Ruiny pod ochroną, stadionu nie będzie. Kpina z Rakowa i kibiców
Pesymiści byli tego pewni już dawno. Optymiści zaś mówili, że nadzieja umiera ostatnia. Nadszedł jednak w końcu ten dzień, w którym wszelkie nadzieje zostały pogrzebane, bowiem jest to już niemal praktycznie potwierdzone, że stadion piłkarski z prawdziwego zdarzenia na terenach Elanexu w Częstochowie nie powstanie.
Wysłane przez Jarosław Kłak | cze 7, 2025 | Piłka nożna | 6 min czytania

Spis treści:
Komedia pod tytułem „Stadion Piłkarski w Częstochowie” trwa w najlepsze, jednak kończy się jeden z jej sezonów. Jak poinformowała Gazeta Wyborcza, Wojewódzki Konserwator Zabytków objął ochroną cały obszar dawnej fabryki Elanex. Ta informacja jest równoznaczna z tym, że zrewitalizowanie tego terenu pod budowę konkretnie stadionu piłkarskiego jest niemożliwe, a ostatnie lata, w których wszyscy skupiali się tylko na opcji Elanexu zostały zmarnowane. Oprócz czasu, w błoto poszły także pieniądze wydane przez włodarzy miasta na studium wykonalności. Mijają kolejne lata, a po raz kolejny wracamy do punktu wyjścia. Choć, według informacji podawanych przez Gazetę Wyborczą, włodarze miasta już napisali odwołanie do ministra kultury i dziedzictwa narodowego, to frustracji w środowisku wokół Rakowa nie ma końca.
Ruiny „wizytówką” Częstochowy?
Elanex częściowo był już wpisany do rejestru zabytków przez konserwatora, natomiast wstępne studium wykonalności wykazało, że mimo tego stadion miałby tam możliwość powstania. Jednak po najnowszej interwencji konserwatora takiej możliwości ma już nie być. Rodzą się proste – zwyczajne pytania: po co; dlaczego? „Należy wskazać, że w większości zachował się oryginalny wygląd i substancja omawianego zespołu zabudowy, gdyż na przestrzeni czasu nie był znacząco przebudowywany, a jedynie doraźnie dostosowywany do potrzeb użytkownika. Walory historyczne wzmiankowane powyżej, dokumentują historię miasta Częstochowa oraz dzieje przemysłu włókienniczego w Polsce (…). W dobrze pojętym interesie społecznym jest zachowanie dla przyszłych pokoleń dziedzictwa historycznego oraz kulturowego regionu jako dobra wspólnego, co zagwarantowano w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – uzasadniał konserwator cytowany przez Gazetę Wyborczą.
Jaki jest sens ochrony rozlatujących się budowli, które nawet dla większości mieszkańców nie mają żadnego znaczenia? Trudno powiedzieć. Mówienie o tym, że tereny Elanexu są w stanie opłakanym? Nawet tyle to za mało, żeby określić rzeczywisty stan tych obiektów. Niektóre z konstrukcji grożą zawaleniem i nie da się ich dostosować do jakiegokolwiek użytku. Chyba nie o takie „wizytówki” powinno chodzić Częstochowie i wszyscy jasno powinni się zgodzić, że decyzja konserwatora zabytków będzie działać ze szkodą dla miasta. Abstrahując od tego, czy rzeczywiście miałby tam powstać dokładnie stadion, to można byłoby tam zrobić naprawdę dużo o wiele bardziej pożytecznych inwestycji i działań, niż zachwycanie się szpecącą okolicę budowlą. A sam stadion, na którym odbywałyby się mecze europejskich pucharów, przyniósłby Częstochowie chwałę, jakiej w życiu by nie dały zwykłe ruiny. Gdzie tu logika, Konserwatorze?
Wstydu dla Częstochowy ciąg dalszy
Stadion Rakowa stał się nośnym tematem w lecie 2023 roku. Wówczas świeżo upieczony mistrz Polski po raz pierwszy w swojej historii wziął udział w kwalifikacjach do elitarnych rozgrywek UEFA Champions League. Kiedy na obiekt przy Limanowskiego 83, należący do drużyny, która zdobyła mistrzostwo Polski, przyjechały w pierwszej, drugiej i trzeciej rundzie kwalifikacyjnej kolejno Flora Tallin, Qarabag Agdam i Aris Limassol, to wszystkim było wstyd. Jednak jeszcze większym wstydem dla Częstochowy, dla Rakowa i dla jego kibiców był fakt, że gdy przyszło ugościć szesnastokrotnych mistrzów Danii – FC Kopenhagę, to trzeba było to zrobić poza granicami miasta – na ArcelorMittal Park w Sosnowcu. Wszystko dlatego, że czwarta runda kwalifikacyjna do Ligi Mistrzów odbywa się na pełnych zasadach tych rozgrywek, przy oficjalnym brandingu UEFA oraz w akompaniamencie legendarnego utworu Tony’ego Brittena uznawanego za hymn Champions League. Obiekt, którym dysponuje Raków nie spełnia wymogów i takie mecze zwyczajnie się nie mogą na nim odbywać. Potem Raków grał w fazie grupowej UEFA Europa League i w niej oczywiście również nie mógł grać u siebie. Wstyd to jedno, zaś to ile straciła na tym sama Częstochowa to drugie i zarazem chyba najbardziej bolesne. Jednak, czy aby na pewno bolesne dla wszystkich? Czy wszystkim nie powinno zależeć na tym, żeby ten stadion jak najszybciej postawić – nie ważne, w jakiej lokalizacji? No raczej powinno, ale chyba tak nie jest.
Częstochowa będzie tracić dalej. Raków w nowym sezonie będzie grać ponownie w europejskich pucharach, lecz nie w Częstochowie. Klub znów będzie grać w Sosnowcu. Nad tym, czy organizacyjnie czerwono-niebiescy sobie poradzą, nie trzeba się martwić, bo wielokrotnie udowadniali, że na tej płaszczyźnie działają na najwyższym poziomie. Problemem jest jednak to, że kibice będą musieli jeździć do innego miasta wspierać swój klub. Problemem jest to, że Częstochowa ponownie straci wizerunkowo i biznesowo. Problemem jest to, że cała piłkarska Polska będzie kolejny raz wyśmiewać Raków jako „klub z zajezdni tramwajowej”.
Czy władze miasta chcą stadionu?
Odpowiedź jest o tyle skomplikowana, że same władze miasta twierdzą, że chcą. Tymczasem wszyscy wokół – kibice, mieszkańcy, a nawet ludzie spoza miasta już na tyle zaznajomieni z tą sytuacją, twierdzą, że prezydent Krzysztof Matyjaszczyk nie wykazuje dobrej woli budowy stadionu Rakowa. Ta inwestycja rzecz jasna jest w interesie miasta, dlatego jest to zastanawiające, dlaczego przez te kilkanaście lat, odkąd Lewica rządzi w Częstochowie, słyszeliśmy o kilku wersjach budowy, widzieliśmy różne projekty w odmiennych lokalizacjach – Lisiniec, Elanex, Limanowskiego 83, Rząsawy, a jednak na samym końcu stoimy w tym samym miejscu i najprawdopodobniej temat nowego stadionu będzie potrzebował kolejnej wersji – nowej historii. Wiele kibiców Rakowa otwarcie wypowiadało opinie, że Elanex to taktyka włodarzy Częstochowy na przeczekanie, żeby znów nic w tym temacie się nie wydarzyło i chyba trzeba przyznać tym osobom rację.
Woda na młyn dla referendum
Od początku 2025 roku bardzo dużo spekuluje się na temat odwołania urzędującego czwartą kadencję prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka. Przez ostatnie kilkanaście lat referendum w żadnym mieście się to nie udało, aż do 2025 roku. Na początku maja została odwołana prezydent Zabrza i kto wie, czy Częstochowa nie pójdzie tą samą ścieżką. Indolencja miasta w sprawie stadionu może być motorem napędowym dla tego przedsięwzięcia, a jak można usłyszeć na mieście, pomysł zaczyna nabierać realnych kształtów.
Niemniej jednak przygotowanie skutecznego referendum ma pewne swoje wymagania, które nie są łatwe do wykonania. Warto też pamiętać, że nie bez powodu Krzysztof Matyjaszczyk został prezydentem po raz trzeci z rzędu. Ma on sporą grupę osób, które go wspierają, jednak spadek poparcia w ostatnich wyborach dawał trochę do myślenia. Więcej na temat możliwego referendum pisaliśmy w poniższym tekście.




