Koniec marzeń. Raków odpada z Ligi Konferencji
Po emocjonującym widowisku Raków musi uznać wyższość Fiorentiny. Wynik 1:2 zakończył marzenia Częstochowian o awansie do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy.
Wysłane przez Maksymilian Kokott | mar 19, 2026 | Piłka nożna | 4 min czytania

Spis treści:
Wyjątkowa atmosfera
Na stadionie w Sosnowcu wyprzedano wszystkie bilety. Ogromne zainteresowanie spotkaniem, przełożyło się na świetną atmosferę. Najbardziej zagorzała grupa kibiców tuż przed startem meczu, „zadymiła” na moment obiekt, co jednak doskonale zgrało się z przygotowaną wcześniej kartoniadą. Na trybunie, którą w Częstochowie nazwalibyśmy „prostą” zamiast „Sosnowiec” pojawiło się „Forza Raków”. W powietrzu czuć było głód piłkarskich, europejskich emocji. Te zostały jeszcze podgrzane przed samym meczem za sprawą rozmowy na żywo, z poziomu murawy z Jackiem Magierą oraz występu artystycznego przypominającego o historii Rakowa. W owym wystąpieniu udział brali m.in Andrzej Niewulis oraz Krzysztof Kościański, a całość miała na celu podkreślenia miejsca w jakim mimo przeciwności znalazł się klub z Częstochowy.
Dobry początek i kontuzja kapitana
Raków od początku meczu starał się przejąć kontrolę nad przebiegiem gry. Wprawdzie spore zamieszanie pod bramką Oliwiera Zycha wywołała indywidualna akcja Moise Keana, ale poza tą sytuacją, to właśnie gospodarze zapuszczali się częściej pod pole karne rywala. Swoich sił próbowali m.in. Oskar Repka, czy Ivi Lopez jednak ich strzały okazywały się niecelne, bądź blokowane. Plan na to spotkanie skomplikowała kontuzja Frana Tudora. Chorwat w 19. minucie musiał opuścić boisko. W jego miejsce na placu gry pojawił się Ariel Mosór. Nieszczególnie zmieniło to jednak optyczne spojrzenie na ten pojedynek. W dalszym ciągu odbywało się wiele pojedynków w środkowej strefie, które niespecjalnie przekładały się na dogodne sytuacje. Najlepszym dowodem takiego stanu rzeczy jest statystyka celnych strzałów, która po pierwszych 45 minutach wynosiła 0-2.
Atomowy start drugiej połowy
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Rakowa! W pierwszej akcji po gwizdku sędziego Juana Martineza Munuery, Karol Struski znalazł miejsce do oddania sprytnego uderzenia. Ten strzał zaskoczył Olivera Christensena i stan dwumeczu został wyrównany. W tym momencie czerwono-niebiescy znaleźli się w obiecującym położeniu, a stadion w Sosnowcu jeszcze bardziej zaczął wierzyć w końcowy sukces.
Trener gości – Paolo Vanoli niemal od początku spotkania bardzo żywiołowo reagował przy linii bocznej. Gra jego drużyny ewidentnie mu się nie podobała. W 60. minucie zdecydował się na podwójną zmianę. Na placu gry pojawili się Gosens oraz Piccolli, a boisko opuścili Fazzini oraz Kean. Napastnik Violi był wyraźnie wściekły. Od razu po zejściu z murawy udał się do szatni. Powinien mieć jednak pretensje przede wszystkim do siebie. W czwartkowym pojedynku skutecznie wyłączył go z gry m.in. świetnie spisujący się w dwumeczu Bogdan Racovitan.
Szturm przyniósł skutek
Po straconej bramce Fiorentina wzięła się do roboty. Przejęli inicjatywę w meczu, raz po raz atakując bramkę czerwono-niebieskich. Skutki tych ataków widać było w 69. minucie. Ścinający do środka Parisi zgrał w pole karne do Piccoliego. Piłka znalazła się pod nogami Ndoura, który podobnie w pierwszym meczu tych drużyn, strzałem z dystansu pokonał Oliwiera Zycha. Po drodze miał jeszcze miejsce rykoszet, który kompletnie zmienił bramkarza „Medalików”. Wcześniej nie zapowiadało przeobrażenia się Fiorentiny. Dużo zmieniło pojawienie się na boisku Piccoliego. Włoch swoją świetną grą tyłem do bramki pomógł drużynie z Florencji utrzymywać się przy piłce w kluczowej tercji boiska.
Karny czy nie?
W końcówce spotkania doszło do sporej kontrowersji. Arbiter spotkania w pierwszej chwili wskazał na punkt jedenastego metra. Analiza VAR wskazała jednak brak faulu na Jonatanie Brunesie. Norweg ewidentnie nurkował. Kilka minut później piłkarze Rakowa sygnalizowali zagranie ręką jednego z piłkarzy przyjezdnych. Tym razem również decyzja sędziego nie była po myśli Częstochowian.
Raków próbował przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść. W ostatnich akcjach w polu karnym pojawił się nawet Oliwier Zych. Niestety brakowało ostatniego podania, a w jednej z takich sytuacji bramka pozostała całkowicie pusta. Jedną z takich sytuacji wykorzystał Marin Pongracic, ustalając wynik meczu na 2:1 dla gości.
Trzeci pojedynek polskiej drużyny z Fiorentiną w europejskich pucharach ponownie nie przyniósł awansu. Raków podzielił los Lecha Poznań oraz Jagielloni Białystok. W każdej z tych rywalizacji polskie kluby były blisko, jednak ostatecznie zawsze czegoś zabrakło.
Zapraszamy również do obejrzenia naszego studia po meczu Raków – Fiorentina. Link znajdziecie poniżej.
![Najpoważniejszy jesienny sprawdzian w Europie. Sparta Praga - Raków Częstochowa [ZAPOWIEDŹ] 2 Peter Barath](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/10/peter-barath-uecl.jpg)
![Starcie inne niż wszystkie. Raków jedzie na Widzew [ZAPOWIEDŹ] 3 Marko Bulat](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/09/marko-bulat-vs-arda.jpg)


