startBlogObraz nędzy i rozpaczy. Polska przegrywa w Helsinkach

Obraz nędzy i rozpaczy. Polska przegrywa w Helsinkach

 

Czas żenady trwa w najlepsze. Po kompromitujących wypowiedziach w mediach i aferze na linii Probierz–Lewandowski, reszta reprezentantów postanowiła nie pozostawać w tyle i dorzuciła swoje trzy grosze, kompromitując się na murawie. Efekt? Porażka 1:2 z Finlandią. Nasuwa nam się pytanie co teraz? Wszyscy won?

Wysłane przez Igor Grzesiak | cze 10, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Pewne stwierdzenie Tymoteusza Puchacza – bez chwili zawahania – że 53-letniemu Wojciechowi Kowalczykowi „najchętniej wyje*ałby liścia”. Wypowiedź Pawła Dawidowicza, że on to na miejscu Lewandowskiego udawałby kontuzję, żeby na kadrę nie przyjechać. Jakub Kamiński wspominający, że w meczu z Finlandią niektórzy kadrowicze „mogą myślami być już na urlopach”. I temat, którego dość ma dość już cała Polska, czyli spięcie na linii Robert Lewandowski – Michał Probierz, które w konsekwencji doprowadziło do tego, że piłkarz Barcelony przestał pełnić funkcję kapitana drużyny narodowej oraz „zawiesił” swoją grę dla reprezentacji.

Wszystkie te wydarzenia? To nie największe afery i głupstwa wypowiedziane przez piłkarzy w XXI wieku. To tylko… ostatnie trzy dni. Powiedzieć, że do wyjazdowego meczu z Finlandią Polska podchodziła z kiepskimi nastrojami, to jak nic nie powiedzieć. W męskich, żołnierskich słowach – to absolutna katastrofa. Atmosferę można było ciąć nożem, a wszystko, co się działo, przypominało podróż rollercoasterem z chorobą lokomocyjną, bez uprzedniego zażycia aviomarinu. I cokolwiek by się w tym meczu nie wydarzyło – sytuacja nie mogła ulec poprawie, bo w dużej mierze nie dotyczyła spraw typowo boiskowych.

Mentalnie nie istniejemy

Naszą przedmeczową sytuację idealnie podkreślał fakt, że z naprawdę dużymi obawami podchodziliśmy do starcia z Finlandią – drużyną zajmującą 69. miejsce w rankingu FIFA. Finlandią, która w marcu zremisowała z Litwą, a poprzedniej jesieni przegrała każdy mecz w Lidze Narodów, rywalizując w grupie z Anglią, Irlandią i Grecją. Rywale oczywiście nie z łapanki, ale serio? Zero punktów w sześciu meczach? Dodatkowo, w meczu nie wystąpił ani Robert Lewandowski – wiadomo, ani świeżo mianowany kapitan Piotr Zieliński, zmagający się z urazem. To wystarczyło, by w połączeniu z aferami obyczajowymi, niektórzy przed starciem w Helsinkach zaczęli już przygotowywać słynne usprawiedliwienie: „W Europie nie ma już słabych drużyn.”

Boisko szybko udowodniło, że te obawy były słuszne. Przez ponad pół godziny Polska próbowała prowadzić grę, ale wyglądało to karkołomnie. Można było mówić, że działał pressing, że coś tam próbowaliśmy, ale te pochwały wynikały jedynie z tego w jak tragicznym miejscu znalazła się polska kadra. Spójrzmy prawdzie w oczy Nicola Zalewski i spółka nijak nie potrafili znaleźć sposobu na sforsowanie defensywy Finów. Jednym z filarów tejże obrony jest Arttu Hoskonen – stoper ekstraklasowej Cracovii, czyli drużyny, która w tym sezonie straciła najwięcej bramek… nie licząc ostatniej w tabeli Stali Mielec. Jeśli już udało się coś wykreować, to wykończenie wyglądało mniej więcej w ten sposób, że piłki lądowały albo prosto w rękach Hradecky’ego, albo nazajutrz wyłowią je kutry rybackie pływające po Bałtyku.

Jeżeli rywal nie może – to Polska oczywiście pomoże. Bo jak to tak przyjeżdżać w gości bez żadnego prezentu lub jak to lubi nazywać prezes Kulesza – bez niczego? Łukasz Skorupski – zawodnik, do którego można było mieć najmniej pretensji spośród wszystkich powołanych na przestrzeni ubiegłych miesięcy – popełnił błąd. Stracił piłkę w polu karnym i zdecydował się ratować sytuację faulem. Jedenastkę pewnie wykorzystał Pohjanpalo i mieliśmy 1:0 dla gospodarzy. I właśnie wtedy idealnie uwidocznił się poziom mentalny tej reprezentacji. Siadło wszystko. Podopiecznym Probierza zaczęły plątać się nogi, pressing przestał działać, a Finowie byli bliżej podwyższenia wyniku niż my wyrównania. W tym momencie mental tej kadry ugrzązł w błocie po uszy.

Polska kadra = przeciętna drużyna z III ligi

W drugiej połowie wynik podwyższył Benjamin Kalman. Może dajmy polskie obywatelstwo Svarnasowi i Arseniciowi, wtedy przynajmniej będziemy wyglądać w defensywie jak zespół z Ekstraklasy, a to może być dla nas w tym momencie spory komplement. Chwilę później złapaliśmy kontakt po bramce, uwaga… po wyrzucie z autu. Jeśli to ma być nasza najgroźniejsza broń, to może następnym selekcjonerem zostanie Tomasz Tułacz z Puszczy Niepołomice – on często udowadniał, że wie jak efektywnie wykorzystywać ten element gry.

Mecz został przerwany w 72. minucie. Jeden z kibiców zasłabł na trybunach. Piłkarze zeszli do szatni i odbyła się akcja reanimacyjna. Całe szczęście – jak przekazał Mateusz Borek – reanimacja zakończyła się sukcesem. Gra została wznowiona w okolicach 23:00.

W ostatnich dniach kompromitowali się pojedynczy zawodnicy, którzy w mediach po prostu wypowiadali bezmyślnie głupoty. No ale nawet jeśli przyjmiemy, że piłkarzy należy rozliczać głównie z tego, co pokazują na boisku – to dziś skompromitowali się absolutnie wszyscy. Bez wyjątku. To jest wstyd, kompromitacja, hańba, frajerstwo – jak zwał, tak zwał – ale jeśli coś ma się ruszyć, to dłużej tak być nie może.

Reprezentacja stoi w miejscu. I bądźmy szczerzy: gdyby Cezary Kulesza nie był prezesem PZPN, Michał Probierz nigdy nie zostałby selekcjonerem. Kropka. W ciągu półtora roku zaprezentował nam baraż z Walią przepchnięty kolanem, eleganckie garnitury, idealnie ogoloną łysinę, wieczne zaprzeczanie samemu sobie na konferencjach prasowych i regularny regres. A na dokładkę – w praktyce wyrzucił z kadry najlepszego piłkarza w historii naszego kraju. Czy dalej powinniśmy dawać się wodzić i oszukiwać, że idziemy w jakimś sensownym kierunku? Czy ostatnie wydarzenia sprawią, że Cezary Kulesza zdecyduje się pożegnać z Michałem Probierzem? Trudno powiedzieć, choć jedno jest pewne – wokół kadry na pewno nie będzie teraz spokojniej. Wręcz przeciwnie, wszystko wskazuje na to, że porażka z Finlandią jeszcze bardziej podgrzeje atmosferę.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo