Faworyci nie zawiedli! 10. kolejka PGE Ekstraligi
Orlen Oil Motor Lublin – Bayersystem GKM Grudziądz 56:34
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | cze 28, 2025 | Żużel | 4 min czytania

Spis treści:
Na początek ścigania w 10. kolejce żużlowej PGE Ekstraligi przenieśliśmy się do Lublina, gdzie Orlen Oil Motor podejmował Bayersystem GKM Grudziądz.
Mocne uderzenie gospodarzy
Przed rozpoczęciem zawodów na torze w Lublinie mało kto zakładał, że goście z Grudziądza będą w stanie realnie zagrozić mistrzom Polski. GKM przyjechał bez dwóch
podstawowych młodzieżowców – Kevina Małkiewicza i Kacpra Łobodzińskiego.
Pierwsza seria startów to istny nokaut w wykonaniu Motoru – wynik 19:5. Straty mogły być nieco mniejsze, gdyby nie defekt Michaela Jepsena Jensena w 3. biegu. Jedynie Max Fricke zdołał pokonać rywala w inauguracyjnym wyścigu – przegranym przez gości 2:4.
Wydłużona seria i pierwsza „trójka”
Tego popołudnia nad lubelskim owalem pogodę zapowiadano jako potencjalnie kapryśną. Prognozy wskazywały na możliwe opady deszczu. Decyzją sędziego ustalono, że równanie toru odbędzie się po 8. biegu, aby w razie problemów atmosferycznych mecz mógł być uznany za rozegrany.
Po pierwszej przerwie Motor nadal nie ściągal ręki z manetki. Podwójne zwycięstwo w 5. biegu mogło świadczyć o istnej egzekucji. Mimo wszystko grudziądzanie zaprezentowali się nieco lepiej. Michael Jepsen Jensen wygrał bieg – było to pierwsze indywidualne zwycięstwo zawodnika GKM-u, i to dopiero na półmetku zawodów.
Jeden bieg wiosny nie czyni
W końcu! Para Jaimon Lidsey i Max Fricke wywalczyła pierwsze drużynowe zwycięstwo GKM-u w 9. biegu. Kangury z Grudziądza dobrze wyszły spod taśmy, a Lidsey dowiózł indywidualne zwycięstwo. Optymizm w szeregach gości nie potrwał długo – w kolejnym biegu Motor znowu zdominował, pewnie zmierzając po druzgocące zwycięstwo.
Remis przed nominowanymi
Przedostatnia seria startów była najbardziej emocjonująca – trzy remisy, łącznie 9:9. Do tej serii przyłożył rękę trener Motoru, który w 13. biegu postanowił wystawić bezbłędnego Bartosza Zmarzlika zamiast Wiktora Przyjemskiego. Mistrzowie Polski pokazali moc. Przed biegami nominowanymi na tablicy wyników widniało 50:28.
Nominowana młodzież
Po totalnej dominacji Motoru, trener Maciej Kuciapa dał szansę młodzieży. W 14. biegu dla równowagi pojawił się jeszcze Fredrik Lindgren. Bartosz Banbor odwdzięczył się trenerowi i dowiózł 3 punkty. Na otarcie łez GKM odniósł jeszcze jedno drużynowe zwycięstwo.
Gezet Stal Gorzów – Betard Sparta Wrocław 41:49
Niezwykle emocjonujące spotkanie obejrzeli kibice na stadionie im. Edwarda Jancarza. Gorzowianie raczej nie mogli liczyć na punkt bonusowy, ale zwycięstwo w meczu było w ich zasięgu.
Wyrównany początek
Już na starcie spotkania emocji nie brakowało. Bartek Kowalski w 1. biegu stracił panowanie nad motocyklem, co skończyło się upadkiem jego i dwóch zawodników
Stali. Na szczęście obyło się bez kontuzji. Zapowiadało się naprawdę dobre widowisko. W 3. biegu Martin Vaculík kapitalnie bronił się przed atakami duetu Janowski–Kurtz.
Pechowy Kowalski, pechowa Sparta
W pierwszej serii – wykluczenie Kowalskiego po błędzie. W drugiej – defekt na starcie. Na domiar złego, w tym samym biegu, problem z motocyklem miał też Maciej Janowski. Nieoczywistym bohaterem połowy meczu był Andrzej Lebiediew, który po dwóch startach miał na koncie 6 punktów.
Sparta wrzuciła drugi bieg
Po pechowych przygodach wrocławianie naradzali się w parku maszyn i zmiany przyniosły efekty. Poprawki w ustawieniach sprawiły, że w końcu „zaskoczyło”. Z 4-
punktowej przewagi Stali zrobił się remis po trzeciej serii. Trzy kolejne biegi zakończyły się indywidualnymi zwycięstwami Spartan, w tym dwoma drużynowymi. Po raz pierwszy w meczu Lebiediew musiał uznać wyższość rywala – Artiom Łaguta wyraźnie go pokonał.
Gorzów z wciśniętym hamulcem
Gospodarze dobrze rozpoczęli spotkanie, ale – jak wiadomo – liczy się końcówka. A ta w wykonaniu Stali rozczarowała. Sparta była wytrwała i konsekwentna. Wykorzystała każdy błąd rywali, co przełożyło się na dwa zwycięstwa w serii przed biegami nominowanymi. Efekt? 4 punkty przewagi przed decydującą fazą. Gorzowianie nie mogli już nawet skorzystać z rezerwy taktycznej.
WTS dopiął swego
W 14. biegu Betard Sparta postawiła kropkę nad „i”. Kapitalny start Macieja Janowskiego, słabszy Dana Bewleya, ale Brytyjczyk dołączył do kolegi z zespołu i para
spokojnie dowiozła podwójne zwycięstwo. W ostatnim wyścigu Artiom Łaguta nie pozostawił złudzeń, pewnie zdobywając 13. punkt i pieczętując świetny występ. Zdecydowanie to właśnie indywidualny mistrz świata z 2021 roku był najlepszym zawodnikiem tego meczu.




