekłada się na najwyższą zdobycz punktową w tym sezonie Ekstraligi.




