startBlogWłókniarz uległ Falubazowi. Doyle znów kontuzjowany! [Relacja]

Włókniarz uległ Falubazowi. Doyle znów kontuzjowany! [Relacja]

Niezwykle emocjonująco zapowiadał się niedzielni wieczór przy Olsztyńskiej. Po gorzkim dla kibiców gospodarzy odejściu po raz pierwszy od rozstania, w innych barwach przyjechał Leon Madsen, a kibice zagwarantowali mu oschłe przyjęcie. Do samego końca zakładano również, że w spotkaniu nie pojedzie Jason Doyle. Włókniarz jednak na parę godzin przed spotkaniem przekazał za pośrednictwem mediów, że Australijczyk weźmie udział w tych zawodach.

Wysłane przez Oskar Foltyński | maj 26, 2025 | Żużel | 5 min czytania

Włókniarz Częstochowa - Falubaz Zielona Góra

Oschłe przywitanie

Lepiej na początek spotkania spasowali się goście, już po pierwszym biegu Włókniarz mógł mieć dwa „oczka’ starty. Chociaż starszy z Pawlickich wygrał z młodszym bratem, a trzeci dojechał Hampel, to po pierwszym biegu mieliśmy remis. Jak się okazało, sędzia po powtórkach zauważył bowiem, że trzeci na mecie Polak wyjechał dwoma kołami poza tor, za co został wykluczony. W biegu juniorskim na pierwszym łuku, miejsca zabrakło dla Halkiewicza, który upadł na tor i został wykluczony. W powtórzonym biegu na prowadzenie wyszedł duet zielonogórzan, jednak Karczewski był na tyle szybki, że najpierw uporał się z Huryszem, a następnie z Ratajczakiem. Bieg trzeci to pierwszy bieg Madsena. Duńczyk przez cały czas starał się atakować, żeby na ostatnim łuku wyprowadzić skuteczny manewr na Woryne. Na stadionie usłyszeć mogliśmy ogromne gwizdy w stronę zwycięzcy tego biegu. Dzięki trzeciej lokacie Knudsena, Falubaz po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie w tym spotkaniu. Ostatni bieg serii wyglądał bardzo podobnie. Biało-zieloni wyszli początkowo na prowadzenie 4:2, na torze utworzyły się dwie pary, a goście niemal synchronicznie wyprzedzili częstochowian na ostatnim okrążeniu.

Wielkie ściganie

W biegu piątym drugą trójkę do swojego dorobku dopisał Przemysław Pawlicki. Polak już na starcie objął prowadzenie, dwoił się i troił za nim Doyle, jednak na nic się to zdało. Kolejna gonitwa to świetny start duetu gości. Knudsen wraz z Hampelem wysunęli się na podwójne prowadzenie. W skuteczną pogonią za Duńczykiem popisał się Woryna, a następnie starał się gonić bardzo szybkiego rodaka, jednak bez efektów. Bieg siódmy to pojedynek dwóch liderów. Najlepiej spod taśmy wyszedł Madsen, a w ślad za nim jechał Piotr Pawlicki. Polak był w tym biegu piekielnie szybki, konsekwentnie budując prędkość po zewnętrznej. Już po drugim okrążeniu co łuk zmieniał się lider tego wyścigu i chociaż na raty, to Pawlicki zdołał wydrzeć zwycięstwo Duńczykowi. Eksplodował tym samym stadion przy ulicy Olsztyńskiej, gdyż Polak utarł nosa powracającemu pod Jasną Górę byłemu wicemistrzowi świata, a Włókniarz nie pozwolił uciec rywalom.

Kluczowy moment

Na start trzeciej serii dwie lokaty za sprawą gości, stracił kiepsko radzący sobie tego dnia na trasie Woryna. Polak najpierw uległ Przemkowi Pawlickiemu, a po chwili wyprzedził go również szybszy Jensen. Dało to Falubazowi pierwsze podwójne zwycięstwo, pozwalające odskoczyć na ośmiopunktowe prowadzenie. Kolejna gonitwa to znów bardzo szybki Piotr Pawlicki, który dopisał do swojego dorobku trzy punkty. Był to pierwszy z jak się po chwili okazało trzech biegów z rzędu Polaka. Trener Staszewski zdecydował się bowiem na rezerwę taktyczną. Włókniarz zastąpił Madsa Hansena swoim liderem, jednak tym razem z pojedynku Pawlicki – Madsen górą wyszedł były wicemistrz świata. W ostatnim starcie Pawlicki znów musiał uznać wyższość Duńczyka, tym razem był nim Rasmus Jensen. Trzymał on przez cały bieg krawężnik, który po równaniu był najlepszą ścieżką na torze. W bieg dwunastym świetnie spod taśmy ruszył Karczewski, który utrzymał prowadzenie do końca biegu. Jeden punkt Madsa Hansena pozwolił nieznacznie odrobić starty. Na zamknięcie serii nie doczekaliśmy się żadnej niespodzianki. Szybko na 5:1 ustawili się goście, którzy za sprawą Pawlickiego i Madsena zapewnili sobie minimum punkt w tym spotkaniu.

Koszmar Włókniarza

W pierwszej odsłonie biegu czternastego pod Doyle’a wejść chciał Jensen, Australijczyk jadący swoim torem jazdy spotkał się na wejściu w łuk z szarżującym Duńczykiem. Sytuacja ta zakończyła się brzydkim upadkiem. Żużlowiec „Lwów” najpierw z impetem upadł na tor, a następnie uderzył w dmuchaną bandę. Szybko do zawodnika zaczęto wzywać karetkę pogotowia. Oznaczało to zatem najgorszy możliwy scenariusz dla Gospodarzy. Ostatecznie Doyle na noszach opuścił on tor przy ulicy Olsztyńskiej udając się od razu na szczegółowe badania. Niezdolnego do jazdy Doyle’a zastąpił Hansen. W powtórce za plecami biało-zielonych został Hampel, dzięki czemu w Częstochowie była jeszcze nadzieja na uratowanie chociaż punktu. W biegu piętnastym jednak szybko było jasne, że górą z tego spotkania wyjdzie Falubaz. Goście już po starcie ustawili się na dwóch pierwszych lokatach. Walkę próbował nawiązać Pawlicki, który wyprzedził nawet brata i ruszył w pogoń za Madsenem, jednak tu Duńczyk był już zbyt szybki. Niemal idealny tego dnia Madsen został tym samym liderem gości, przegrywając jedynie z jednym rywalem. Na końcu stawki dojechał Woryna, który zdecydowanie nie może zaliczyć tego meczu do udanych.

Zielonogórzanie zwyciężyli ostatecznie ośmioma punktami, a częstochowianie dodali sobie zmartwień. Porażka w tym spotkaniu zdecydowanie jest jednym z mniejszych problemów, gdyż nie wiadomo jak długa pauza czeka Australijczyka. Po domowych meczach z Rybnikiem oraz Falubazem, Włókniarz uda się teraz do Wrocławia, gdzie zmierzy się ze Spartą. Falubaz natomiast zaczął nabierać wiatru w żagle. Wygrana u siebie z Toruniem i zwycięstwo pod Jasną Górą pozwoliły wyprzedzić im biało-zielonych w ligowej tabeli. Teraz przez nimi dwumecz z ROWem Rybnik, w którym zdecydowanie będą faworytem.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo